00:00 21 Wrzesień 2017
Warszawa+ 12°C
Moskwa+ 10°C
Na żywo
    Dziewczyna słucha muzyki

    Ulubiona muzyka działa jak narkotyk

    © Fotolia/ Vkroha
    Świat
    Krótki link
    523762

    Muzyka wpływa na obszary mózgu, odpowiadające za odczuwanie przyjemności podczas uprawiania seksu, po wzięciu narkotyków - twierdzą naukowcy w artykule opublikowanym w czasopiśmie Scientific Reports.

    „Po raz pierwszy pokazaliśmy, że opioidy endogenne są bezpośrednio związane z odczuwaniem przyjemności ze słuchania muzyki. Wstrząsnęło nami to, co powiedzieli po udziału w badaniach ich uczestnicy. Na przykład, jeden z nich stwierdził: „Wiem, że to mój ulubiony kawałek, ale brzmiał nie tak jak zwykle". Inny przyznał się, że muzyka czemuś na niego nie działała"" — mówi Daniel Levitin z Uniwersytetu McGill w Montrealu (Kanada). 

    W ostatnich latach naukowcy znaleźli mnóstwo dowodów na to, że wpływ narkotyków na mózg człowieka i stan euforii oraz inne efekty nie są unikalne, jak wcześniej uważali medycy. Okazało się, że w podobny sposób na ośrodek przyjemności oddziałują najróżniejsze rzeczy — kontakty z przyjaciółmi, uprawianie seksu a nawet uczucia religijne. 

    Jak mówi Levitin, wielu neurofizjologów uważało, że w podobny sposób powinna wpływać na człowieka muzyka, podczas odtwarzania której aktywizują się te same obszary kory i głębokich warstw mózgu, co po wzięciu substancji psychotropowych. Pomimo oczywistości tego stwierdzenia nikt nie traktował go poważnie i nie próbował sprawdzić, czy tak jest naprawdę. 

    Obraz malarza z Petersburga A. Kirijanowa
    © Sputnik. Dmitriy Korobeynikov
    Kanadyjscy naukowcy sprawdzili tę hipotezę w dość oryginalny sposób — przypuścili, że skoro podobieństwa rzeczywiście są, przyjemność ze słuchania muzyki powinna się zmniejszyć lub w ogóle zniknąć, jeśli zablokować receptory, na które zazwyczaj oddziałują molekuły narkotyków. Dzisiaj lekarze używają takich preparatów do „reanimowania" narkomanów opiatowych i łagodzenia efektów przedawkowania heroiny i podobnych substancji. 

    Naukowcy zaproponowali kilku ochotnikom wzięcie jednego z takich preparatów, naltreksonu, po czym włączyli im dwa ulubione nagrania. Podczas tej procedury naukowcy obserwowali zmiany mimiki twarzy i pracy mózgu uczestników badań, a następnie zapytali ich o wrażenia po odsłuchanej muzyce. W celu zapewnienia czystości eksperymentu, ani uczestnicy, ani naukowcy nie wiedzieli, co wziął ten czy inny ochotnik — naltrekson czy placebo. 

    Okazało się, że blokada receptorów opiatowych w mózgu ochotników rzeczywiście poważnie wpłynęła na odbiór muzyki — przeciętnie przyjemność z wysłuchania ulubionych nagrań zmniejszyła się o 14 pkt w 100-punktowej skali, natomiast słuchanie neutralnej muzyki odwrotnie stało się nieco przyjemniejsze. 

    Według kanadyjskiego neurofizjologa podobne stany odnotowano zarówno w trakcie bezpośrednich obserwacji mimiki twarzy, jak i z opowieści uczestników badania. Naukowcy żartują, że to wszystko dowodzi słuszności twierdzenia, że seks, narkotyki i rock'n'roll mają wspólne korzenie. 

    Przeprowadzenie tych badań wiązało się ze szczególnymi trudnościami natury prawnej i etycznej — przyznaje Levitin — ponieważ zarówno naukowcy, jak i ochotnicy musieli poświęcić wiele czasu i wysiłków na zdobycie naltreksonu i przekonanie urzędników, że będzie odpowiednio stosowany w zaplanowanych przez naukowców doświadczeniach.

    W kolejnych badaniach, które na razie nie zostały zatwierdzone, kanadyjscy neurofizjolodzy spróbują sprawdzić, jaką rolę w tym procesie odgrywa oczekiwanie przyjemności ze słuchania muzyki, uważanej dzisiaj za jeden z głównych czynników procesu uzależnienia od narkotyków.  

    Zobacz również:

    Naukowcy w Harvardzie otrzymali wodór metaliczny
    Naukowcy z Rosji stworzyli „granaty” zabijające raka
    Syberyjscy naukowcy odnaleźli gen wpływający na rozwój depresji u Europejczyków
    Tagi:
    narkotyki, mózg, muzyka, badania, Kanada
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz