00:07 20 Styczeń 2021
Świat
Krótki link
6119
Subskrybuj nas na

Czesi, Słowacy, Polacy i Węgrzy przećwiczą przerzut ludzi i sprzętu wojskowego do krajów bałtyckich, a także współdziałanie z miejscowym wojskiem, aby odeprzeć potencjalną agresję Rosji.

„Czescy żołnierze odbędą ćwiczenia wojskowe na Litwie. Powodem jest strach przed Rosją", „Czeska armia wysyła na Litwę 110 wojskowych do obrony przed Rosją".

Przy refrenie takich nagłówków w czeskich mediach w ubiegłą niedzielę jednostki zmechanizowane z Bučovic (112 wojskowych i 37 jednostek sprzętu) udały się na Litwę na wspólne ćwiczenia wojskowe „Training Bridge 2017”. Czesi, a następnie Słowacy, Polacy, Węgrzy, przećwiczą przerzut ludzi i sprzętu wojskowego do krajów bałtyckich, a także współdziałanie z miejscowym wojskiem, aby odeprzeć potencjalną agresję Rosji. Ale czy to niebezpieczeństwo istnieje w rzeczywistości, czy żyje tylko w pobudzonej wyobraźni zachodnich ekspertów i polityków?

 — Mogę powtórzyć prezydenta Putina: powoływanie się na zagrożenia ze strony Rosji w stosunku do krajów bałtyckich to kompletna bzdura. Mamy iść na wojnę z NATO, czy jak?— tak zareagował na czeskie publikacje komentator wojskowy, pułkownik Wiktor Litowkin.

— Dla czeskiej armii, członka Sojuszu Północnoatlantyckiego, udział we wspólnych ćwiczeniach z siłami NATO, jako części przygotowania bojowego, jest naturalny. Zwłaszcza, że ​​na Litwie jest dobry poligon, pozostały jeszcze z czasów pobytu tam radzieckiej Dywizji Powietrznodesantowej. Jak wiadomo na podstawie decyzji warszawskiego szczytu NATO wzmacnia swoją wschodnią flankę. Dlatego też kraje „Grupy Wyszehradzkiej” ćwiczą razem z krajami bałtyckimi ochronę granic. Jest to normalne.

Ale nie jest normalnie, aby USA wysadzały w Niemczech w celu dalszego przerzutu do Polski całą brygadę (setki) ciężkich czołgów, samobieżne haubice i inne pojazdy wojskowe, 3 500 żołnierzy, to jest bezprecedensową pod względem liczebności od zakończenua zimnej wojny pancerną brygadę. A dodajcie do tego cztery międzynarodowe bataliony o łącznej liczebności 4000 ludzi, które będą tu stacjonować.

Nie można powiedzieć, że tworzy to korzystny klimat do wznowienia współpracy między Rosją a NATO. Chociaż w ten czy inny sposób, a dogadać się z sojuszem będzie trzeba, nadejdzie czas, aby odnowić dialog w ramach Rady Rosja-NATO. Nie ma alternatywy. Ale jest nadzieja w nowym gospodarzu Białego Domu Donaldze Trumpie. Sądząc po wypowiedziach zarówno kierownictwa NATO, jak i Ministerstwa Obrony Rosji, w stosunkach z Zachodem może nastąpić realne ocieplenie.

 — Czeskie media najwyraźniej nie chwytają tych sygnałów i nadal powtarzają (w związku z ćwiczeniami na Litwie) o potencjalnym zagrożeniu rosyjskiej agresji…

- Armia musi mieć jakiegoś przeciwnika, w przeciwnym raziem z kim ona ma walczyć? Jeśli oni pod przeciwnikiem mają na myśli Rosję, to jest ich prawo. Zwykle na takich ćwiczeniach wojskowych potencjalny wróg i potencjalna broniąca się strona zawsze są warunkowe, wymyślone.

 — Ale Rosja również rozszerza swoją obecność w tym regionie. Jakie są tu umowności?

— My nie zwiększamy obecności w tym regionie, a reorganizujemy nasze brygady w dywizje, lecz bez zmiany liczebności, składu osobowego. Tak, rozmieszczamy w obwodzie kaliningradzkim nasze najbardziej zaawansowane systemy, takie jak na przykład systemy rakiet przeciwlotniczych S-400. Są one w stanie kontrolować obszar powietrzny o promieniu 400 kilometrów. Rozmieszczamy przeciwokrętowy system „Bastion”, który może strzelać na odległość do 600 kilometrów. Na razie tymczasowo, a w przyszłości może i na stałe będzie stacjonować operacyjno-taktyczny system „Iskander”, który jest w stanie powstrzymać i zneutralizować amerykański system obrony przeciwrakietowej na terytorium Polski. Wyrzutnie rakietowe amerykańskiego nuklearnego parasola oprócz antyrakiet mogą być wyposażone także w pociski manewrujące „Tomahawk” o zasięgu do 2,5 tysiąca kilometrów. Rosja nie może siąść z założonymi rękoma i bezczynnie patrzeć, jak u jej granic gromadzone są takie siły!

 — W przypadku hipotetycznego konfliktu w krajach bałtyckich, czy Moskwa ma możliwość oparcia się „siłom powstrzymywania” NATO, tym właśnie Czechom?

- Czesi nie wchodzą na razie do międzynarodowych batalionów, które będą obecne w krajach bałtyckich oraz w Polsce na zasadzie rotacyjnej. Nawiasem mówiąc, myślę, że jest to rozsądna decyzja czeskiego przywództwa. Co zaś do poważnego konfliktu między Rosją a NATO, to taką możliwość ja w zasadzie wykluczam. Byłaby to prowokacja wojny nuklearnej. Tak, opierając się na rosyjskiej doktrynie wojskowej, możemy zastosować tę broń w przypadku, jeśli napadnie na nas państwo lub koalicja państw posiadająca broń atomową. Ale kto teraz zechce zamienić kontynent w radioaktywny popiół? Takich szaleńców, jak sądzę, nie ma nigdzie — ani w Rosji, ani w Europie, ani w Stanach Zjednoczonych.

 — Wychodzi więc na to, że prowadząc ćwiczenia w krajach bałtyckich, ściągając tutaj sprzęt wojskowy, NATO chce tylko nastraszyć Rosję?

— Dzisiaj jest niemożliwe, aby nastraszyć, nagiąć Federację Rosyjskę. NATO po prostu stara się po raz kolejny udowodnić Europejczykom, że jego istnenie jest niezbędne,  w co wielu w UE już zaczyna poważne wątpić.

Zobacz również:

Litewski deputowany: niemieckie czołgi na Litwie – to nie jest śmieszne
Na Litwie rozpoczęły się wspólne wojskowe ćwiczenia morskie państw bałtyckich
Spiegel: niemieckie wojska zamierzają „powstrzymywać” Rosję na Litwie
Tagi:
ćwiczenia wojskowe, Czechy, Litwa, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz