02:17 18 Grudzień 2017
Warszawa0°C
Moskwa+ 1°C
Na żywo
    Wrak Boeinga MH17

    MH17 i Bellingcat: demaskowanie trwa

    © REUTERS/ Maxim Zmeyev
    Świat
    Krótki link
    231002

    Całkiem niedawno światło ujrzało pierwsze sprawozdanie grupy rosyjskich wolontariuszy „AntiBellingcat: fałszowanie źródeł otwartych dotyczących MH17: dwa lata później”. A teraz grupa wolontariuszy przygotowuje swój kolejny raport.

    Tym razem przedmiotem badań stały się fałszerstwa w sprawozdaniu Bellingcat, w którym szef tej grupy Elliot Higgins oskarżył o udział w tej katastrofie wojskowych 53. rosyjskiej brygady rakietowej. I, jak dowiedzieli się wolontariusze, zrobił to na podstawie sfałszowanych dowodów.

    Niemieccy eksperci na miejscu katastrofy MH17
    © AP Photo/ Dmitrij Łowiecki
    Na przykład w raporcie Bellingcat porównywane są zdjęcia samobieżnej wyrzutni rakietowej „Buk”, zrobione w czerwcu 2014 roku na terytorium obwodu biełgorodzkiego w czasie marszu 53. brygady rakietowej, oraz instalacji „Buk” zrobione przez tabloid „Paris Match” w rejonie Doniecka. I stwierdzono, że jest to jedna i ta sama maszyna bojowa, która wystrzeliła rakietę, która zestrzeliła malezyjskiego „Boeinga”.

    Po pierwsze, zdjęcie, które ​​ukraińskie władze przedstawiają jako ilustrację wywozu „rosyjskiego” „Buka” z Doniecka, zrobiono 19 marca w Doniecku, kiedy nie było jeszcze śladu konfliktu zbrojnego na Ukrainie. A po drugie, jak dowiedli wolontariusze na powyższych dwóch zdjęciach nie jest ta sama, lecz dwie całkowicie różne maszyny. „Specjaliści” Bellingcat przestudiowali na rozmazanym zdjęciu wszystko, nawet najmniejsze zarysowania. Ale nie zauważyli „słonia”. Jedno zdjęcie („Paris Match”) przedstawia samobieżną wyrzutnię rakietową 9A310, a na drugim zdjęciu, zrobionym w obwodzie biełgorodzkim, jest modyfikacja 9A310M1-2.

    Późniejsza modyfikacja 9A310M1-2 produkowana po 1984 roku ma taką cechę konstrukcyjną, jak opuszczany mostek na korpusie. I na biełgorodzkim zdjęciu taki mostek nie tylko jest na „Buku”, ale również jest w pozycji otwartej. A na zdjęciu z Doniecka samobieżna wyrzutnia rakietowa nie ma takiego mostka. Mostek ten jest elementem fabrycznej konstrukcji, dzięki czemu jest doskonale widoczne, że są to różne maszyny różnej generacji.

    Drugi przykład. Zarówno Bellingcat, jak i ukraińskie dowództwo po tragedii przekonywali, że ukraińskich „Buków” nie było w rejonie tzw. ATO. Jednak wolontariusze AntiBellingcat łatwo obalili to kłamstwo. Ukraińskie drukowane i telewizyjne media jeszcze kilka dni przed tragedią 17 lipca fotografowały i nagrywały sprzęt wojskowy wdrożony w Donbasie bezpośrednio w strefie ATO. I na wielu zdjęciach i nagraniach w dużej ilości obecne są systemy „Buk” Sił Zbrojnych Ukrainy. Ponadto w przeddzień ukraińskiej katastrofy ukraińscy wojskowi meldowali, że cały obszar i przestrzeń powietrzna znajduje się pod kontrolą Sił Zbrojnych Ukrainy, co oznaczało, między innymi, rozmieszczenia grupy obrony powietrznej. Na jednym ze zdjęć razem z samobieżną wyrzutnią rakietową utrwalono także radar „Kopuła”, który jest częścią dywizjonu „Buków”. I pracę właśnie takiej stacji odnotowały rosyjskie środki walki radioelektronicznej w dniu katastrofy na krótko przed nią.

    Kolejne kłamstwo, które krzewią zachodni „eksperci”, dotyczy wsi Zaroszczenśke, z obszaru której, według obliczeń rosyjskich ekspertów, wystrzelono pocisk przeciwlotniczy. Bellingcat twierdzi, że ukraińska armia nie kontrolowała Zaroszczenśke, a także że nie było tam ukraińskich „Buków”.

    Ale na terytorium Donbasu został wdrożony 156. antyrakietowy pułk obrony powietrznej Ukrainy. I 3. batalion tego pułku na początku marca został przeniesiony do Doniecka, a później część jego siły ogniowej skierowano w rejon Zaroszczenśke, o czym świadczą dokumenty. A o tym, że go stamtąd gdzieś potem przerzucano, żadnych dokumentów nie ma.

    AntiBellingcat będzie kontynuować swoje dochodzenie.

    „Fałszowanie trwa. Kilka tygodni temu w sieci pojawiły się zdjęcia rosyjskich żołnierzy, którzy według Bellingcat wystrzelili rakietę. Jednak wyjaśniliśmy, że to grupowe zdjęcie żołnierzy 53. brygady zostało zrobione w Rosji po służbie. Wszystkie te drobne fejki mają ten sam cel — przy pomocy wielkiego kłamstwa oskarżyć Rosję o popełnienie przestępstwa, z którym nie ma nic wspólnego. A my to kłamstwo będziemy konsekwentnie demaskować”, — powiedział redaktor naczelny segodnia.ru Jurij Kotienok, pod którego kierownictwem działa grupa AntiBellingcat.

    Zobacz również:

    Kijów ma nadzieję, że kwestię MH17 podejmą na kolejnej sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ
    Australia: rodziny ofiar MH17 pozywają Rosję i Putina
    Malezja potrzebuje pomocy Rosji w śledztwie ws. katastrofy MH17
    „Daily Mail”: MH17 mógł zestrzelić ukraiński myśliwiec
    Tagi:
    system rakietowy "Buk", katastrofa MH17, Bellingcat, AntiBellingcat, Donbas, Rosja, Ukraina
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz