01:43 21 Wrzesień 2020
Świat
Krótki link
16332
Subskrybuj nas na

26 maja 2015 roku w wyniku ataku bombowego mieszkanka wsi Gorłówka Anna Tuw straciła dom, męża i córeczkę. Jej lewa ręka, poważnie okaleczona podczas ataku, została amputowana.

Obecnie Anna przebywa we Włoszech, gdzie zostanie jej przeszczepiona proteza. Anna Tuw opowiedziała w wywiadzie dla Sputnik Italia o swoim nowym życiu:

— Jestem bardzo szczęśliwa, że obecnie jestem we Włoszech. Jest to moje największe marzenie, które wcieliło się w życie po całym roku wysiłków. Nie mogłam wyjechać do Włoch z powodu problemów z dokumentami. Nie mogłam załatwić dokumentów do ekspatriacji w Ukrainie, ponieważ jestem tam prześladowana z powodów politycznych. Składałam wniosek w Trybunale w Strasburgu: faktycznie ukraiński rząd, działając nielegalnie i wykorzystując zakazaną broń, pozbawił mnie rodziny, próbował zabić również mnie, ja i moje dzieci zostałyśmy ranne.

Pomógł mi Ennio Bordato, prezydent stowarzyszenia Pomóżcie uratować dzieci (Aiutateci a salvare i bambini), który bezskutecznie zwracał się do organizacji międzynarodowych, póki dzięki pomocy ambasady Rosji w Rzymie nie otrzymałam w Rosji nowych dokumentów i statusu uchodźcy.

Ze strony Ukrainy nikt do mnie nie zadzwonił i nie złożył kondolencji, ukraiński rząd nie pomógł mi z protezą. Pieniądze na nią zbierali Włosi, dzięki którym znajduję się tutaj — zostanie mi przeszczepiona proteza bioniczna ręki w jednym z najlepszych europejskich centrów protezowania INAIL w Budrio. Przyjechałam do Włoch z mamą i dwójką małych dzieci. Bardzo się cieszymy, wkrótce jakość mojego życia się poprawi, będę mogła objąć dzieci obiema rękoma, będę mogła pracować i utrzymywać rodzinę…

Teraz tylko ja utrzymuję rodzinę. Właśnie dlatego pobyt tutaj dużo dla mnie znaczy. Chcę z całego serca podziękować wszystkim, którzy wzięli udział w zbiórce środków na mój pobyt we Włoszech, w szpitalu oraz przeszczepienie protezy. Dziękuję z całego serca wszystkim, którzy nagłośnili moją tragedię, ludzie dowiedzieli się o niej i byli w stanie mi pomóc. 

 — Prawdopodobnie ten ból ostatecznie nigdy nie minie. Co po tragedii było najtrudniejsze?

— Nigdy nie będę w stanie pogodzić się z tą stratą. Straciłam męża, córkę… Ten ból nigdy nie minie i nie da się opisać go słowami. Mimo wszystko ten ból mnie nie złamał, robię wszystko co mogę, aby pomóc ludziom, którzy ucierpieli tak samo jak ja. Wspólnie będziemy mogli przezwyciężyć wojnę i zaprowadzić pokój. Nikt z mieszkańców Donbasu nie chce tej wojny, wszyscy marzą o pokoju. 

Oczywiście boli mnie to, przecież to niesprawiedliwe, że strona ukraińska pokoju nie chce. Próbujemy zaprowadzić rozejm, ale jesteśmy traktowani jak zwierzęta, mówią, że „należałoby nas zlikwidować". W serwisach społecznościowych po utracie mojej 11-letniej córki, męża, domu, po urazie i stracie ręki w wyniku ataków kijowskiej junty niestety zamiast wsparcia Ukraińcy obrzucali mnie obelgami. Ani kropli współczucia. A to przecież ogromny ból. Chciałabym, aby ludzie przestali być jak zombie, żeby zrozumieli, że są wykorzystywani, żeby nie byli marionetkami w rękach ukraińskiej władzy, która sprzedała się i zdradziła swój naród, oddając rozkaz jego unicestwienia. Żyliśmy w pokoju i harmonii, a nie zabijaliśmy się nawzajem. 

 — Gdzie teraz mieszkasz?

— Obecnie mieszkam w Rosji. Mów dom w Gorłówce został doszczętnie zniszczony i nie da się go odbudować. Przez ostatni rok razem z dziećmi mieszkałam w Doniecku, ale tam również byliśmy ostrzeliwani.

 — Jak wygląda obecna sytuacja w Gorłówce? Czy masz wiadomości od przyjaciół i znajomych?

Transportery opancerzone BTR-80 na lotnisku wojskowym w Czugujewie w obwodzie charkowskim
© Zdjęcie : President of the Ukraine Press Service/Mikhail Palinchak
 — Owszem, otrzymuję z Gorłówki wiele wiadomości. Ludzie na okrągło żyją w stanie paniki. Ze łzami w oczach opowiadają, że tam strzelają w dzień i w nocy. Boją się żyć i chodzić do pracy. Większość ukrywa się w piwnicach. W ostatnich dniach życie zamieniło się w piekło. Piszą mi i proszą o jak największe nagłośnienie w Europie tego, co się dzieje w Donbasie. Informacji jest mało. Codziennie dzielnice mieszkalne są ostrzeliwane przez artylerię, w Awdijiwce są czołgi. Górnicy są zablokowani w kopalniach i nie mogą stamtąd wydostać się. Znam osobiście 34 osoby (w tym 11 dzieci w wieku do 6 lat), które ciągle mieszkają pod ziemią. Ci ludzie znajdują się w Marjince. Opuścili domy i przenieśli się do piwnic razem ze zwierzętami, psami i kotami, ponieważ nie mogą ciągle żyć pod ogniem krzyżowym. 

Zobacz również:

„Tam jest piekło”. Donbas na skraju katastrofy humanitarnej
Donbas: OBWE znalazła ukraińską broń w niedozwolonych miejscach
Kijów pozbywa się bohaterów DRL licząc, że ich miejsce zajmą bardziej „ulegli"
Tagi:
pomoc humanitarna, działania zbrojne, Włochy, Donbas, Ukraina
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz