03:19 20 Luty 2020
Świat
Krótki link
3940
Subskrybuj nas na

Spory wokół zbombardowania syryjskiej wioski Chassadżek pod Aleppo nie cichną. Rosyjskie MSZ wezwało ambasadora Belgii i przedstawiło mu dowody na udział lotnictwa belgijskiego w tym nalocie.

Ambasador Belgii w Moskwie Alex van Meeuwen
© AP Photo / Salvatore Di Nolfi
Atak na Chassadżek przeprowadzono w nocy w poniedziałku na wtorek, 18 października. W wyniku zginęło sześć osób, a cztery zostały ranne.

Zaraz po nalocie na syryjską wioskę rozpoczęła się ofensywa bojowników z organizacji terrorystycznej Państwo Islamskie (ISIS, zakazana w Rosji). Islamiści atakowali pozycje kurdyjskich oddziałów od południa. Jednocześnie od północy Kurdowie zaczęli wypierać Wolną Armię Syrii.

Rosja oskarżyła Siły Powietrzne Belgii o przeprowadzenie tego nalotu. Z kolei Bruksela odcina się od wszelkich roszczeń.

Do sporu między wojskowymi dołączyli dziś dyplomaci. Belgijski ambasador w Rosji Alex van Meeuwen został wezwany do rosyjskiego MSZ, gdzie przedstawiono mu dowody na związek Belgów z tym, co się stało.

Z belgijskim dyplomatą rozmawiał wiceminister spraw zagranicznych Rosji Władimir Titow. Oświadczył, że upór z jakim Bruksela zaprzecza temu, iż to właśnie belgijskie samoloty zbombardowały wioskę pod Aleppo, budzi zdumienie.

Rosyjski resort poinformował, że Alexowi van Meeuwenowi przekazano wszystkie dowody, w których posiadanie weszła Rosja.

Bruksela wezwała rosyjskiego ambasadora na dywanik 19 października. Wówczas belgijskie władze wyraziły swój sprzeciw wobec oskarżeń Moskwy.

Natychmiast po ataku rosyjskie Ministerstwa Obrony poinformowało, że w zbombardowanym obszarze zauważono dwa myśliwce F-16 Sił Powietrznych Belgii. Resort powoływał się na materiały z obiektywnej kontroli, a później, z dokładnością co do minuty, rozpisał trasę loty samolotów, które wystartowały w Jordanii.

— Rosja ma skuteczne systemy obrony przeciwlotniczej, które pozwalają na całodobowy monitoring sytuacji powietrznej w zasadzie nad całym terytorium Syrii – wyjaśnił rzecznik rosyjskiego Ministerstwa Obrony gen. Igor Konaszenkow.

Generał powiedział też, że wioskę zaatakowano o godz. 03:35. Godzinę wcześniej belgijscy piloci, którzy patrolowali przestrzeń powietrzną Iraku, znaleźli się nad terytorium Syrii, gdzie oblatywali granicę z Turcją.

— Startujące z bazy w Jordanii samoloty zostały od razu zidentyfikowane jako F-16. Ustalono też ich przynależność do Sił Powietrznych Belgii. Te samoloty wielokrotnie wlatywały w obszar rozpoznawania rosyjskich i syryjskich radarów już wcześniej – powiedział Konaszenkow. 

Rosyjscy wojskowi już przekazali Brukseli mapę ze szczegółowym opisem trasy F-16. Po zbadaniu dokumentów, belgijskie władze oświadczyły, że ich piloci nie mają żadnego związku z nalotem pod Aleppo.

— Numery identyfikacyjne „swój-obcy”, rozmieszczone na mapie, są nieprawidłowe i w żaden sposób nie są to samoloty belgijskich Sił Powietrznych – czytamy w oświadczeniu Ministerstwa Obrony Belgii.

Z kolei szef tego resortu Steven Vandeput zażądał od Moskwy „oficjalnej rezygnacji z bezpodstawnych oskarżeń”.

— To nie były belgijskie samoloty, bo są one mi dobrze znane — oświadczył minister na antenie radia Premiere.

Wcześniej rosyjscy wojskowy wyrazili żal z powodu tak uporczywego odrzucania przez Brukselę dowodów. Rosyjski retort obrony dopuszcza możliwość, że  belgijski rząd nie jest świadomy działań swoich wojskowych.

— Albo Steven Vandeput świadomie wprowadza w błąd społeczności belgijską i międzynarodową, albo jego podwładni wraz z amerykańskimi kolegami oszukują władze Belgii – zastanawia się Igor Konaszenkow.

Zobacz również:

Rosja nie wypowie Traktatu o przyjaźni i współpracy z Ukrainą
Polski zegarkowy narcyz już w Kijowie
Czechy stworzyły jednostkę do walki z „rosyjską propagandą”
Tagi:
naloty, Daesh (Państwo Islamskie), Belgia, Syria, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz