19:41 14 Sierpień 2020
Świat
Krótki link
7380
Subskrybuj nas na

Sputnik publikuje ekskluzywny raport amerykańskiego psychologa badawczego Roberta Epsteina, który pokazuje, jaką siłę ma Google w zmienianiu opinii i głosów za pomocą swoich „autosugestii” wyszukiwania.

Mindia Gavasheli, redaktor naczelny Sputnik USA w Waszyngtonie, zadała doktorowi Epsteinowi, autorowi badania kilka kluczowych pytań na temat jego odkrycia:

 — Dlaczego zaczął Pan patrzeć na autouzupełnianie? Czy coś Panu w nim przeszkadza?

 — Autouzupełnianie Google’a różni się od sugestii wyszukiwania oferowanych przez Bing czy Yahoo. Bing i Yahoo pokazują osiem czy dziesięć sugestii wyszukiwania, które odzwierciedlają to, czego szukają inni ludzie. Google też tak robił, ale ostatnio pokazuje ludziom co najwyżej cztery sugestie i często mają one niewiele wspólnego z tym, czego szukają inni ludzie. Więc po co są one?

W czerwcu Sourcefed opublikował nagranie, w którym twierdzi, że Google tłumił negatywne sugestie wyszukiwania związane z Hillary Clinton. Film szybko się rozprzestrzenił, a Google zaprzeczyło twierdzeniom Sourcefeda. Zastanawiałem się, czy Sourcefed miał rację i również byłem ciekawy. Dlaczego Google miałoby tłumić negatywne sugestie dotyczące jednego kandydata? Po co?

Dr. Robert Epstein
© Zdjęcie : Robert Epstein
Dr. Robert Epstein

 — I co Pan zrobił?

 — Dwie rzeczy. Po pierwsze, mój zespół i ja zaczęliśmy zgłębiać konkretne twierdzenia Sourcefeda. Potwierdziliśmy, że Google często pokazuje bardzo pozytywne sugestie wyszukiwania dla pani Clinton, kiedy to Bing i Yahoo pokazują mieszankę pozytywnych i negatywnych:

Zagrywki Google
© Zdjęcie :
Zagrywki Google

Odkryliśmy również, że Google pokazuje pozytywne sugestie dla pani Clinton nawet wtedy, gdy ich własne dane wyszukiwania (na Google Trends) pokazują, że ludzie w rzeczywistości szukają negatywnych informacji:

Nieczyste zagrywki Google
© Zdjęcie :
Nieczyste zagrywki Google

Potwierdziliśmy również twierdzenie Sourcefeda, że Google czasami pokazuje negatywne informacje o innych osobach, w tym także o panu Trumpie, podczas gdy zataja negatywne informacje o pani Clinton:

 — Czy Pana odkrycia były całkowicie spójne?

 — Nie, znaleźliśmy również wyjątki od zasady — sytuacje, w których Google pokazał negatywne sugestie wyszukiwania dla pani Clinton, a nawet nieco pozytywne sugestie dla pana Trumpa. Tak więc twierdzenia Sourcefeda były generalnie solidne, ale trochę wyolbrzymione.

 — Ale znalazł Pan coś jeszcze, prawda? Coś ważniejszego niż wzór sugestii wyszukiwania dla Clinton i Trumpa.

 — Zgadza się. Chciałem wiedzieć, dlaczego Google może tłumić negatywne sugestie wyszukiwania dla niektórych osób, więc przeprowadziłem internetowy eksperyment z 300 osobami z 44 stanów USA aby zobaczyć, czy one potraktowały negatywne sugestie inaczej, niż traktowały te neutralne czy pozytywne.

Szeroko zakrojone badania w wielu dziedzinach wykazały, że negatywne bodźce przyciągają znacznie więcej uwagi, niż te pozytywne czy neutralne — jak gdybyś zobaczył karalucha w sałatce i wyrzucił ją.

 — I czego się Pan dowiedział?

 — Byłem zdumiony naszym odkryciem. Może nie powinienem być, ale byłem. Odkryliśmy trzy rzeczy. Po pierwsze, ludzie klikają na negatywne sugestie wyszukiwania około dwa razy częściej, niż można by się spodziewać. Negatywne informacje nie tylko zwracają na siebie uwagę, ale też sprawiają, że na to klikamy.

Po drugie, niezdecydowani wyborcy — ludzie, którzy decydują o wynikach wyborów — byli szczególnie podatni na negatywne sugestie. Oni klikali na nie około 15 razy częściej, niż na pozycje neutralne w pytaniach kontrolnych. I po trzecie, Demokratów przyciągają negatywne treści bardziej niż Republikanów; Republikanie robili dokładnie odwrotnie.

 — Więc co to wszystko znaczy?

 — Wiemy z poprzednich badań, że sposób, w jaki wyniki wyszukiwania są uszeregowane, może znacząco zmienić głosy i opinie. Teraz odkryliśmy, że sugestie wyszukiwania mogą działać w ten sam sposób. Aby napędzić głosów jednemu kandydatowi wystarczy, że stłumisz negatywne sugestie wyszukiwania dla tego kandydata — ale nie dla jego czy jej przeciwnika.

Sztab generalny firmy Google w Mountain View
© AP Photo / Marcio Jose Sanchez
Z biegiem czasu zaprowadzić to miliony ludzi do pozytywnych stron internetowych dla wspieranego kandydata, a także skieruje miliony ludzi do zobaczenia negatywnych informacji na temat przeciwnika. To w łatwy sposób zmienia preferencje wyborcze niezdecydowanych wyborców o 20% lub więcej — do 80% w niektórych grupach demograficznych. Prawdopodobnie w ogóle wszelkie opinie na jakikolwiek temat mogą być zmieniane w ten sposób.

 — Więc ile głosów w ten sposób Google może przesunąć w nadchodzących wyborach?

 — W przybliżeniu od 800 tysięcy do 3,2 miliona.

Pełen raport doktora Epsteina można przeczytać tutaj.

Google wspiera Clinton.
© Zdjęcie : Vitaliy Podvitskiy
Google wspiera Clinton.

Zobacz również:

Hakerzy włamali się na konto dyrektora generalnego Google
Z czym ludziom kojarzy się Rosja? Google odpowiada
Google przywrócił Krymowi prawdę historyczną
Google "zwraca" Krym Rosji
Tagi:
wybory prezydenckie, Google, Donald Trump, Hillary Clinton, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz