12:58 18 Sierpień 2018
Na żywo
    Hillary Clinton, Bill Clinton i Chelsea Clinton

    "Sprawa rodzinna": kto i za co dawał pieniądze Fundacji Clintonów

    © AFP 2018 / Stephen Chernin
    Świat
    Krótki link
    3470

    Federalne Biuro Śledcze Stanów Zjednoczonych wznowiło śledztwo w sprawie „skandalu pocztowego” Clinton. Jednocześnie zaczęło się śledztwo w sprawie fundacji charytatywnej Clintonów (Clinton Foundation) odnośnie nielegalnej działalności, którą opisuje się jako „pieniądze w zamian za usługi”.

    Wobec braku oficjalnych danych tego śledztwa agencja RIA Nowosti na podstawie licznych wycieków do mediów przeanalizowała informacje o tym, kto był sponsorem Fundacji Clintonów i na co wydawano zgromadzone przez nią środki. 

    Clinton Foundation, a od 2013 roku Bill, Hillary & Chelsea Clinton Foundation, została założona w 1997 roku przez prezydenta Stanów Zjednoczonych Billa Clintona dla „umocnienia możliwości ludzi w USA i na całym świecie pokonywać wyzwania globalnego współuzależnienia”. 

    Pod egidą fundacji w ostatnich latach stworzono całą serię projektów charytatywnych, tzw. inicjatyw w sferze ochrony zdrowia, edukacji, walki ze zmianą klimatu, działalnością społeczną i innymi. 

    W rejestrze Narodowego Zarządu USA (IRS) fundacja zapisana jest jako organizacja zwolniona od opłaty podatku dochodowego. Źródłem środków są wpłaty od zagranicznych rządów, korporacji i osób pywatnych. 

    Ciekawy jest epizod „prezentu” dla fundacji ze strony Kataru. 

    Z opubliowanej przez WikiLeaks korespondencji wynika, że rząd Kataru zakładał podarowanie byłemu prezydentowi USA Billowi Clintonowi miliona dolarów. „Katar chce spotkać się na pięć minut w Nowym Jorku z WJC (skrót od imion i nazwiska – William Jefferson Clinton), aby sprezentować mu czek na milion dolarów, który Katar obiecał na urodziny WJC w 2011 roku” – głosi list dyrektor oddziału ds. zagranicznych kontaktów Clinton Foundation Amy Desai.  Według danych Wikileaks, list był datowany na 2012 rok i był adresowany do wysoko postawionych pracowników fundacji i kluczowych pomocników. 

    W minionym tygodniu, czyli dosłownie na kilka dni przed wyborami, przedstawiciel fundacji Brian Cookstra potwierdził agencji Reutera, że fundacja otrzymała „prezent” w wysokości miliona dolarów od Kataru, jednak według jego słów, suma nie została uwzględniona jako „zwiększenie materialne” udziału Kataru w charytatywnej działalności fundacji. 

    Wiadomo również o związkach organizacji z dużym ukraińskim biznesem, między innymi z Wiktorem Pinczukiem, ukraińskim miliarderem, zięciem byłego prezydenta Ukrainy Leonida Kuczmy, deputowanym do Rady Najwyższen III-IV kadencji. 

    Informowano, że Hilary Clinton będąc sekretarzem stanu USA zorganizowała obiad dla sponsorów fundacji, wśród których był Pinczuk. Według danych „Wall Street Journal”, fundacja miliardera przekazała fundacji Clintonów około 8,6 miliona dolarów, kiedy Hilary Clinton była sekretarzem stanu USA. 

    Uwagę mediów ściągnęły na siebie również „filie” fundacji, między innymi „Inicjatywa Clintonów na Rzecz Dostępu do Służby Zdrowia”  (CHAI). 

    Według danych śledztwa kompanii Scripps Washington Bureau, od 2010 do 2014 roku ta organizacja nie informowała władz stanu Nowy Jork o swoich wpływach z zagranicy, jak wymaga tego prawo. 

    Przedstawiciele fundacji już zapowiedzieli, że w razie zwycięstwa Hilary Clinton na wyborach organizacja zrezyguje z przyjmowania wpłat od zagranicznych darczyńców. Jednak CHAI jako struktura podrzędna takich obietnic nie składała. 

    Nie mniej pytań wywołują zarobki Billa i Hillary Clinton z lekcji i występów przed przedstawicielami dużego amerykańskiego biznesu, włącznie z korporacjami finansowymi. 

    Według danych WikiLeaks, Bill Clinton po odejściu z urzędu prezydenta otrzymał za występy na różnych imprezach, w tym również od darczyńców Clinton Foundation, do trzech milionów dolarów. 

    Z kolei Hilary Clinton po odejściu ze stanowiska sekretarz stanu USA w 2013 roku również zaczęła dawać wykłady dla biznesmenów, otrzymując po 200-250 tysięcy dolarów za spotkanie. Według danych „Washington Post”, do chwili rozpoczęcia kampanii wyborczej w 2015 roku Clinton zarobiła w ten sposób 11 milionów dolarów, a łącznie, według szacunków CNN, w latach 2007-2014 rodzina Clintonów zarobiła 141 milionów dolarów, z których 56 milionów zostało zwrócnych w formie podatku, a kolejnych 15 milionów zostało przeznaczonych na cele charytatywne. 

    Udało się wyjaśnić, że Bill Clinton, korzystając z programu pomocy byłym prezydentom otrzymał znaczną sumę w porównaniu z innymi byłymi liderami Stanów Zjednoczonych. Przeprowadzona analiza wyjawiła, że przedstawiciele Clintona od 2001 roku (kiedy zakończyła się jego kadencja prezydencka) do końca 2016 roku poprosili o wypłaty na łączną kwotę 16 milionów dolarów. 

    Ponadto, wyjaśniło się, że nie zawsze Fundacja Clintonów kierowała pieniądze na cele charytatywne w tym rozmiarze, w jakim zakładano. W 2014 roku organizacja przeznaczyła tylko jedną trzecią swoich środków na działalność charytatywną, poinformowało pismo „Washington Free Beacon” powołując się na Urząd Podatkowy USA.  

    Pozostałe środki zostały przeznaczone na pokrycie wydatków trasportowych, przeprowadzenie różnych imprez i opłatę podatków. Około 40 % środków (czyli mniej więcej 35 milionów dolarów) zostało przeznaczonych na pensje dla pracowników organizacji. 

    Wcześniej przedstawiciele fundacji zapewniali, że bezpośrednio na charytatywną działalność przeznaczono 80% budżetu w 2014 roku. 

    Sytuacja wokół Fundacji Clintonów na tyle często pojawiała się w mediach, że rodzi się pytanie, dlaczego do tej pory nie zainteresowały się tą sprawą odpowiednie organy. Gazeta „Washington Post” opierając się na informacjach od swoich informatorów, wyjasniła tę sytuację. 

    Według danych gazety, agenci biura na początku 2016 roku zamierzali przeprowadzić kontrolę w fundacji Clintonów w związku z podejrzeniami, że Clintonowie mogli okazywać darczyńcom fundacji pewne usługi w sferze polityki. Jednak kontrola została odwołana z powodu stanowiska Ministerstwa Sprawiedliwości (pełniącego w USA rolę prokuratury generalnej) przekonanego o braku wystarczających dowodów dla dalszego śledztwa.

    W końcu w październiku pracownicy Federalnego Biura Śledczego dokonali kontroli działalności fundacji. Ustala się w tej chwili, czy fundacja charytatywna realizowała schemat „wymiany pieniędzy na usługi” i jaki miała z tym związek Hilary Clinton, kiedy pracowała na stanowisku sekretarza stanu USA. 

    Jednocześnie, zdaniem wicedyrektora Centrum Globalnych Interesów w Waszyngtonie Michaela Parsella, związki fundacji z jakimiś poszczególnymi darczyńcami lub państwami raczej nie wpłyną na wyniki wyborów. „Dla wszystkich spraw sądowych wymaga się albo jakichś niezwykłych odkryć (nowych informacji – red.) albo politycznie umotywowanego oskarżenia, co jest trudno sobie wyobrazić” – uważa Parsell. 

    Innymi słowy, bez nowych sensacyjnych publikacji WikiLeaks albo bez odpowiednich działań ze strony Trumpa, jeśli zostanie on prezydentem, prawdopodobieństwo sprawy sądowej przeciwko Fundacji Clintonów jest skrajnie małe. 

    Zobacz również:

    FBI na poważnie zajmie się śledztwem ws. działalności fundacji Clintonów
    Assange: Saudyjczycy mogą być największymi sponsorami Fundacji Clintonów
    Tagi:
    skandal, Fundacja Clintonów, Chalsea Clinton, Hillary Clinton, Bill Clinton, USA
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz