06:21 23 Sierpień 2017
Warszawa+ 11°C
Moskwa+ 20°C
Na żywo
    Wyspa Bolszoj Tiuters niedaleko wyspy Gogland.

    Wyspa w Rosji, gdzie spełniają się marzenia

    © Sputnik. Radik Amirov
    Świat
    Krótki link
    121438680

    Jacy oni są – zwykli ludzie mieszkający w Rosji? O czym marzą, co przynosi im szczęście?

    Korespondent RIA Novosti Władimir Lebiediew porozmawiał z Andriejem, obsługującym latarnię morską na wyspie Gogland – najbardziej wysuniętej na północny zachód części Rosji. 

    Andriej przepracował 10 lat jako latarnik w Południowej Goglandzkiej Latarni Morskiej. Wyrósł w rodzinie żołnierza służby granicznej. Za swoje ojczyste miasto uważa Wyborg, choć urodził się w Tadżykistanie, na Pamirze. Ojciec chciał, aby syn poszedł w jego ślady, ale Andrieja zawsze interesowało morze. 

    Marzenie się spełniło: Andriej odsłużył 25 lat na statkach handlowych, przechodząc drogę od zwykłego marynarza do pierwszego mechanika. Podróżował po całej Europie, Afryce Północnej, był w wielu innych państwach. Najdłuższa morska podróż trwała trzy miesiące. Sztormy znosił lekko. 

    Kiedy w latach 90. po rozpadzie Związku Radzieckiego rozpadła się również flota handlowa, Andriej musiał szukać pracy na lądzie. Spróbował swoich sił w budownictwie, ale nadal ciągnęło go w morze. Od znajomych dowiedział się, że jest możliwość popracować na Goglandzie – wyspie, o której tak często marzył podczas morskich wędrówek. 

    „Często pływałem koło Goglandu, patrzyłem na mapę i marzyłem, jak będę chodzić po wyspie. Chciałem trafić na tę wyjątkową wyspę” – przyznał Andriej.

    Andrieja zawsze interesowało morze.
    © Sputnik. Evgeny Odinokov
    Andrieja zawsze interesowało morze.

    Niemal bez namysłu nasz bohater zaczął nowy rozdział w swoim życiu – został latarnikiem południowej latarni morskiej na Goglandzie. Na wyspie, z daleka od ludzkich tłumów i cywilizacji, Andriejowi jest dobrze. To doświadczenie życia na dalekich pogranicznych punktach zebrane w dzieciństwie. 

    Pierwsze trzy lata pracy latarnik ani jednego dnia nie spędził na wielkim lądzie. W tamtych czasach na Goglandzie życie było wesołe: do kurortu przyjeżdżali przyjaciele z rodzinami. 

    Teraz warunki są bardziej kameralne. Z przyjaciółmi Andriej coraz częściej rozmawia tylko przez Skype’a.

    Teraz warunki na Goglandzie są bardziej kameralne.
    © Sputnik. Evgeny Odinokov
    Teraz warunki na Goglandzie są bardziej kameralne.

    Towarzystwa dotrzymuje mu jedynie wierna psina Kliopa, która dostała mu się w spadku od poprzedniego latarnika. Bez względu na swój zaawansowany wiek — 16 lat — i niewielkie rozmiary Kliopa jest postrachem wszystkich zwierząt na wyspie. Miniaturowy piesek nieustraszenie goni za lisami i jenotami. Ta mała suczka z dumną miną towarzyszy latarnikowi, w tym także na stanowisku pracy – w technicznym bloku elektrycznym, gdzie ustanowione są silniki dieselowe, zapewniające latarni energię elektryczną.

    Latarnik Andriej na miejscu pracy.
    © Sputnik. Evgeny Odinokov
    Latarnik Andriej na miejscu pracy.
     Najbardziej surowy czas na Goglandzie to zima. Niekiedy temperatura dochodzi do —25 stopni, do tego panuje duża wilgotność i szaleje sztormowy wiatr, tak że marzną nawet najbardziej zahartowani. Ponadto drogę zasypuje śnieg. Ponad 10 kilometrów drogi z południa na północ wyspy trzeba pokonywać przez zaspy, na nartach. A iść trzeba, czy się tego chce, czy nie. Dwa razy w roku, wiosną i na początku zimy, na wyspę przywożone są zapasy prowiantu na cały rok. 

    „Sklepów tu nie ma. Jak się zaopatrzysz na zimę, tak i będziesz jeść” – opowiada Andriej. 

    Urozmaicić menu i zwiększyć zapas produktów Andriejowi pomaga własny ogródek. Na plantacjach latarnika rosną ogórki, pomidory, ziemniaki. Na Goglandzie można znaleźć jagody. W zatoce, niedaleko domu, rozstawione są sieci. Zaprawiony wędkarz bez trudu złapie okonia albo łososia. 

    Witaminy, naturalne jedzenie i świeże powietrze robią swoje. W ciągu 10 lat życia na wyspie Andriej nie chorował ani razu. 

    Święta Andriej spędza sam: zwykle gotuje sobie coś pysznego, na przykład dusi gęś z ziemniakami, i pozwala sobie wypić kilka lampek.

    Przez 10 lat życia na wyspie Andriej nie chorował ani razu.
    © Sputnik. Evgeny Odinokov
    Przez 10 lat życia na wyspie Andriej nie chorował ani razu.
     Nudzić się nie dają mu wolontariusze. Na początku lata na wyspie stacjonuje ekspedycja ekologiczna, w skład której wchodzą członkowie Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego oraz dziennikarze MIA „Rossiya Segodnya”. 

    Internet na wyspie jest tylko w domku Andrieja, toteż członkowie ekspedycji często go odwiedzają, aby podłączyć się do sieci, ale również porozmawiać od serca. 

    Wielu wolontariuszy przyznaje, że po całym dniu pracy wyspa im się śni. Latarnikowi Andriejowi w ciągu 10 lat pracy wyspa Gogland nie przyśniła się ani razu. Za to co noc śnią mu się statki, morze, wachty. Marynarz nawet na lądzie w duszy pozostaje marynarzem…

    Latarnikowi Andriejowi w ciągu 10 lat pracy wyspa Gogland nie przyśniła się ani razu.
    © Sputnik. Evgeny Odinokov
    Latarnikowi Andriejowi w ciągu 10 lat pracy wyspa Gogland nie przyśniła się ani razu.

     

    Zobacz również:

    Cudzoziemcy w Rosji: Brazylijka o bani i o tym, komu trzeba kibicować w Rio
    Cudzoziemcy w Rosji: Kolumbijka o rosyjskich mrozach i zimowej melancholii
    Rosyjska odpowiedź IKEA: jak dzieci natchnęły ojców na biznes
    Tagi:
    latarnia morska, latarnik, Gogland, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz