Eurowizja 2016

„Eurowizja” odbędzie się w Kijowie bez rosyjskich artystów z „czarnej listy”

© REUTERS / TT News Agency/Anders Wiklund
Świat
Krótki link
Eurowizja 2017 (67)
4248

Ukraina określiła miejsce przeprowadzenia międzynarodowego konkursu piosenki „Eurowizja-2017”. Miejscowy komitet organizacyjny do ostatniej chwili budował napięcie, nazywając Kijów i Odessę równymi pretendentami na zwycięstwo. Jednak w rezultacie zdecydowane zwycięstwo w walce o prawo przeprowadzenia Eurowizji odniosła stolica Ukrainy.

Po zwycięstwie piosenkarki Jamali na Eurowizji 2016 w Sztokholmie Ukraina otrzymała prawo przeprowadzenia kolejnego konkursu. Jednak pojawiły się problemy. Wybór miejsca, w którym zorganizowany zostanie konkurs trwał cztery miesiące, organizatorzy tłumaczyli to trudnościami finansowymi. Jednocześnie w mediach pojawiła się publikacja powołująca się na Europejski Związek Medialny, o tym, że jeśli Ukraina do października nie wybierze miejsca przeprowadzenia konkursu, to prawo do realizacji konkursu może zostać przekazane Rosji. 

Władze Odessy i Dniepra (były Dniepropietrowsk) były niezadowolone z decyzji. Gubernator obwodu odeskiego Michaił Saakaszwili oświadczył, że ta decyzja jest rezultatem zakulisowych porozumień. Mer Dniepru Borys Fiłatow z kolei nazwał „wstydem i profanacją” decyzję władz o przeprowadzeniu Eurowizji w Kijowie. 

Eurowizja 2016: Arena Ericsson Globe w Szwecji
© Sputnik . Vladimir Astapkovich
Zapytani przez RIA Novosti eksperci uważają, że Kijów rzeczywiście bardziej niż inne ukraińskie miasta, jest przygotowany do przeprowadzenia Eurowizji. Decyzja Ukrainy o przekazaniu prawa do przeprowadzenia konkursu Kijowowi ucieszyła Europejski Związek Medialny, który również poinformował o zatwierdzeniu kalendarza konkursu. Pierwszy półfinał odbędzie się 9 maja, drugi – 11 maja, a finał konkursu – 13 maja. 

Władze Ukrainy już oświadczyły, że nie dopuszczą do udziału w Eurowizji-2017 rosyjskich artystów z „czarnej listy”. 

„Wymęczyli zwycięzcę” 

Po zwycięstwie Jamali na Ukrainie niemal od razu stworzono komitet organizacyjny z Narodową Telekompanią Ukrainy na czele, który w czerwcu ogłosił konkurs na miejsce przeprowadzenia festiwalu. Zgłoszenia oprócz Kijowa i Odessy przysłały Dniepr, Charków, Lwów i Cherson, w rezultacie trzy pierwsze miasta przeszły do finału. 

Jednak później komitet organizacyjny przez długi czas nie mógł oddać palmy zwycięstwa żadnemu z nich. Konferencje prasowe, na których miano ogłosić zwycięzcę, dwukrotnie przenoszono. To wywołało falę krytyki ze strony miast pretendujących do zwycięstwa, które zarzucały organizatorom przeciąganie procesu eliminacji. 

Wynik eliminacji ogłosił w piątek szef ministerstwa kultury Ukrainy Jewgienij Niszczuk i dyrektor generalny narodowej kompanii telewizyjnej Ukrainy Zurab Alasanija na konferencji prasowej, na którą nie zaproszono ani przedstawicieli miast, ani piosenkarki Jamali. 

Trochę zabrakło

Szef Ministerstwa Kultury poinformował, że Kijów jest lepiej od innych miast przygotowany na przeprowadzenie konkursu z punktu widzenia rozwoju infrastruktury. Według niego, ważną rolę odegrały również gwarancje finansowe, jakie zostały przedstawione ze strony miasta. 

Zauważył on, że wśród czynników, które nie pozwoliły na zwycięstwo Dniepra, były problemy z platformą koncertową, która wymagała remontu, a także w mieście znajduje się niewystarczająca ilość hoteli. 

Wśród minusów Odessy Niszczuk wymienił to, że w mieście nie zakończono remontu lotniska, który władze planowały zakończyć przed samym konkursem, czyli dopiero w marcu. Poza tym, stadion „Czernomorec”, gdzie władze miejskie zamierzały przeprowadzić konkurs, wymagał kosztownego montażu pokrycia dachowego nad areną. 

Wspólnym minusem Dniepra i  Odessy były wątpliwości organizatorów odnośnie bezpieczeństwa, ponieważ oba te miejsca znajdują się niedaleko strefy konfliktu w Donbasie, dodał Niszczuk. 

Eurowizja w dzielnicy sypialnej

Według słów dyrektora generalnego  narodowej kompanii telewizyjnej Ukrainy Zuraba Alasaniji, tym razem konkurs odbędzie się na terytorium Międzynarodowego Centrum Wystawienniczego (MCW). Kompleks był zbudowany w 2002 roku i znajduje się na lewym brzegu Dniepru w jednej z dzielnic sypialnych Kijowa, w dali od centrum. Jak powiedział Alasanija, wstępnie Kijów planuje zbudowanie na terytorium kompleksu sali na 12-14 tysięcy miejsc. 

Biorąc pod uwagę to, że goście konkursu mogą mieć problem z dotarciem do głównego miejsca konkursowego – najważniejszym środkiem transportu z centrum do MCW jest metro – władze rozpatrują ewentualność uruchomienia linii nowoczesnych statków i organizacji ruchu tramwajów wodnych z prawego na lewy brzeg, powiedział Niszczuk. Poza tym, według danych ministra, obowiązkowy dla Eurowizji „Euroklub”, gdzie tradycyjnie już odbywają się różnego rodzaju koncerty, prezentacje i programy rozrywkowe dla gości, prasy i delegacji festiwalu, może zostać zorganizowany w terminalu lotniska helikopterowego na brzegu Dniepra blisko dzielnicy rządowej. Niszczuk poinformował, że ostateczną decyzję odnośnie niuansów organizacji konkursu będą podejmować władze Kijowa. 

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko i sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg
© AP Photo / Mikhail Palinchak, Pool Photo via AP
Łącznie, według danych ministra kultury, Kijów gotów jest  zainwestować w przygotowanie konkursu około 1,2 miliarda hrywien (ok. 45 milionów dolarów) i co najmniej 200 milionów hrywien (ok. 7,5 miliona dolarów) na przygotowanie areny oraz 1 miliard hrywien (ok. 37 dolarów) na przygotowanie pozostałej infrastruktury. Ponadto, do przygotowania miasta będą ściągane środki ze skarbu państwa, sponsorów i wpłaty Europejskiego Związku Medialnego.  

Radość i ból klęski

Mer Kijowa Witalij Kliczko już zareagował na decyzję komitetu organizacyjnego. Oświadczył, że stolica Ukrainy dysponuje wszystkim, co niezbędne do przeprowadzenia konkursu. „Stolica obiektywnie jest najbardziej przygotowana i przystosowana do przeprowadzenia imprezy takiego stopnia. Poza doświadczeniem Eurowizji, które Kijów zdobył w 2005 roku, w ukraińskiej stolicy przeprowadzano finał Mistrzostw Europy Euro-2012. Dlatego mamy pozytywne doświadczenia i wszelkie możliwości, aby dobrze przygotować się do przeprowadzenia konkursu na najwyższym poziomie w stolicy” – powiedział mer miasta.  Kliczko podkreślił, że Kijów ma wystarczającą liczbę numerów hotelowych różnego poziomu, które mogą przyjąć gości festiwalu. Z kolei władze Odessy i Dniepra były niezadowolone z decyzji komitetu organizacyjnego. „Odessę zostawili bez Eurowizji. Kocham Kijów, ale mowa nie o mojej rodzimej stolicy, a o tym, że ta decyzja to jeszcze jeden przykład zakulisowych porozumień, kłamania w żywe oczy i kompletnego braku myślenia państwowego. Wszystkie iluzje już się rozpadły, jestem przekonany, że do budowy ukraińskiego państwa potrzebne są nowe podejścia i nowi ludzie. Cóż, będziemy pracować w tym kierunku” – napisał Saakaszwili na swoim koncie na Facebooku. 

Mer Dniepra oświadczył, że „żal mu Odessy-matki”, a wyniki wyborów nazwał „wstydem i profanacją”. 

A jednocześnie zdaniem ukraińskich ekspertów, komitet organizacyjny podjął słuszną decyzję. Ukraiński politolog, dyrektor Instytutu Globalnych Strategii Wadim Karasiew uważa, że Kijów w odróżnieniu od pozostałych miast-kandydatów jest w pełni przygotowany na przeprowadzenie imprezy tego rodzaju i da sobie radę z organizacją konkursu. 

Konkurs bez Rosji? 

Podczas konferencji prasowej szef Ministerstwa Kultury Niszczuk poruszył również kwestię udziału w Eurowizji-2017 przedstawicieli z Rosji. Według niego, Ukraina nie dopuści do udziału w konkursie artystów, którzy znaleźli się na „listach sankcyjnych”. Na zaktualizowanej przez Ministerstwo Kultury Ukrainy w grudniu 2015 roku „czarnej liście” znalazły się 83 osoby, miedzy innymi, wykonawcy Oleg Gazmanow, Josif Kobzon, Nikołaj Rastorgujew i Grigorij Leps. 

„Ci ludzie, którzy w każdym innym państwie, a nie tylko na Ukrainie, są objęci sankcjami odpowiednich organów z tych czy innych powodów, nie Ministerstwa Kultury, ale Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, nie mają prawa wjazdu. O tych osobach Rosja, oczywiście, może się dowiedzieć, i jeśli będą oni (Rosja – red.) świadomie dążyć do zwycięstwa takiej osoby (w eliminacjach – red.), to będzie to jawna prowokacja. To jest, oni od razu będą wiedzieć, że ten człowiek jest objęty sankcjami. Po co więc brać udział w eliminacjach?” – powiedział Niszczuk. 

Dodał, że konkretne sytuacje związane z dopuszczeniem Rosjan mogą zostać rozpatrzone już bliżej daty konkursu. Niszczuk powiedział także, że Josif Kobzon z pewnością nie będzie dopuszczony do udziału w konkursie. 

Z kolei producent Josif Prigożin, który znalazł się na liście sankcyjnej Służby Bezpieczeństwa Ukrainy wraz ze swoją żoną Waleriją, poinformował, że nie planowali gościć na konkursie w 2017 roku. „No cóż tu można komentować? Jeśli nas nie wpuszczają, to niech jedzie Sznurow” – odpowiedział Prigożin na pytanie RIA Novosti, czy zamierzali jechać na konkurs. 

Tematy:
Eurowizja 2017 (67)

Zobacz również:

Media: Eurowizja 2017 może się odbyć w Rosji, a nie w Ukrainie
Eurowizja wprawia Ukrainę w zakłopotanie
Minister kultury Ukrainy narzeka na brak miejsca dla Eurowizji
Ukraiński minister rozważa przekazanie prawa do organizacji Eurowizji 2017
Tagi:
Eurowizja, Eurowizja, Jewgienij Niszczuk, Kliczko Witalij, Micheil Saakaszwili, Odessa, Kijów, Ukraina
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz