Widgets Magazine
05:37 18 Sierpień 2019
Spotkanie przedstawicieli krajów członkowskich Partnerstwa Transpacyficznego w Sidney

Rezygnacja z TTP podważa niezawodność Stanów Zjednoczonych jako partnera

© AP Photo / Rob Griffith
Świat
Krótki link
948

Donald Trump spełnił swoją obietnicę przedwyborczą i zapewnił wycofanie się Stanów Zjednoczonych z Partnerstwa Transpacyficznego. Jeszcze w trakcie walki przedwyborczej Donald Trump nazwał je „katastrofą dla amerykańskiej gospodarki" i wybrał „sprawiedliwe porozumienia dwustronne".

Przy tym nie jest żadną tajemnicą, że najważniejszą częścią amerykańskiej polityki „zmiany bilansów" w Azji, zaplanowanej przez Obamę, jest czynnik chiński, a TTP zostało pomyślane jako przeciwwaga dla Chin.

Wielu ekspertów upatruje w tym jawną sprzeczność — w pierwszej kolejności koliduje to z amerykańskimi interesami strategicznymi w regionie.

Ekspert w dziedzinie polityki międzynarodowej Fiodor Łukjanienko uważa, że na razie w krokach podejmowanych przez Donalda Trumpa, w tym także w wystąpieniu z Partnerstwa Transpacyficznego, nie zarysowuje się żadna dokładniejsza strategia. Z jednej strony zamierza on wywierać presję na Chiny, z innej, rezygnuje z Partnerstwa Transpacyficznego, mającego przecież przeciwstawiać się Chinom. Stwarza to trudności w pojmowaniu logiki, jaką on się kieruje.

Wietnamski politolog Nguyen Dang Phat zakłada, że sytuacja ma charakter globalny i dlatego wywołuje w pełni uzasadnione zaniepokojenie:

Powstają wątpliwości co do decyzji podejmowanych przez amerykańskie władze — czy są one należycie przemyślane i zasługują na zaufanie? W jakiej mierze niezawodny jest taki partner jak Stany Zjednoczone? Czy Partnerstwo Transpacyficzne potrafi egzystować bez udziału Stanów Zjednoczonych i czy należy zamiast USA zaprosić do niego nowych członków? Wszystko to należy starannie przeanalizować. W każdym bądź razie w regionie istnieją także inne struktury handlowo-gospodarcze, strefy wolnego handlu, na przykład przy udziale krajów członkowskich ASEAN i Chin, między Wietnamem a Rosją i innymi krajami członkowskimi Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej — powiedział Nguyen Dang Phat.

Rezygnacja Stanów Zjednoczonych z przynależności do Partnerstwa Transpacyficznego stawia w sytuacji bez wyjścia nie tylko poszczególne kraje, lecz również podważa całokształt schematu światowego handlu. Stany Zjednoczone są głównym partnerem handlowym i eksporterem Chin. Równocześnie Chiny importują z innych krajów, na przykład z Japonii, części z branży najnowocześniejszych technologii; z Indonezji i Malezji sprowadzają zasoby energetyczne i surowce. Czyli Chiny importują surowce, a następnie wytwarzają z tego produkty przemysłowe i artykuły powszechnego użytku i sprzedają Stanom Zjednoczonym. Jeśli Stany Zjednoczone wprowadzą politykę protekcjonizmu, to amerykański konsument zakłóci schemat światowego handlu. Jeśli Chiny uruchomią alternatywny projekt w zakresie wolnego handlu, wyniknie pytanie — jak pozyskać nowych odbiorców?

Czy kraje regionu będą podążać za nowym liderem? Czy ostatecznie rozstrzygnęły się losy Partnerstwa Transpacyficznego bez udziału w nim Stanów Zjednoczonych? Na przykład Australia i Nowa Zelandia robią aluzje, sugerujące, że porozumienie może być podpisane także bez USA. Kanada, odwrotnie, bez USA przyhamowała proces negocjacyjny. Przecież nikt inny jak premier Japonii Shinzo Abe oświadczył, że Partnerstwo Transpacyficzne bez USA, których gospodarka stanowi 62% organizacji, traci wszelki sens.

Japonia znalazła się w szczególnie trudnej i zagmatwanej sytuacji z powodu zmiany władzy w Stanach Zjednoczonych. Według obliczeń Banku Światowego udział w Partnerstwie Transpacyficznym zapewniłby amerykańskiej gospodarce przyrost w wielkości zaledwie 0,4%. Japonia natomiast ma dużo do stracenia i ma o co walczyć. Nieprzypadkowo przygotowania do zawarcia porozumienia w sprawie Partnerstwa Transpacyficznego trwały w Japonii kilka lat.

„Faktycznie Japonia musiała w pełnym zakresie zrezygnować z własnego rolnictwa, zastępując go tanią produkcją z pobliskich krajów" — podkreśla ekspert z Wyższej Szkoły Gospodarki Andriej Fiesiun.

— W zamian za to Japonia miała otrzymać olbrzymie wręcz zyski z bezcłowej sprzedaży samochodów, w pierwszej kolejności w Stanach Zjednoczonych. Z tego punktu widzenia dążenie administracji Obamy do udostępnienia amerykańskiego rynku dla taniej produkcji japońskiego przemysłu motoryzacyjnego wygląda na nielogiczne. Obecnie Japończycy zdają sobie sprawę, że w czasie prezydentury Trumpa  Partnerstwo Transpacyficzne może okazać się nieosiągalne i że należy szukać innego wyjścia.

Inni członkowie Partnerstwa Transpacyficznego też raczej nie będą się trzymać tego układu, który tak bardzo zlekceważyły Stany Zjednoczone w osobie nowej amerykańskiej administracji. Najprawdopodobniej będą ugruntowywać już istniejące sojusze handlowe. Na przykład Wietnam jest członkiem szesnastu międzynarodowych zjednoczeń gospodarczych. Chiny zaktywizowały również negocjacje w sprawie utworzenia Wszechstronnego Regionalnego Partnerstwa Gospodarczego RCEP, do którego mają wejść kraje członkowskie ASEAN i ich główni partnerzy gospodarczy w regionu Azji i Pacyfiku: Chiny, Indie, Japonia, Korea Południowa, Australia i Nowa Zelandia. Wiadomo, że sumaryczny produkt krajowy brutto tego zjednoczenia gospodarczego stanowi 30% wskaźnika światowego.

Zobacz również:

USA za Tillersona zwrócą uwagę na Azję Środkową
Chiny szykują się do wojny?
Amerykański wywiad sprawdzi, czy Rosja i Chiny „przetrwają atak atomowy"
Władze ChRL zakazały prowadzenia translacji z inauguracji Trumpa
Tagi:
współpraca, handel, Euroazjatycka Unia Gospodarcza, Wszechstronne Regionalne Partnerstwo Ekonomiczne (RCEP), ASEAN, Donald Trump, Barack Obama, region Azji i Pacyfiku, Azja, Australia, Kanada, Japonia, Chiny, Stany Zjednoczone, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz