22:39 19 Wrzesień 2017
Warszawa+ 14°C
Moskwa+ 11°C
Na żywo
    Sportowce.

    Domniemanie niewinności nie dla Rosjan

    © AFP 2017/ JOHANNES EISELE
    Świat
    Krótki link
    Grażyna Garboś
    21126421

    „Trudno nazwać dyskwalifikację rosyjskich lekkoatletów sprawiedliwością” - pod takim tytułem w „Przeglądzie Sportowym” ukazał się felieton dziennikarza sportowego Jakuba Radomskiego.

    Wyróżnia się on na tle innych publikacji w polskich mediach informujących o złośliwej radości polskich sportowców z tego, że pozbyli się silnych rosyjskich konkurentów. Radio Sputnik skontaktowało się z dziennikarzem, aby porozmawiać na temat wykluczenia z igrzysk olimpijskich rosyjskich lekkoatletów.

    —To jest bardzo skomplikowana sprawa. Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że zapoznałem się z tymi artykułami, które dotyczyły systemu dopingowego, powstałego w Rosji przy udziale państwa. Ludzie, mający rozeznanie w tematyce, porównują to do systemu, który istniał w NRD. To po pierwsze. Po drugie mamy jednak tutaj do czynienia z odpowiedzialnością zbiorową, bo karze się wszystkich 68 lekkoatletów. Tak naprawdę brakuje jednoznacznego dowodu, że każdy z tych sportowców to robił świadomie, że każdy oszukiwał. Ja jestem raczej przyzwyczajony do takiej sytuacji, że sportowiec nie może jechać na igrzyska, gdy udowodni mu się, że brał doping, gdy wpada na kontroli antydopingowej po konkretnych zawodach i później jest mu odbierany jakiś medal, jakiś sukces. Tutaj mamy do czynienia z czymś innym.

    A druga kwestia, z którą mam problem, polega na tym, że Rosjan prawdopodobnie nie będzie na Igrzyskach, ale pojawią się tam zawodnicy, którzy mają niechlubną przeszłość. Chciałem zwrócić uwagę, że mówię prawdopodobnie, bo MKOL może jeszcze tę decyzję zmienić i szczerze mówiąc, gdyby zmienił, gdyby Rosjanie się jednak pojawili, ja nie byłbym w jakimś wielkim szoku. Przecież przewodniczący MKOL Thomas Bach ma dobre kontakty z Władimirem Putinem i nie da się wykluczyć, że będzie to miało pewne znaczenie w tym wszystkim. Wracając do drugiej kwestii, wystarczy wspomnieć Amerykanina Justina Gatlina, który dwa razy wpadł na dopingu. Po drugiej wpadce, kilka lat temu, wręcz bardzo poważnie groziła mu dożywotnia dyskwalifikacja, ale do tego ostatecznie nie doszło. Teraz ten człowiek, który jest osobą doszczętnie skompromitowaną, osobą, której, mnie osobiście, ciężko jest zaufać, że teraz nagle jest czysty, on będzie walczył o medal w sprintach i na ten medal ma dość duże szanse. I jeszcze jedno.  Jeśliby prześledzić wpadki dopingowe w ostatnich latach, to można zauważyć, że w ostatnim czasie jest dość dużo wpadek biegaczy z Etiopii czy z Kenii. Miałem okazję w grudniu ubiegłego roku rozmawiać z niemieckim dziennikarzem Hajo Seppeltem, który nakręcił ten głośny film dokumentalny o dopingu w Rosji, później zajął się sprawą Kenii. Stworzył film dokumentalny, w którym wykazał, że członkowie Federacji Lekkoatletycznej Kenii biorą łapówki i wyjaśnił jak funkcjonuje układ dopingowy biegaczy tego kraju. W tym systemie swoi chronią swoich. Seppelt nie wierzy w czystości biegaczy z Kenii, a w Rio, nie oszukujmy się, Kenijczycy będą startować i będą faworytami.

    Doping to zło, z którym należy walczyć. Ale, mamy tu do czynienia ze zbiorową odpowiedzialnością. W niej utonęła zasada domniemania niewinności, którą demokratyczny Zachód się tak chlubi.

    Ja też mam z tym problem, jak już powiedziałem, rozumiem, że trzeba było taką decyzję podjąć. Jest ona pewnym istotnym krokiem walce z dopingiem, taką mocną reakcją. Ale nasuwa się właśnie pytanie, czy można nazwać to sprawiedliwością. Mogę tę decyzję pojąć. Ale pojęcie sprawiedliwości w odniesieniu do tego, co się wydarzyło, nie do końca mi pasuje. W kwestiach prawnych nie chciałbym się wypowiadać, bo nie jestem ekspertem od prawa sportowego.

    Przeciętny obywatel może jednak zadać sobie pytanie, dlaczego zaatakowano tylko Rosjan, i to akurat przed Olimpiadą. Odnosi się wrażenie, że nie obeszło się tu bez polityki.

    Nie chcę wkraczać na poletko polityki, bo polityka jest, szczerze mówiąc, obszarem, którym się wręcz brzydzę i nie chciałbym się nad tym zastanawiać.

    Reasumując, powiedziałbym, że z jednej strony szokują mnie materiały opowiadające o specyfice dopingowania Rosjan. Zwłaszcza bardzo wnikliwa publikacja w New York Times, gdzie jakby udowodniono istnienie tego systemu. Rozumiem potrzebę ukarania winnych. Z drugiej zaś strony wiem, że nie ma dowodów dotyczących każdego sportowca, któremu uniemożliwiono start na Igrzyskach i patrząc na cały problem szeroko, raczej nie użyłbym słowa „sprawiedliwość”. I powstaje też pytanie: czy wykluczenie Rosjan rozwiąże problem dopingu?

    Była to rozmowa z dziennikarzem sportowym Jakubem Radomskim. Punkt widzenia zawarty w powyższym wywiadzie jest własną opinią publicysty i nie musi być zgodny ze stanowiskiem Redakcji.

    Zobacz również:

    CAS nie dopuścił rosyjskich atletów do igrzysk w Rio
    Kreml ubolewa nad decyzją CAS o odrzuceniu pozwu rosyjskich lekkoatletów
    Lawina ogarnie cały międzynarodowy ruch olimpijski
    Tagi:
    doping, lekkoatletyka, sport, igrzyska olimpijskie, Sportowy Sąd Arbitrażowy (CAS), MKOl, Jakub Radomski, Thomas Bach, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz