11:12 22 Listopad 2019
Dominic Fin

Obcokrajowcy w Rosji: Anglik o rosyjskim biznesie i poczuciu humoru

© Sputnik . Sergey Odinokov
Świat
Krótki link
5500
Subskrybuj nas na

RIA Nowosti kontynuuje cykl artykułów o obcokrajowcach, którzy przeprowadzili się do Rosji.

Anglik Dominic Fin opowiedział o rosyjskim humorze, różnicach biznesowych i o tym, dlaczego Rosja interesuje zachodnich politologów. 

Dominic Fin urodził się w Londynie i od dzieciństwa interesował się polityka i innymi kulturami: jego ojciec był dyplomatą w państwach arabskich. Według słów Anglika, ani w szkole, ani w rodzinie o Rosji nie rozmawiano, dlatego badanie wschodnioeuropejskiego państwa było pewnym wyzwaniem: 

„W 2006 roku, kiedy zacząłem zajmować się Rosją, wszystko szybko i kardynalnie zmieniało się w porównaniu z sytuacją z lat 90-ych. Rosja – członek Rady Bezpieczeństwa ONZ – znacznie rosła na arenie międzynarodowej. Gospodarka przeżywała prawdziwe odrodzenie. Rosja stanowiła dla mnie szczególne zainteresowanie, biorąc pod uwagę, że powszechnie w Anglii zna się zaledwie kilka nazwisk ze świata rosyjskiej polityki”. 

Przed przeprowadzką do Rosji Dominic mieszkał przez kilka lat w Paryżu, gdzie pracował we Francuskim Instytucie Stosunków Międzynarodowych, prowadził badania polityki zagranicznej Rosji i czytał rosyjską literaturę. 

W Paryżu Dominic poznał Rosjankę, która pomogła mu rozwiać wiele mitów na temat Rosji. Na przykład o tym, że Rosjanie są ponurzy: 

„Istnieje pewien stereotyp o chamstwie Rosjan. Dla Anglików powiedzenie wprost, że coś im się nie podoba to grubiaństwo. My zwykle bardzo powoli i ostrożnie wyrażamy swoje myśli, bierzemy pod uwagę kontekst, niuanse. W Rosji ludzie od razu mówią, co myślą. Ale to nie jest chęć obrażenia kogoś, to po prostu bezpośredniość i otwartość”. 

W Rosji Brytyjczyk mieszka już od czterech lat. Po jakimś czasie miejscowy mieszkaniec pomógł mu obalić jeszcze jeden stereotyp o Rosjanach: 

„W Anglii wiele osób myśli, że Rosjanie lubią wypić. Jakież było moje zdziwienie, kiedy po miesiącu życia w Rosji pewien Rosjanin podzielił się ze mną myślą o tym, że to właśnie Anglicy dużo piją. Wyjaśnił: kiedy Anglicy siedzą w pubie i piją „kręgami” (według liczby zebranych), to nigdy nie zakąszają. To rzeczywiście tak jest, ja nigdy o tym nie myślałem”. 

Po dziesięciu miesiącach stażu Dominic miał wrócić do ojczyzny, ale tak polubił Moskwę i język rosyjski, że postanowił pozostać. 

„Życie jest tu o wiele bardziej dynamiczne niż w Londynie czy Paryżu. Mnie się wydaje, że to wielkie szczęście żyć i pracować tutaj, dlatego, że w Rosji w ogóle jest więcej perspektyw, możliwości, wyzwań. W Anglii zmiany odbywają się bardzo powoli. Najtrudniejsze dla mnie tutaj to, banalnie, język. Próbuję żartować po rosyjsku, ale czasami zatrzymuję się w pół zdania, żeby przypomnieć sobie słowo i wychodzi głupio. A jeszcze bywa, że Rosjanie mają czarny humor, do tego też się trzeba przyzwyczaić”.  

Dominic pracuje w międzynarodowej kompanii consultingowej PBN Hill+Knowlton Strategies, specjalizuje się w komunikacjach strategicznych. Konsultuje zagranicznych inwestorów w sprawach rosyjskiego biznesu. Według słów Brytyjczyka, główny problem, z jakim stykają się zagraniczni inwestorzy, to pozorna identyczność Rosji i Europy. Dla pomyślnego rozwoju biznesu jest ważne, aby pamiętać, że Rosja to państwo z własną historią i kulturą. Również przedsiębiorczość ma swoje cechy szczególne. 

„Biznes po rosyjsku to długi proces rozmów i negocjacji, po których pojawia się długa przerwa. Może rezultatów nie będzie. Ale niekiedy wszystko robi się w ciągu dwóch tygodni, bardzo szybko. Nie wiem, na czym polega mechanizm, który wszystko hamuje”. 

Przyjaciołom w Anglii Dominic często wyjaśnia szczegóły tego, co dzieje się w Rosji: według jego słów, na Zachodzie sprawy rozumie się dość powierzchownie. Na przykład, dla człowieka z Zachodu nieprzyjemne jest, że dla Rosji Olimpiada to nie tylko zawody sportowe. To kwestia prestiżu na arenie międzynarodowej i temat niemalże osobisty: dla wielu Rosjan ważne są wyniki sportowców i stosunek do nich. Również, zdaniem Dominica, ludzie w Rosji często znają politykę państw Zachodu, mają swoje zdanie i gotowi są o tym rozmawiać. 

Dominic z uśmiechem przyznaje, że życie w Rosji zmieniło go: 

„Jak dla Anglika to zacząłem mówić dość otwarcie. I to, na przekór moim obawom, nie psuje stosunków z otoczeniem. A jeśli mówić poważnie, to zachwycam się Rosją i jej zdolnością do pokonywania najtrudniejszych sytuacji. Rosja ma długą historię, bogatą kulturę, odgrywa ważną rolę w świecie. Mam nadzieję, że moja praca tutaj pomaga rozwijać współpracę ekonomiczną między naszymi państwami”.  

Zobacz również:

Cudzoziemcy w Rosji: Brazylijka o bani i o tym, komu trzeba kibicować w Rio
Cudzoziemcy w Rosji: Kolumbijka o rosyjskich mrozach i zimowej melancholii
Cudzoziemcy w Rosji: Belgijka o życiu we Władywostoku i Moskwie
Cudzoziemcy w Rosji: Brytyjczyk o „gburowatości” Rosjan i syberyjskiej duszy
Cudzoziemcy w Rosji: Francuz o niedźwiedziach w Moskwie, daczach i sankcjach
Tagi:
życie, cudzoziemcy, Dminic Fin, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz