20:42 25 Wrzesień 2018
Na żywo
    Teatr Sowriemiennik na Czystych Prudach w Moskwie

    Ponad podziałami: polskie spektakle podbijają Moskwę

    © Sputnik . Maksim Blinov
    Świat
    Krótki link
    Irina Czajko
    3500

    W moskiewskim teatrze „Sowriemiennik" cieszą się powodzeniem spektakle premierowe pod tytułem „Dama" według sztuki Tadeusza Różewicza „Stara kobieta wysiaduje" w reżyserii Andrzeja Bubienia. W pracy nad spektaklem pomagali mu koledzy z Warszawy - scenograf Anita Bojarska i kompozytor Piotr Salamber.

    Na język rosyjski sztukę przełożył reżyser Iwan Wyrypajew. Taka oto ekipa współuczestniczyła w realizacji złożonego pod względem tematyki dramatu z zakresu teatru absurdu, z elementami groteski, tragedii, farsy, burleski, karnawału. Widzimy na scenie zwykłą kawiarnię — być może w Warszawie, a być może w Krakowie, ludzie spotykają się tam codziennie, piją kawę, rozmawiają o błahostkach. Wydawać by się mogło — co w tym może być ciekawego? A jednak wśród klientów kawiarni jest dziwna starsza pani nosząca kontrowersyjne suknie, jak gdyby nie z tego świata. Spędza cały dzień wśród ludzi, lecz jest absolutnie samotna. Jest pełna paradoksów, ironiczna, mądra, dowcipna, silna — a przy tym tak bardzo krucha i bezbronna. Ta pani ma tragiczną przeszłość, straciła podczas wojny wszystkich bliskich, w jej duszy nadal tkwi krwawiąca blizna, jednakże właśnie do niej zwracają się w trudnej dla nich chwili wszyscy, którzy mają problemy. Rolę tej pani zagrała Marina Niejolowa, która sama też jest ironiczna, mądra, niestroniąca od śmiechu. Jak gdyby pogrąża się z rozkoszą w tej roli, potrafi przekazać wszystko, a reżyser Andrzej Bubień jest zadowolony, gdyż szukał takiej właśnie aktorki.

    Rosyjski reżyser Nikita Michałkow i dyrektor festiwalu filmów rosyjskich Sputnik nad Polską Małgorzata Szlagowska-Skulska
    © Zdjęcie : EPA/Leszek Szymanski
    O swej pracy w teatrze „Sowriemiennik", o tym, dlaczego wybrał do zrealizowania w Moskwie właśnie tę sztukę Różewicza  i o wielu innych rzeczach Andrzej Bubień rozmawiał z korespondent radia Sputnik Iriną Czajko.

    — Co było impulsem do inscenizacji sztuki Tadeusza Różewicza „Stara kobieta wysiaduje" i jak się Panu pracowało z aktorami teatru „Sowriemiennik"?

    — To moje drugie spotkanie z aktorami „Sowriemiennika", tak że już zdążyliśmy się polubić. Nie było żadnych problemów, ja pracuję w Rosji już od wielu lat, więc jest to kolejna fantastyczna przygoda. Szukaliśmy dość długo tekstu, który chcielibyśmy zrobić w „Sowriemienniku", szczególnie że był pomysł, żeby w tym przedstawieniu grała Marina Niejolowa. Pomyślałem, że warto przywrócić Różewicza rosyjskiej publiczności, ponieważ Rosjanie znają dobrze Mrożka, troszkę znają Gombrowicza, natomiast tak naprawdę w ogóle nie znają Różewicza, jednego z największych polskich dramaturgów, genialnego poety, a jeszcze przy tym ja go znałem osobiście i wiele rzeczy się od niego nauczyłem, jeśli chodzi o teatr, więc bardzo mi zależało na tym, żeby go pokazać i dlatego padł wybór na tego autora i na tę sztukę, bo myślę, że ona dzisiaj jest niebywale aktualna i ważna, a w teatrze trzeba o ważnych rzeczach mówić.

    — Jednym z Pana dwóch stałych adresów jest Sankt Petersburg. Co Pana łączy z tym miastem?

    — Jestem absolwentem Akademii Teatralnej w Sankt Petersburgu, tam wykładam na Wydziale Reżyserii i Wydziale Aktorskim, mieszkam tam z rodziną. A Warszawa jest moim drugim miastem rodzinnym, spędziłem tam całe dzieciństwo. Jedną nogą jestem w Petersburgu, drugą w Warszawie. Kończę niedługo premierę w Moskwie i wyjeżdżam do Polski, gdzie zaczynam próby, w Warszawie. Tutaj robiliśmy Różewicza, a w Polsce będziemy wystawiać „Ożenek" Gogola.

    — W różnych polskich teatrach wystawiał Pan spektakle „Wujaszek Wania", „Wiśniowy sad", „Bracia Karamazow", „Ożenek". Dlaczego właściwie dzieła Czechowa, Dostojewskiego, Gogola są dla Pana interesujące i bliskie?

    — Z jednej strony oczywiście szkoła, którą kończyłem, bo jak człowiek mieszka w Petersburgu, mieście Dostojewskiego, to nie robić Dostojewskiego byłoby nieprawidłowym. Rok temu zrobiliśmy premierę „Wujaszka Wani" w Warszawie z Wojtkiem Malajkatem, Anną Dereszowską, Michałem Żebrowskim w głównych rolach, i to jest spektakl, który jest w tej chwili spektaklem kultowym w Warszawie, na to przedstawienie nie można się dostać, tzn. że jest to dobra klasyka, dobry tekst, mądry i ważny, w wykonaniu świetnych aktorów — właśnie to jest dzisiejszemu teatrowi i jego publiczności potrzebne, bo myślę, że wszyscy już są zmęczeni wiecznym eksperymentowaniem w teatrze. Dobrze jest pokazywać dobrą literaturę w wykonaniu dobrych aktorów.

    „Stara kobieta" Różewicza została zrobiona w Moskwie właśnie dlatego, że to jest takie miasto, miejsce w kontekście dzisiejszego świata ważne, my żyjemy w kontekście wojny — wojny, która nas otacza. A dla Różewicza ten kontekst wojny był niezwykle ważny. I to jest to pytanie, które powinniśmy sobie dzisiaj wszyscy zadać: Jak żyć mimo tych wszystkich zagrożeń, które nas otaczają — jak żyć i być szczęśliwym, kochanym, potrzebnym w takim głębokim znaczeniu tych słów.

    To przedstawienie jest też takim moim marzeniem, marzeniem o tym, jak w tym świecie, w którym żyjemy, umieć współczuć i współprzeżywać z ludźmi, których dotyka ból, cierpienie, śmierć, ale też jak samemu być szczęśliwym i jak ludzie, którzy są wokół nas, mogą osiągnąć szczęście.

    — Kim właściwie jest Pana zdaniem nasza wybitna aktorka Marina Niejolowa w roli tej starej kobiety, o której napisał Tadeusz Różewicz?

    — Oczywiście jest kobietą, matką, kochanką, jest Matką Ziemią, która się odradza, jest kosmosem, jest pieszczotą, ciepłem, słońcem, tęsknotą, jest wszystkim tym, o czym marzymy, i czego nam bardzo często brakuje.

    — Często polityka niestety buduje granice między narodami, państwami, ale misja kultury jest inna.

    Dyrektor festiwalu filmów rosyjskich Sputnik nad Polską i Wisła w Rosji Małgorzata Skulska
    © Zdjęcie : Lukasz Walas
    — Kultura jest ponad polityką. Ja się polityką raczej nie zajmuję, nie interesuję nią i nie umiem się tym zajmować. Cieszę się bardzo, że mogę pracować w różnych krajach, bo pracuję w całej Europie, i staram się właśnie, żeby te mosty między kulturami można było jak najdalej przerzucać. Wymiana kulturowa między nami jako ludźmi nas po prostu wzbogaca. Teatr ma umiejętność tworzenia takich obrazów, które są magiczne, i takiego świata, jakiego my nie zobaczymy ani w kinie, ani w życiu codziennym. Najważniejsze dla mnie w teatrze są emocje — jeśli teatr emocjonalnie wpływa na widza, widz nie musi wszystkiego zrozumieć, ale jeśli uda mu się coś przeżyć i poczuć w sercu, to znaczy że ta robota, którą robimy, jest po coś.

    Wyrażamy wdzięczność dla reżysera Andrzeja Bubienia za udział w audycji radia Sputnik. Rozmawiała z nim korespondent Irina Czajko.

    Zobacz również:

    Parlament Europejski wzywa do wstrzymania rozmów o wstąpieniu Turcji do UE
    Na szczycie UE zostanie omówione zniesienie wiz dla Ukrainy
    Media: sześciu elektorów odmawia głosowania na Trumpa
    „Wiceadmirał Kułakow” ocalił Ukraińców na Morzu Śródziemnym
    Ćwierć wieku bez legendy
    Tagi:
    teatr, sztuka, kultura, Witold Gombrowicz, Iwan Wyrypajew, Fiodor Dostojewski, Petersburg, Rosja, Warszawa, Moskwa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz