23:28 04 Marzec 2021
Świat
Krótki link
102056
Subskrybuj nas na

Ukraiński przemysł obronny to prawdziwy czarodziej. Raz, dwa - i nowy system jest gotowy do strzału. To nic wielkiego: trzeba wziąć starą rakietową wyrzutnię wieloprowadnicową i przenieść na podwozie ukraińskiej ciężarówki. Był „Grad”, a powstała „ Wierba”.

Wojskowa „dekomunizacja” na Ukrainie posuwa się w zawrotnym tempie. Przynajmniej o tym aktywnie meldują wysocy rangą wojskowi i politycy wszelkiej maści. Na zmianę słynnym „Gradom” Ukraińcy dostarczyli wojskom pierwsze wieloprowadnicowe wyrzutnie rakietowe „Wierba”. Ich różnica polega na tym, że są to te same „Grady” przeniesione z podwozia „Ural” na podwozie krajowych KrAZów. Tak właśnie powstał nowy system, czysto ukraiński.

Aktywnie prowadzone są również opracowania nowego karabinu. Strzelanie w strefie tzw. ATO z radzieckich „Kałasznikowów” jest jakieś niepatriotyczne. Można by przypuszczać, że także w tym przypadku ukraińscy rusznikarze pójdą tą samą drogą. Czyli do starego „kałasza” dorobią nową kolbę i dadzą mu nową nazwę. Ale wydaje się, że w tym przypadku naprawdę mowa o oryginalnej konstrukcji. Sądząc po filmikach bojowników oddziałów ochotniczych, których jest już niezliczona ilość w sieci, nowe modele wybuchają w rękach już po pierwszych strzałach. Konstruktorzy obiecują dopracować nowy superkarabin i wyposażyć w niego swoją armię.

Niszczyciel Su-34 podczas nalotów w prowincjach Rakka i Aleppo w Syrii
© Zdjęcie : Ministry of Defence of the Russian Federation
To samo obiecali w związku z czołgiem „Azowiec”. Tego samego potwora, który wygląda raczej jak kontener na śmieci, w których po Majdanie „lustrowano” byłych komunistów. Ale obiecane poprawki nie zostały zrealizowane, co też nie dziwi. Przecież konstrukcją tego potwora zajmowali się w zasadzie samoucy. Wszystko to, co mogli wyczarować, oni już zrobili. A ukraińscy specjaliści z braku popytu w ich ojczyźnie wolą jeździć do obcych „zapalnych punktów”. Tam jest też więcej czołgów, które trzeba naprawić, a wypłata jest też wyższa. Wygląda na to, że to, co pozostało generałom, to meldować. I kupować sprzęt na boku. Co prawda pieniędzy nie starczy na wiele. Kupują drobiazgi: noktowizory, kamizelki kuloodporne. Ale lepsze to niż nic. Znów można zwalić coś na braki w budżecie. Obrona granic. A ludziom jest wszystko jedno. Ludzi niepokoi to, jak związać koniec z końcem, a nie z czego powstaje nowy czołg.

Zobacz również:

Ukraina planuje zbudować stację na Księżycu
Ukraina nie będzie płacić Rosji 200 mln dol. za utylizację paliwa jądrowego
Ukraina: Wakacje nie latem, a zimą. Oszczędniej
Tagi:
sprzęt wojskowy, Ukraina
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz