18:47 22 Luty 2020
Świat
Krótki link
9751
Subskrybuj nas na

ZSRR oprócz traum dzieciństwa pozostawił po sobie w krajach nadbałtyckich pewne obiekty gospodarcze. Wprawdzie mało z nich pozostało. Nie ma komu o nie dbać. Tak w każdym razie myślano. Aż tu nagle, komisja z Brukseli.

Kiedy dobrzy ludzie się kłócą to zawsze jest nieprzyjemna sytuacja.  A kiedy dobre państwa, to tym bardziej. I tym bardziej w obecnych czasach, kiedy w Europie trzeba wszystkim pokazywać swoją wzajemną miłość i jedność poglądów. I to nie tyle sobie nawzajem, ale Rosji. Dlatego, że wróg na Wschodzie nie śpi: gdy tylko ktoś z Europejczyków się z kimś pokłóci, to kremlowska propaganda koniecznie to wykorzysta. A Kreml jak na złość nie chce się kłócić. Ale się nie udaje. 

Oto, jaka historia zdarzyła się na Litwie. Totalitarny ZSRR oprócz traum dzieciństwa pozostawił po sobie „bałtyckim tygrysom ekonomicznym” pewne obiekty gospodarcze. Była tam kolej z Litwy do Łotwy, towarowa. A kiedy nadszedł wolny rynek, to wiele z tego zrobiło się niczyje. A kolej wzięli i rozebrali. Na złom czy po co tam. Produkcja się nie udaje, towarów nie, to po co ma leżeć. 

Potem na litewski rynek trafił polski koncern naftowy, rozejrzał się i zaczął pisać skargi do Komisji Europejskiej. Ukarzcie Litwinów. Mają pełno kolei, a rozebrali właśnie tą, która nam potrzebna, żebyśmy towar na Łotwę wozili tak, jak im jest wygodniej. Mali jesteśmy mówią, a a gdzie nie spojrzysz – monopoliści. A ponieważ Europejczycy nie cierpią niczego, co jest „mono”, to włożyli okulary i zaczęli robić przesłuchania. 

Wezwali Litwinów i pytają: a wy po co kolej rozebraliście? Gdzie tory się podziały? Litwini się migają, coś mówią o ekologii, o migracjach łosi, o nieefektywności i kosztach eksploatacji, o walce z pozostałościami radzieckiego reżimu. Ale wszystko przeleciało. Mówią im: wy sobie tam „mono” zrobiliście. A w Unii Europejskiej „mono” być nie może. Kolej zbudować od nowa, bezzwłocznie. Nie zbudujecie, to grzywnę nałożymy. 43 miliony. To ku przestrodze wam! 

Nieprzyjemnie, co tu dużo mówić. Ministrowie mówią, że ta kolej, niech ją szlag trafi, już lasem porosła. Ale na las Komisji Europejskiej nie weźmiesz. To zaczęli na Polskę najeżdżać. Nie dosłownie, a w sposób zawoalowany. A przy okazji i Łotwę, niech ma. Polska i Łotwa mają w tej kolei interes, a Litwa nie ma, to czemu my mamy pieniądze wydawać? Przecież zwróci się ta budowa za 30 lat, a za 30 lat to choćby i potop. To po co mamy budować? 

Ale najgorsze w tym jest, że te konflikty są Kremlowi na rękę. Psują obraz idealnej europejskiej jedności. Ale głowa do góry. Trzeba po prostu dobrze pomyśleć, jak by się tu wykręcić. Na przykład: powiedzieć, że Litwa buduje kolej, po której przejadą natowskie czołgi. Zachodni obywatel będzie przez miesiąc pamiętać, a potem już tylko Google na pomoc, sam wszystko zapomni. Kto wie, może nawet zapłacą choć trochę. 

Zobacz również:

Na Litwie rozpoczęły się wspólne wojskowe ćwiczenia morskie państw bałtyckich
W krajach nadbałtyckich ruszają wspólne szkolenia taktyczne Litwy, USA i Polski
MSW Litwy o przyjmowaniu uchodźców: Dla nas najważniejsze jest nasze własne bezpieczeństwo
Tagi:
linia kolejowa, Łotwa, UE, Litwa, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz