18:26 19 Styczeń 2018
Warszawa+ 1°C
Moskwa-8°C
Na żywo
    Prisztina, Kosowo

    Watykanowi zaoferowano 10 milionów euro za uznanie Kosowa?

    © Sputnik. Ruslan Kriwobok
    Świat
    Krótki link
    6243

    "Nawet jeśli w pewnych okolicznościach papież Franciszek (...)przyjedzie do Prisztiny, która z punktu widzenia prawa międzynarodowego jest terytorium Serbii, to nie będzie to oznaczać uznania przez Watykan niepodległości Kosowa."

    Mówi o tym w wywiadzie dla „Sputnika” ambasador Serbii przy UNESCO i były ambasador Serbii w Watykanie Darko Tanaskovic.

    Z pomocą wystawy poświęconej serbskiemu dziedzictwu kulturowemu Kosowa i Metohiji, Serbii udało się przyciągnąć uwagę na ten problem w samym sercu Europy — w Paryżu. Tymczasem, podczas nowej rundy pertraktacji w sprawie normalizacji stosunków Belgradu i Prisztiny, Albańczycy poinformowali o zbliżającej się wizycie papieża w Prisztinie i uznaniu przez niego niepodległości Kosowa.

     — Na otwarciu wystawy w Paryżu byli również przedstawiciele tych państw, które uznały Kosowo, w tym również i ci, którzy głosowali za przyjęciem Kosowa do UNESCO. Rząd Serbii uważa, że można z nimi ponownie rozpocząć negocjacje. Jakie jest Pańskie ogólne wrażenie z wystawy? Czy takie zainteresowanie nią wskazuje, że jeszcze nie wszystko jest stracone?

    — Oczywiście, jeszcze nie wszystko stracone. A dokładniej, nic nie jest stracone. W zeszłym roku udało się zapobiec próbie zrobienia z Kosowa członka UNESCO. Chociaż z drugiej strony, jeśli dalej nie będą podejmowane aktywne kroki w tym planie, to sytuacja może ulec zmianie. W kategoriach geopolitycznych sytuacja już się zmienia, zmieniają się stosunki międzypaństwowe i międzyregionalne, w niektórych krajach zachodzą zmiany polityczne. Wszystko to wpływa na decyzje polityczne. Istota problemu przyjęcia Kosowa do UNESCO dopiero teraz staje się jasna dla niektórych państw. Teraz niektóre kraje myślą w ten sposób: uznanie Kosowa to moment polityczny, polityczna koniunktura, decyzja w danym momencie, a to nie oznacza poparcia dla wszystkich spraw i wszystkich żądań tego quasi-państwa.

     — Media twierdziły, że w ciągu roku papież Franciszek może odwiedzić Belgrad i Prisztinę, a prezydent Kosowa Hashim Thaci przekonuje, że papież powiadomił go o „zamiarze odwiedzenia Kosowa i uznania nowej rzeczywistości na Bałkanach”. Co z tego wszystkiego jest prawdą? Czy to może być jedynie odpowiedzią na nowy wzrost aktywności dyplomatycznej Serbii, która stara się utrzymać nasze świątynie? Czy też to wszystko to manipulacje Prisztiny?

    — To ostatnie to najbardziej dokładna ocena tego, co się dzieje już od dłuższego czasu. Tym wszystkim, którzy poważnie odnoszą się do najnowszych oświadczeń Thaci, poleciłbym trochę cofnąć się, przypomnieć sobie wszystkie oświadczenia, które on wcześniej złożył. Ile razy oni rzekomo zapraszali papieża do Kosowa i ile razy informowano, że jest on gotów uznać rzeczywistość i wkrótce tam się pojawi. O ile mi wiadomo głowa Kościoła rzymskokatolickiego przyjmuje przedstawicieli spornych terytoriów, ale nie oficjalnie, lecz prywatnie (Tanaskovic ma na myśli czerwcową wizytę Hashima Thaciego w Watykanie, gdzie został przyjęty przez papieża. — red.).

    Watykan zawsze zachowuje wszystkie drzwi i wszystkie kanały komunikacji otwarte, jest to cechą charakterystyczną ich polityki. Papież oczywiście nigdy nie odmówi przyjęcia, zwłaszcza jeśli ten człowiek wykorzystał kanonizację Matki Teresy jako pretekst, aby pojawić się w Watykanie. Oczywiście ostateczna decyzja Prisztiny będzie zależała od tego, co wpływowi sponsorzy i patroni kosowskiej niepodległości uznają za konieczne i uzasadnione, aby podjąć w tym przypadku.

     — Niektóre media mówią, że Hashim Thaçi jest gotowy zapłacić dziesięć milionów euro za to, aby Watykan uznał Kosowo. Wielu nawet twierdzi, że za tę kwotę można przekupić najbliższych współpracowników papieża Franciszka. Co Pan sądzi na ten temat?

    — Nie powiedziałbym, że ci, którzy rozpowszechniają takie informacje, tym samym pomagaliby Kosowu na drodze do międzynarodowego uznania. Ponieważ wszystko to jest bardzo obraźliwe dla Stolicy Apostolskiej i Watykanu. Nie chciałbym komentować tego typu spekulacji…

    Tymczasem to pokazuje to, co jest w umysłach ludzi, którzy myślą w takich skorumpowanych i komercyjnych kategoriach, jeśli chodzi o najważniejsze kwestie stosunków w społeczności międzynarodowej. Na pewno jest na to jakieś wyjaśnienie w rzeczywistości, w tym tajnym segmencie rzeczywistości stosunków międzynarodowych, ale mówić w ten sposób o Stolicy Apostolskiej, o przekupności jego najwyższych rangą przedstawicieli, moim zdaniem jest to zupełnie nie na miejscu i obraźliwe.

    Jeśli papież przyjedzie do Prisztiny w przyszłym roku, czy będzie to swojego rodzaju uznanie polityki albańskich funkcjonariuszy w Prisztinie? Nie jestem upoważniony do komentowania tego, ale czysto hipotetycznie, nawet jeśli przy pewnych okolicznościach (w co poważnie wątpię) papież odwiedziłby Kosowo i Metohiję, które z punktu widzenia prawa międzynarodowego są częścią Serbii, to nie oznaczałoby to, że Watykan uznał, czy uznaje niepodległość Kosowa i Metohiji.

    Zobacz również:

    Bellucci przemówiła po serbsku
    Węgry wybudują nowe ogrodzenie na granicy z Serbią
    Serbia nie będzie tańcowała pod melodię USA
    Minister obrony Serbii: Dialog z Rosją nie ma alternatywy
    Serbia przedstawiła swoje warunki Unii Europejskiej
    Tagi:
    Papież Franciszek, Kosowo, Watykan
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz