11:30 11 Kwiecień 2021
Świat
Krótki link
7631
Subskrybuj nas na

Kolejna głośna afera wokół Światowej Agencji Antydopingowej przybiera na sile. Od WADA oczekuje się wyjaśnień, dlaczego pozwoliła niektórym amerykańskim atletom na użycie zakazanych i bardzo silnych preparatów.

Jednocześnie te fakty już uznali sami sportowcy. Stosowali substancje na zalecenie lekarza. Na przykład tenisistka Serena Williams stosowała między innymi takie silne środki jak triamcynolon i formoterol. 

Docent katedry zarządzania i marketingu w sporcie Plechanow Rosyjskiego Uniwersytetu Ekonomicznego Piotr Lidow opisał działanie jednego z nich.

„Formoterol to lek o przedłużonym uwalnianiu, dlatego jego stosowanie w ogóle jest zakazane. Jak znalazł się na liście leków terapeutycznych, wiedzą tylko pracownicy Światowej Agencji Antydopingowej, dlaczego był dozwolony. Po raz kolejny to podkreśla, że organizacja dzieli wszystkich na dobrych i złych, na Rosjan i Amerykanów". 

Aleksander Ceferin
© AP Photo / Thanassis Stavrakis
Ponadto na liście znajduje się triamcynolon, podawany na zapalenie stawów, reumatyzm, białaczkę, oraz prednizolon — lek na astmę oskrzelową i obrzęk mózgu. Z takimi diagnozami ciężko jest żyć, a co dopiero wygrywać zawody międzynarodowe, lecz Serena przez kilka lat była pierwszą rakietą świata — podkreślił dyrektor Instytutu Naukowo-Badawczego Organizacji Opieki Zdrowotnej i Zarządzania w Medycynie Dawid Melik-Gusejnow. 

„Wszystkie preparaty są silne, sprzedawane na receptę, oraz wpływają na wydolność organizmu lub wchłanianie i przyswajanie tlenu".

Serena i jej siostra Venus nie ujawniły swoich diagnoz. Natomiast gimnastyczka, mistrzyni olimpijska Rio Simone Biles napisała w internecie, że cierpi na zespół zaburzeń uwagi i nadpobudliwości, i od dziecka bierze leki. Kontroli antydopingowego na Olimpiadzie w Rio nie przeszła. W jej próbce wykryto metylofenidat — silny stymulator, substancję psychotropową, która w Rosji jest zakazana. Jednak WADA dopuściła ją do zawodów na podstawie zaświadczenia lekarskiego. 

Zresztą do samych sportowców żadnych zarzutów nie ma. Otrzymali pozwolenie. Jak podkreśla w wywiadzie dla niemieckiej gazety "Der Tagesspiegel" profesor Uniwersytetu w Moguncji, ekspert ds. dopingu Perikles Simon, od dawna walczy on z dopingiem, samo istnienie takiego systemu otwiera drogę do nadużyć.

„Atletom niczego nie można zarzucić. Ryba psuje się od głowy. W elitarnym sporcie nie może być żadnych szczególnych pozwoleń, ponieważ wypaczają sens rywalizacji. Jeśli ktoś choruje na astmę lub coś innego, po prostu nie może uczestniczyć w dużym sporcie, tak samo jak człowiek o wzroście 1,5 m nie może grać w lidze koszykówki NBA" — pisze "Der Tagesspiegel".

Sprawozdawca wpływowej amerykańskiej agencji Bloomberg domaga się z kolei ujawnienia zasad, którymi kieruje się agencja, pozwalając sportowcom na stosowanie zakazanych środków. 

Jednak zamiast wyjaśnień ze strony WADA, na razie są jedynie oskarżenia. Jak zwykle pod adresem Moskwy, i jak zwykle nieuzasadnione. Amerykańskie media jak zwykle podchwyciły temat „intryg imperium zła". Moskwa uznała wszystkie zarzuty za „wymyślone".

Zobacz również:

WADA zezwoliła na przyjmowanie dopingu siostrom Williams i gimnastyczce Biles
WADA oskarżyła rosyjskich hakerów o włamanie się do jej bazy danych
Reformy WADA domaga się 17 państw
Tagi:
doping, WADA, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz