22:00 13 Listopad 2019
Wiktor Pinczuk

Dlaczego na Ukrainie pojawiła się potrzeba wznowienia przyjaźni z Rosją

© Sputnik . Mikhail Palinchak
Świat
Krótki link
20951
Subskrybuj nas na

Pod koniec 2016 roku Ukrainą wstrząsnął artykuł Wiktora Pinczuka w gazecie „The Wall Street Journal”. Wpływowy ukraiński oligarcha zaproponował pójść na „bolesne kompromisy” z Rosją, aby osiągnąć pokój.

Administracja Poroszenki artykuł potępiła, ale wkrótce okazało się, że zainteresowanie pogodzeniem się z Rosją i normalizacją sytuacji rzeczywiście istnieje. Co więcej, ono się rozszerza, pisze Lenta.ru. 

Przede wszystkim, należy odnotować, że autor artykułu, 55-letni Wiktor Pinczuk, to jeden z wiodących lobbystów zachodniego kierunku rozwoju Ukrainy. Już w 2004 roku stworzył „Jałtańską Strategię Europejską”, czyli „YES” – międzynarodową, niezależną organizację, mającą „sprzyjać europejskiej i globalnej integracji Ukrainy”. 

Konferencje „YES” odbywają się co roku i są prawdopodobnie najważniejszym wydarzeniem w polityce zagranicznej Ukrainy, w którym udział biorą politycy najwyższego szczebla. Pinczuk ma związki z elitami Zachodu. 

Artykuł Pinczuka z jego własnym planem osiągnięcia stabilnego pokoju na Ukrainie został opublikowany 29 grudnia. Jego zdaniem, zamiast tego, aby głośno wzywać pomocy, Ukraina powinna „adaptować się do nowej rzeczywistości”. Wśród proponowanych przez niego „bolesnych kompromisów” znalazły się: usunięcie z agendy na 15-20 lat kwestii krymskiej (w perspektywie, jak uważa Pinczuk, Krym sam może zechcieć powrócić do składu rozkwitającej Ukrainy), zrezygnować całkowicie z dążenia do wstąpienia do NATO (propozycja wstąpienia nie została złożona przez sojusz, a jeśli by była, to doprowadziłaby do bezprecedensowego kryzysu w Europie), tymczasowo zrezygnować z wstąpienia do Unii Europejskiej (należy najpierw zbudować europejskie państwo, być uprzywilejowanym partnerem, a wstąpienie omówić później). Ponadto, należałoby szybko przeprowadzić wybory w republikach Donbasu. „Ukraina (…) powinna przedstawić realne, szczegółowe propozycje według wszystkich tych punktów… Należy także dać do zrozumienia, że jesteśmy gotowi zgodzić się na stopniowe zdjęcie sankcji z Rosji w miarę zbliżania się do decyzji, zapewniającej wolną, jedną, pokojową i bezpieczną Ukrainę” – wezwał Pinczuk. 

Odpowiedź z obozu prezydenta Ukrainy pojawiła się 5 stycznia na stronach tej samej gazety. Oponentem Pinczuka był wiceszef administracji prezydenta Konstantin Jelisiejew. Zgadzał się on ze szlachetnymi wezwaniami do zawarcia pokoju w Donbasie, ale nie mógł zgodzić się z wezwaniem do pójścia na kompromis z Rosją. Aby nikt nie miał wątpliwości co do stanowiska Poroszenki, tego samego dnia media poinformowały: prezydent jest na tyle rozgniewany, że postanowił nie odwiedzać tradycyjnego „ukraińskiego lunchu” Pinczuka w Davos. 

Jednak deputowani i eksperci polityczni nie są tak zdecydowani w ocenie publikacji Pinczuka. Oczywiście, „partia wojny” głośno poparła Poroszenkę, ogłaszając Pinczuka nowym wrogiem Ukrainy i „agentem Putina”. Zagrożono mu rychłą i surową rozprawą. Ale słychać też odmienne głosy. 

Politolog Oleg Wołoszyn powiedział, że nie ma ani jednego racjonalnego argumentu przeciwko „planowi Pinczuka”, a obecna polityka Kijowa doprowadziła tylko do tego, że „przelano rzeki krwi, osłabiono gospodarkę, nieuczciwi urzędnicy zarobili na wojnie miliony, a drzwi do Unii Europejskiej i NATO są dla Ukrainy zamknięte”. 

Kierownik fundacji „Polityka Ukraińska” Konstantin Bondarenko zauważył, że tezy Pinczuka w rzeczywistości już dawno omawiane są w wielu europejskich stolicach, oraz podkreślił, że w realiach dzisiejszej Ukrainy wszystko, co nie wchodzi w zadany system wytycznych, automatycznie nazywane jest „zamysłem Putina”. 

W mediach wystąpił znany dyplomata, były dyrektor departamentu Unii Europejskiej MSZ Ukrainy Wasilij Filipczuk. W artykule „Pieniądz zdawkowy albo pole boju: co będzie z Ukrainą w 2017 roku” on również przedstawił plan uregulowania konfliktu z Rosją, który ogólnie rzecz biorąc jest zbliżony do planu Pinczuka: wzywa Ukrainę do „polityki neutralności” z uwzględnieniem interesów Rosji. Co ciekawe, dyplomata twierdzi, co następuje: wobec braku racjonalnych kroków ze strony Kijowa i wobec zachowania obecnej pozycji nowy prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump po prostu zainicjuje rozwiązanie problemu ukraińskiego bez udziału samej Ukrainy. 

Jak widać, na Ukrainie coraz więcej jest tych, kogo nie zadowala stanowisko Kijowa, a ich głosy są coraz głośniejsze. Artykuł Pinczuka w „The Wall Street Journal” to raczej nie jego własna inicjatywa. Zapewne wyraził on opinię całej grupy ukraińskich polityków i biznesmenów, którzy z wiadomych przyczyn nie są gotowi mówić otwarcie. Jednak podają oni jasny sygnał Zachodowi: jesteśmy tu i jesteśmy gotowi działać w ramach ukazanego scenariusza. Na Ukrainie dojrzewa swego rodzaju przewrót, a to zdecydowanie złe wiadomości dla obozu Poroszenki. 

Zresztą możliwa jest i odwrotna sytuacja: pewne kręgi na Zachodzie poprzez Pinczuka transmitują oczekiwany scenariusz rozwoju wydarzeń na Ukrainie. Jak dotąd nikt z wpływowych zachodnich polityków nie wystąpił z krytyką Pinczuka. A to zły znak dla Poroszenki.  

Jeszcze jeden wariant: administracja Poroszenki nie mając możliwości otwarcie i szybko zmienić kurs, sama przedstawia ewentualne nowe kierunki poprzez osobę Pinczuka. Publicznie rugając biznesmena, po prostu bada reakcję Zachodu, społeczeństwa i ekspertów i wyciąga wnioski. 

Która z tych wersji jest najbliższa prawdzie, pokaże rozwój wydarzeń. Zbliża się Międzynarodowe Forum Gospodarcze w Davos, na którym już obiecano „rozprawić się” z głośnym artykułem. Dżin został wypuszczony z butelki i z powrotem się go już tam nie wciśnie. 

Zobacz również:

Zgoda na wpuszczenie obcych wojsk na Ukrainę
ONZ przekazało Ukrainie wniosek Janukowycza o wprowadzenie rosyjskich wojsk
Ukraina: Zakaz wjazdu dla prezydenta Przemyśla
Tagi:
polityka zagraniczna, Wiktor Pinczuk, Petro Poroszenko, Ukraina
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz