07:31 14 Listopad 2019
Jekaterynburg

Opera Weinberga na deskach jekaterynburskiego teatru

© Sputnik . Konstantin Chalabov
Świat
Krótki link
1132
Subskrybuj nas na

W Jekaterynburgu, na Uralu, odbyła się premiera opery Mieczysława Weinberga „Pasażerka”, opartej na powieści byłej więźniarki obozu koncentracyjnego Auschwitz Zofii Posmysz.

Jest to pierwsza inscenizacja tej opery w Rosji. W realizacji projektu uczestniczył Teatr Opery i Baletu w Jekaterynburgu, przy udziale Instytutu Mickiewicza z Warszawy. Po premierze udało się nam porozmawiać z Aleksandrem Laskowskim, konsultantem projektu.

— Kto stał u źródeł projektu "Pasażerka".  Jak on powstał i dlaczego idea została zrealizowana właśnie w Jekaterynburgu?

— Tak się to ułozyło, że z inicjatywą współpracy zgłosił się do nas Andrej Justinow, redaktor naczelny gazety "Muzykalnoe obozrenije", który dobrze zna się z jekaterynburskim teatrem, i który dowiedział się, że teatr planuje rosyjskie sceniczne prawykonanie opery "Pasażerka".  

Dla nas to zawsze był projekt o niezwykłej randze, niezwykle ciekawy i niezwykle ważny. Dlatego z wielką radością podjęliśmy tę współpracę. Tu należy podkreślić, że całe przedsiemwzięcie zbudowane wokół Weinberga w Jekaterynburgu dotyczyło nie tylko opery "Pasażerka", ale było zakrojone znacznie szerzej.  

Zaczęło się to od wyjazdu do Polski dyrektota teatru, Andreja Szyszkina i kuratora projektu, którym był  Andrej Justinow i reżysera, Amerykanina Thaddeusa Strassbergera. Tak, żeby mogli poznać Zofię Posmysz,  autorkę powieści, na motywach której powstało libretto, ale także, żeby mogli zwiedzić obóz koncentracyjny w Aushwitz, żeby dobrze rozumieć realia, w których toczy się akcja operty. Później zorganizowaliśmy wykonanie VIII Symfonii Mieczysława Weinberga "Kwiaty polskie". Występowali muzycy teatru, opery i baletu w Jekaterynburgu, ale dyrygowała polska dyrygentka, zresztą znakomita, Monika Wolińska. Ten koncert był bardzo dobrze przyjety a połączony był także z prezentacją projektu przygotowaną na scenie przeze mnie i przez Andreja Justinowa dla publiczności w Jekaterynburgu; prezentacją, która połączona była z przeczytaniem utworu "Pasażerka z kabiny 45" Zofii Posmysz.

Więc można powiedzieć ze to jest takie panoramiczne spojrzenie na Weinberga, które swój finał miało we czwartek i to była właśnie ta sceniczna premiera przygotowana przez Thaddeusa Strassbergera i Vitę Cykun, zresztą niezwykle udana.

— Jak udała się premiera, czy "Pasażerka" została dobrze przyjęta przez publiczność, czy jest Pan zadowolony?

—  Teatr był pełen, było bardzo dużo widzów, w tym ogromna liczba krytyków, w tym wielu i z Polski i innych krajów europejskich, takze myślę, że to było wielkie wydarzenie. Oczywiście szczególne znaczenie w takiej sytuacji ma obecność kogos z autorów, niestety stan zdrowia Zofii Posmysz nie pozwolił jej na przyjechanie do Jekaterynburga, ale rozmawialismy tuż przed spektaklem.

Jej duch był w teatrze obecny, a nawet można powiedzieć, że więcej, dlatego, że w czasie wizyty Andreja Szyszkina  w Warszawie zostało zrealizowane nagranie, w którym pisarka zwraca się do widzów teatru w Jekaterynburgu. To nagranie telewizyjne zostało pokazane przed spektaklem, więc duche, a w pewnym sensie także swoim głosem Zofia Posmysz była na spektaklu obecna. Obecni byli także weterani, którzy mieszkają w okolicy Jekaterinburga. To także wnosiło coś do niezwykłej atmosfery tego wieczoru.

Ale najwazniejsze było to, że od strony muzycznej to przedstawienie zostało przygotowane bardzo dobrze, że soliści doskonale nauczyli się swoich partii, że inscenizacja jest…nie przesadzę, jesli powiem,zapierająca dech w piersiach.  Nie tylko ze względu na tematykę, która jest trudna, ale również ze względu na swoją jakość. Więc powiedzieć, że jestem zadowolony, to byłoby zbyt mało. Jestem więcej niż zadowolony z tego wydarzenia.

 Jak wiemy, zespół był międzynarodowy.  Czy może Pan przedstawić najważniejszych twórców tej inscenizacji?

— Rzeczywiście, zespół, który przygotował tę inscenizację, jest bardzo międzynarodowy. Thaddeus Strassberger, Amerykanin mieszkający w Londynie przygotował reżyserię a także scenografię i opracował światła. To jest stosunkowo młody reżyser, niezwykle już popularny na świecie i doskonale rozumiejący ducha opery. Więc można powiedzieć, że wczytał się w te historię i zarówno na poziomie muzyki jak i tekstu w sposób niezwykle głęboki.

Bardzo wiele też wniosła do tej inscenizacji Vita Cykun, która pracuje głównie w Stanach Zjednoczonych i często zajmuje się przygotowywaniem kostiumów do filmów. W tym przypadku musiała przygotować i kostiumy pasażerów statku z lat 60-tych i przygotować kostiumy więźniów w obozie koncentracyjnym i esesmanów, którzy tym obozem koncentracyjnym zarządzają. I te kostiumy były niezwykle przekonujące, przygotowane w najmniejszych szczegółach, bo tak jak powiedziała Vita Cykun, chodziło o to, żeby nie tylko publiczność zobaczyła prawdziwe przedstawienie, prawdziwy świat na scenie, ale żeby te kostiumy pomagały też w wykonaniu bardzo trudnych ról śpiewakom, tzn. żeby te kostiumy wspierały budowanie psychologii postaci. Także udało się to bardzo.

Dyrygował z kolei słowacki maestro Oliver von Dohnányi, który jest dyrektorem muzycznym teatru i widać, że ma dobrąrekę do opery i do Weinberga. Więc można jedynie zachwycić się współpracą tego rodzaju międzynarodowego zespołu, który przygotował spektakl z udziałem rosyjskich etatowych solistów jekaterynburskiego teatru.

— A na jakich scenach  teartrów jest obecnie wystawiana "Pasażerka" oprócz Jekaterynburga?

— "Pasażerka", od czasu, kiedy odbyła się światowa prapremiera tego utworu w roku 2010 na festiwalu w austruackim Bregen, była właściwie pokazywana w bardzo różnych miejscach.  Oczywiście w Warszwaie, gdzie stale jest w repertuarze Teatru Wielkiego Opery Narodowej, nawet w tyvh dniach spektakl był wykonywany. Planowany jest niebawem pokaz przedstawienia "Pasażerka" w Chinach, a wcześniej można było je zobaczyć w kilku miejscach w Niemczech, w Wiedniu, w Stanach Zjednoczonych, m in. w Nowym Jorku, w Chicago i w Houston, także w Londynie.

Więc można powiedzieć, że to jest opera, która, chociaż wiele lat, nawet wiele dziesięcioleci po swoim powstaniu, zrobiła na świecie zawrotną karierę. 

—  Zbliża się setna rocznica urodzin Weinberga, czy są planowane jakieś zakrojone na szeroką skalę projekty, w tym z udziałem Rosji?

— Rocznica urodzin Weinberga przypada w roku 2019, więc jest jeszcze chwilka, żeby się do tego przygotować. Oczywiście takie projekty w róznych miejsca świata powstają i oczywiście nie można sobie wyobrazić świętowania obchodów Weinberga bez Rosji.

Jeśli idzie o wydarzenia planowane na czas nieco bliższy, czyli konkretnie na luty roku 2017, przy współpracy gazety "Muzykalnoe obozrenije", teatru "Bolszoj" w Moskwie i teatru w Jekaterynburgu i oczywiście Instytutu Adama Mickiewicza planowana jest duża konferencja w Moskwie, zatytułowana  "Weinberg. Powrót".  

I myslę, że to będzie takie wydarzenie, które pozwoli w zupełnie inny sposób popatrzeć na spuściznę Mieczysława Weinberga. W ramach tego wydarzenia spotkają się najlepsi muzykolodzy, zajmujący się tą właśnie tematyką, z całego świata. I to będzie prawdziwy dialog Rosji, Polski i świata wokół Weinberga.    

Zobacz również:

Film: Drogi Zwycięstwa: Wrocław-Oświęcim
Moskiewski Teatr Bolszoj w nowym sezonie: intrygi i sensacje
Tagi:
Opera, Jekaterynburg, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz