14:32 21 Styczeń 2020
Świat
Krótki link
4210
Subskrybuj nas na

Relacje świadków ataku na klub nocny w Stambule znacznie się od siebie różnią. Niektórzy mówią o jednym napastniku, inni o dwóch zamachowcach z stroju św. Mikołaja.

W niedzielę rano turecki minister spraw wewnętrznych Suleyman Soylu potwierdził, że ataku dokonała jedna osoba.

— Zanim zrozumiałam, co się wydarzyło, mój mąż upadł na mnie. Musiałam wygrzebać się spod kilku ciał. Udało mi się wydostać na zewnątrz – powiedziała agencji Associated Press Sisin Uyanik, która spędzała noc sylwestrową w klubie Reina. Jej mąż Lutfu Uyanik został ranny.

— Nie widziałem kto strzela, ale usłyszałem strzały i ludzie zaczęli uciekać. Moja dziewczyna była na wysokich obcasach. Podniosłem ją i wyniosłem na swoich plecach — napisał na Twitterze turecki piłkarz Sefa Boydas, który też był świadkiem ataku. — Policja szybko weszła do środka – dodał.

— Powiedzieli, że zginęło 30-40 osób, ale prawdopodobnie jest ich więcej, bo, gdy szedłem, widziałem, jak ludzie idą po ciałach – relacjonował sportowiec agencji AFP.

Z informacji mediów wynika, że wiele osób w panice skakało do cieśniny Bosfor, nad którą położony jest klub.

Zobacz również:

Opinia: „Program Nadieżdy Sawczenko - oryginalna percepcja świata"
Atak na klub nocny w Stambule. 39 osób nie żyje
FT: rosyjski rubel wygrał w stosunku do innych walut w rocznym rezultacie
Tagi:
atak na klub nocny w Stambule, Stambuł, Turcja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz