22:19 30 Listopad 2020
Świat
Krótki link
Autor
2202
Subskrybuj nas na

Minęło 110 lat od narodzin Dmitrija Szostakowicza.

Im bardziej czas oddala nas od jego żywego obrazu, tym potęga skomponowanej przez niego muzyki wydaje się większa. Tylko jedna VII symfonia — „Leningradzka” — mogłaby przynieść mu światową sławę. A dziedzictwo Szostakowicza liczy 15 symfonii, a także opery, balety, muzykę kameralną, muzykę do filmów i spektakli. Poznanie tego ogromnego wszechświata to zajęcie nie na jedną godzinę. Oto tylko kilka polskich akcentów do portretu geniusza…

Zofia Bąbczyńska-Jelonek w Moskwie
© Zdjęcie : Zofia Bąbczyńska-Jelonek
…W Polsce wspomina się o polskich korzeniach Igora Strawińskiego. Mniej wiadomo o tych w rodzie Dmitrija Szostakowicza. Tymczasem wśród polskich przodków muzyka są jaskrawe osobowości. Weźmy chociażby jego dziadka — Bolesława Szostakowicza. Dumny, niezależny, energiczny człowiek, brał udział w powstaniu styczniowym w 1863 roku, został aresztowany i zesłany na Syberię. W Narymie urodził się jego syn Dymitrij — ojciec przyszłego kompozytora. Później, kiedy rodzina Szostakowiczów przeniosła się do Petersburga, w ich domu stale bywali Polacy, mile widzianym gościem była na przykład pisarka dziecięca Klaudina Łukaszewicz. Nawiasem mówiąc, polski rodowód Szostakowicza przedstawił w swej książce o kompozytorze Krzysztof Meyer. Monografia ta jest w Polsce uznawana za najlepszą do tej pory książkę o Dmitriju Szostakowiczu. Ogólnie rzecz biorąc, w różnych krajach w ostatnich latach ukazało się wiele publikacji z życiorysem kompozytora, wspomnieniami o nim. Na szczęście zachowało się sporo jego listów — do rodziny i przyjaciół. To właśnie listy zasługują na szczególne zaufanie, ponieważ jest to autentyczny, „żywy” głos kompozytora, jego szczere oceny tego, co się dzieje — w kraju, na świecie, w jego własnej duszy…

W 1987 roku, gdy kompozytor już nie żył, w Muzeum Kultury Muzycznej w Moskwie dokonano sensacyjnego odkrycia: w archiwum Bolesława Jaworskiego — znanego muzykologa, profesora Moskiewskiego i Kijowskiego Konserwatorium, nauczyciela i przyjaciela Szostakowicza, odnaleziono ponad 60 nigdy wcześniej niepublikowanych listów kompozytora. Najciekawsze jest to, że większość z nich jest bezpośrednio związana z I Konkursem Chopinowskim, który w 1927 roku odbył się w Warszawie, i w którym Szostakowicz brał udział wraz z trzema innymi rosyjskimi pianistami.

Dom Michaiła Bułhakova w Moskwie
© Sputnik . Ruslan Krivobok
Na przykład list, w którym Szostakowicz informuje Jaworskiego o zbliżającej się podróży do Warszawy: „…oczywiście jest dla mnie, jak dla każdego żywego człowieka, interesujące zobaczyć nowy kraj. Poza tym jestem strasznie dumny i nie chcę przegrać…”. W kolejnym liście Szostakowicz pisze, że uparcie przygotowuje się do konkursu i czuje się coraz pewniej. Ale — niestety! — w porównaniu z genialnym zwycięstwem Lwa Oborina rezultat występu Szostakowicza jest bardziej niż skromny — wyróżnienie. Co się stało? Wszystko staje się jasne po przeczytaniu listu z 27 stycznia 1927 roku. Muzyk szczegółowo opisuje ceremonię otwarcia konkursu i… jego nagłą niedyspozycję. Natychmiastowo wezwany lekarz postawił diagnozę: ostre zapalenie wyrostka robaczkowego. Gra była niemożliwa. Jednak pomimo silnego bólu Szostakowicz wyszedł następnego dnia na scenę i zagrał program. Zagrał, jak to napisał, „z natchnieniem, zapominając o wszystkim innym na świecie”. List do Bolesława Jaworskiego zakończył w następujący sposób: „Na miłość boską, proszę nikomu nie mówić, że mam zapalenie wyrostka robaczkowego, bo dojdzie to do mojej matki, a ona oszaleje z podniecenia”. Oraz dopisek: „W każdym razie, dziękuję Panu za wystawienie mojej kandydatury na konkurs. Poznałem przepiękne miasto Warszawę i wspaniałych ludzi…”

Później kompozytor znajdzie w Polsce wielu utalentowanych wykonawców jego muzyki. Ona zawsze będzie brzmiała na festiwalu „Warszawska Jesień”. Krzysztof Meyer z bezinteresownością prawdziwego artysty i przyjaciela zakończy niedokończona operę „Gracze”, a ona, zanim zabrzmi w Rosji, zostanie zaprezentowana i nagrana w Polsce. Jednym z najlepszych interpretatorów dzieł Szostakowicza jest Krzysztof Penderecki, który uważa Dymitrija Szostakowicza za największego kompozytora w muzyce całej historii XX wieku…

Zobacz również:

Czy chopiniści z Moskwy zawojują Warszawę?
Chopin i jego Europa
Chopin, Kennedy, Bandera
Tagi:
Dmitrij Szostakowicz, Rosja, Warszawa, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz