22:22 20 Wrzesień 2020
Świat
Krótki link
15462
Subskrybuj nas na

W Donieckiej Republice Ludowej uważa się, że odpowiedzialność za śmierć dowódcy batalionu „Somali" Michaiła Tołstycha, znanego jako Giwi, ponoszą ukraińskie służby specjalne - powiedział przedstawiciel Ministerstwa Obrony proklamowanej w trybie jednostronnym republiki.

Giwi
© Sputnik . Ирина Геращенко
„Biorąc pod uwagę poszlaki, można z pewnością stwierdzić, że ta tragedia została zorganizowana przez ukraińskie służby specjalne. Nie wykluczamy, że z tym zamachem terrorystycznym ma także związek doradca ministra spraw wewnętrznych Ukrainy Zorian Szkiriak" — powiedział dziennikarzom przedstawiciel resortu obrony Donieckiej Republiki Ludowej.

Moskwa
© Sputnik . Grigoriy Sisoev
Giwi zginął rano 8 lutego w wybuchu u siebie w biurze. Od maja 2014 roku brał udział w walkach o Słowiańsk, latem 2014 roku — w starciach w rejonie Iłowajska, a od wrześnie tego roku uczestniczył w walkach o lotnisko w Doniecku. We wrześniu 2016 roku otrzymał stopień pułkownika Donieckiej Republiki Ludowej (DRL).

W Ministerstwie Obrony DRL zamach nazwano „kontynuacją wojny terrorystycznej rozpoczętej przez kijowskie władze przeciwko mieszkańcom Donbasu". Z kolei rzecznik prasowy prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow powiedział, że „chodzi o próby destabilizacji sytuacji na Donbasie".

Członek prezydium Ogólnorosyjskiej organizacji „Oficerowie Rosji", pułkownik rezerwy Andriej Gołowatiuk uważa, że działania ukraińskich służb specjalnych tylko komplikują sytuację na Donbasie.

„To, co robią teraz ukraińskie służby specjalne, oddala od pokoju systuację na Donbasie. Dlatego, że zarówno Motorola, który zginął w październiku, jak i Giwi, który zmarł wczoraj — to ludzie, którzy cieszyli się autorytetem w proklamowanych w trybie jednostronnym republikach, są bohaterami narodowymi. Kiedy tacy ludzie są zabijani nie w  uczciwej walce, a podstępnie, kiedy nie mają możliwości się obronić, to wygląda to, wyrażając się łagodnie, brzydko i tylko utrudnia sytuację. Kijowski reżim zdaje sobie sprawę, że z takimi ludźmi nie da się dogadać i po prostu się ich pozbywa, w nadziei, że ich miejsce zajmą bardziej ulegli. Właśnie na to liczą (ukraińskie władze — red.)" — uważa Andriej Gołowatiuk.

Jego zdaniem Kijów celowo zaognia sytuację, gdyż chce zwrócić na siebie uwagę Zachodu.

„Zachód odwraca się od Kijowa i Poroszenko oprócz eskalacji sytuacji na Donbasie nie ma po prostu innego wyjścia. I znów (Ukraińcy — red.) będą wplątywać w to wszystko Rosję. Wcale się nie zdziwię, jeśli rosyjskie służby specjalne również były tam "zupełnie przypadkowo" obecne. Kijów próbuje w ten sposób zwrócić na siebie uwagę. Ponieważ ani w rozmowie telefonicznej, do której doszło między prezydentem USA Donaldem Trumpem i Poroszenką, ani w oświadczeniach nowej administracji Stanów Zjednoczonych  nie usłyszano (chęci — red.) popierania Kijowa. Widać, że Poroszenko traci grunt pod nogami, "tron" pod "królem czekolady" się chwieje i próbuje on odwrócić uwagę Ukraińców od problemów gospodarczych. Może on zaostrzać sytuację do tego stopnia, że wprowadzi stan wojenny w niektórych regionach kraju. A w warunkach stanu wojennego wybory się nie odbędą" — zaznaczył Andriej Gołowatiuk.    

Zobacz również:

Ukraińska technika wojskowa jeździ na rosyjskich silnikach?
Ukrainiec za pomocą liny przeciągnął do Rosji pół tony orzechów
Ukraińskie wojsko wysadzi w powietrze Awdijiwski Zakład Chemiczny?
MSZ Ukrainy oskarżyło Rosję o ostrzał An-26 nad Morzem Czarnym
Tagi:
Donald Trump, Petro Poroszenko, Motorola, Michaił Tołstych, Ukraina, Donieck, DRL
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz