07:35 14 Listopad 2019
Boris Johnson

Johnson nawołuje Brytyjczyków do protestów przed budynkiem ambasady Rosji

© AP Photo / Kirsty Wigglesworth
Świat
Krótki link
4239
Subskrybuj nas na

Szef MSZ Wielkiej Brytanii Boris Johnson jest zdziwiony brakiem jakichkolwiek akcji protestu przeciwko polityce władz rosyjskich w Syrii przed ambasadą Rosji w Londynie.

Wyraziwszy oburzenie działaniami Rosji w Syrii i zrównawszy je ze zbrodniami wojennymi, szef MSZ Wielkiej Brytanii wyraził zmartwienie faktem, iż te działania nie budzą zbyt wiele uwagi ze strony społeczeństwa. „Wydaje mi się, że ze strony grup antywojennych aktywistów nie ma współmiernego (z rosyjskimi działaniami — red.) sprzeciwu. Chciałbym zobaczyć protestujących ludzi przed budynkiem ambasady Rosji. Gdzie podziała się koalicja Stop the War (Zatrzymajcie wojnę)?" — powiedział Johnson.

W ostrym wystąpieniu Johnson bez ogródek oskarżył Rosję o napaść na konwój humanitarny ONZ pod Aleppo. Szef brytyjskiego Foreign Office oznajmił też, że Rosja powinna spełnić żądania wspólnoty międzynarodowej, przestać wspierać syryjskiego prezydenta Baszara Asada i zapewnić „prawdziwy" rozejm w Syrii, w przeciwnym razie stanie się krajem-wyrzutkiem.

W ostatnich miesiącach sytuacja w Aleppo nadzwyczaj się pogorszyła. W mieście i w okolicach trwają ciężkie walki. Bojownicy nie przestają ostrzeliwać dzielnic mieszkalnych, przetrzymują cywilów w charakterze zakładników, utrudniają przejazd konwojów humanitarnych. Stany Zjednoczone oskarżają syryjskie i rosyjskie władze o bombardowanie cywilów i opozycji zbrojnej, natomiast Damaszek i Moskwa powtarzają, że uderzają tylko po pozycjach terrorystów i oskarżają Waszyngton, że nie jest w stanie wpłynąć na oddziały „umiarkowanej opozycji", by te oddzieliły się od terrorystów.

Konwój humanitarny ONZ został ostrzelany w nocy z 19 na 20 września na północnym zachodzie od Aleppo. Kolumna 31 ciężarówek wiozła pomoc dla 78 tys. ludzi. Według danych Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża, w rejonie Urum al-Kubra 18 ciężarówek zostało zniszczonych, zginęło co najmniej 20 cywilów, w tym dyrektor Syryjskiego Arabskiego Czerwonego Półksiężyca i ośmiu kierowców ciężarówek.

Rosja niejednokrotnie mówiła, że nigdy nie przeprowadza nalotów bez dokładnej weryfikacji danych wywiadowczych. Jednocześnie doniesienia o tym, że rosyjskie Siły Komiczno-Powietrzne uderzają po obiektach infrastruktury cywilnej nigdy nie znajdują potwierdzenia. Rzecznik rosyjskiego prezydenta Dmitrij Pieksow nazwał oskarżenia o ataki na cele cywilne gołosłownymi. Resort obrony Rosji oświadczył, że rosyjskie i syryjskie lotnictwo nie przeprowadzało nalotów na konwój humanitarny. Dodał też, że sterowany przez zachodnią koalicję dron, zdolny do przeprowadzania ataków na cele naziemne, latał nad rejonem, w którym znajdowała się kolumna pojazdów. Pentagon przekonuje, że lotnictwo koalicji dementuje tę informację, ale, jak pokazują dane rosyjskiego resortu obrony, amerykański dron opuścił strefę, w którym doszło do nalotu około pół godziny po incydencie.

Zobacz również:

Źródło: operacja wyzwolenia Aleppo z rąk terrorystów nie przeciągnie się
USA muszą uwzględnić rosyjską obecność w Syrii, zanim rozpoczną naloty
Syryjska armia wykorzysta każdą możliwość, by odeprzeć agresję USA
Tagi:
zbrodnia wojenna, protest, wojna w Syrii, Rosyjska operacja w Syrii, SARC, Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża, Boris Johnson, Władimir Putin, Damaszek, Aleppo, Moskwa, Londyn, Syria, Rosja, Wielka Brytania
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz