Widgets Magazine
11:33 18 Październik 2019
Trump

Trump daje popalić Chinom

© AP Photo / Andy Wong
Świat
Krótki link
10658
Subskrybuj nas na

Nowo wybrany prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zaatakował Chiny, krytykując je za dewaluację waluty, wysokie opodatkowanie amerykańskich towarów importowanych do Chin, a także za budowę kompleksu wojskowego na Morzu Południowochińskim.

„A czy Chiny pytały nas o to, czy dobra jest dla nas dewaluacja ich waluty (co utrudniło konkurencyjność naszych firm), wysokie opodatkowanie naszych towarów eksportowanych do ich kraju (USA nie opodatowują importwanych z Chin towarów), czy też budowa dużego kompleksu wojskowego na Morzu Południowochińskim? Wydaje mi się, że nie" - napisał Trump na swoim blogu na Twitterze.

Wcześniej Trump rozmawiał telefonicznie z szefem administracji Tajwanu Tsai Ing-wen. Była to najprawdopodobniej pierwsza od 1979 roku - kiedy to zostały przerwane kontakty dyplomatyczne między administracją Tajwanu i Waszyngtonem - rozmowa telefoniczna pomiędzy USA i Republiką Chińską. Pekin zareagował na ten telefon dyplomatycznym protestem.

W swoich obietnicach przedwyborczych Trump wypowiadał się ostro pod adresem Chin, obiecując m.in. wprowadzenie cła na chińskie towary nawet w wysokości nawet 45% za manipulacje walutowe. W reakcji na takie oświadczenia chińska gazeta The Global Times przypomniała amerykańskiemu kandydatowi, że w przypadku podjęcia kroków odwetowych Pekin „może zamienić zamówienia na pasażerskie Boeingi zamówieniami na Airbusy. Sprzedaż amerykańskich samochodów i iPhone'ów w Chinach ulegnie załamaniu, a liczbę chińskich studentów zdobywających w USA wykształcenie Pekin może ograniczyć". Jednocześnie chińscy eksperci przekonują, że Trump „nie będzie aż tak naiwny", żeby przekuwać w czyn swoje przedwyborcze obietnice.

Ponadto, jednym z najbardziej drażliwych problemów w relacjach pomiędzy Waszyngtonem i Pekinem stały się spory terytorialne w akwenie Morza Południowochińskiego. USA mówią, że trzymają się neutralnego stanowiska, gdy tymczasem przeczą temu ich działania oceniane przez Chiny jako prowokacja.

Chiny i cały szereg krajów regionu, Japonia, Wietnam i Filipiny, są podzielone w kwestii granic morskich i stref odpowiedzialności na Morzach Południowochińskim i Wschodniochińskim. ChRL uważa, że Manila i Hanoi świadomie wykorzystują wsparcie Waszyngtonu do eskalacji napięcia w regionie.

Zobacz również:

Donald Trump będzie miał na sumieniu Fidela Castro
Sekretarzem Stanu USA może zostać deputowany o prororosyjskim światopoglądzie
Stąd rozlega się głos amerykańskiej partii wojny
Tagi:
cło, Airbus, Boeing, Tsai Ing-wen, Donald Trump, Manila, Hanoi, Filipiny, Morze Południowochińskie, Tajwan, Pekin, Stany Zjednoczone, Waszyngton, Wietnam, Chiny
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz