10:51 27 Październik 2020
Świat
Krótki link
3382
Subskrybuj nas na

Polityczni oponenci Trumpa urządzili prawdziwe prześladowania nowej administracji Białego Domu z powodu „związków z Kremlem” i „ewentualnego zniesienia sankcji przeciwko Rosji”. Jednak sami nie przyznają, że Trump ma realne możliwości ułożyć stosunki z Moskwą nawet w takich warunkach. Znieść sankcje, formalnie ich nie likwidując.

Po odejściu generała Flynna atak na administrację Trumpa trwa. Głównym powodem do ataku stały się stosunki z Rosją. A konkretnie, zagrożenie, że Trump może znieść napięcie w stosunkach obu państw – pisze gazeta „Wzgliad”. 

Zewnętrzna polityka w USA pod wieloma względami jest prerogatywą prezydenta, a wpływ kongresu mogącego tworzyć przeszkody, w tej chwili trudno wykorzystać, dlatego, że parlament kontroluje partia prezydenta – Republikanie. Chociaż i wśród Republikanów są tacy „bojownicy z Putinem” jak McCain czy Gram, czy demokrata Cardin. Właśnie oni zaproponowali, aby dekretom o sankcjach przeciwko Rosji przyjętym przez Obamę nadać status prawa. Celem jest to, aby kwestia ich zniesienia weszła w kompetencje Kongresu. Poza tym, dla zlikwidowania sankcji prezydent Stanów Zjednoczonych powinien potwierdzić, że Moskwa „zaprzestała działań na Ukrainie, a także ataków cybernetycznych przeciwko Amerykanom”. 

Jednak, aby projekt miał siłę prawną powinien nie tylko zebrać większość głosów w obu izbach, ale i zostać podpisanym przez prezydenta. Tymczasem Republikanie starają się uniknąć konfliktów ze „swoim” prezydentem. Trump też pewnie by go nie podpisał. I nie dlatego, że zamierza znieść sankcje, ale dlatego, że projekt ogranicza jego pełnomocnictwa jako prezydenta. Po co mu to? Nawet Obama był przeciwny przyjęciu podobnego przepisu. 

Jednak jeśli Kongres przyjmie ten projekt, a Trump go podpisze, to to wcale nie pozbawi go mozliwości w sposób kardynalny zmienić stosunki z Rosją – pozostawiając sankcje formalnie obowiązującymi. 

Oto, jak może do tego doprowadzić:

1. Nie dokładać żadnych wysiłków do wdrożenia sankcji w życie. Sankcje same się nie realizują. Z czasem ci, których one dotykają, znajdą możliwość, aby ich unikać, skrywając swoje aktywa, działając pod cudzymi nazwiskami i szukając nowych pośredników. Aby sankcje działały, potrzebne są stałe wysiłki w tym kierunku. 

Administracja Obamy nie tylko regularnie rozszerzała antyrosyjskie sankcje, ale i wydała cztery „pakiety środków” mających na celu ich utrzymanie. 

Departament Stanu i Ministerstwo Finansów regularnie zwracały się do banków i firm, uprzedzając je o niedopuszczalności działań korzystnych dla Rosji. 

Biały Dom przy prezydencie Trumpie może zawiadomić Departament Stanu i Ministerstwo Finansów, że takie działania już nie są priorytetem i może zacząć odsuwać stworzenie piątego „pakietu środków”, który powinien zostać przyjęty w ciągu kilku miesięcy. Na papierze sankcje pozostaną, ale w praktyce stracą swoją efektywność. 

2. Nie podejmować żadnych wysiłków w celu umocnienia europejskiej jedności odnośnie sakcji. Zjednoczyć Unię Europejską, aby ta wystąpiła przeciwko „rosyjskiej agresji” na Ukrainie było niełatwo biorąc pod uwagę to, że takie działania wymagały zgody od 28 państw członkowskich. Jeśli administracja Trumpa nie będzie podejmowała takich działań, to europejska jedność w tej kwestii zniknie. 

3. Zdecydować się na współpracę w Syrii i wyraźnie ogłosić, że walka z „radykalnym islamem” przewyższa inne cele. Trump nie musi oficjalnie dogadywać się z Putinem, aby rozpocząć z Rosjanami wymianę informacji wywiadowczych i danych o celach w Syrii. 

O tym wszystkim napisało 14 lutego pismo „Foreign Policy” w artykule „Nie wierzcie obietnicom Trumpa, że utrzyma antyrosyjskie sankcje” Toma Malinowski. To człowiek, który na początku tego roku znajdował się na samej górze Departamentu Stanu i sam obserwował mechanizm walki o utrzymanie antyrosyjskich sankcji. Z jego wyjaśnień widać, że do tego, aby sankcje przestały działać, wystarczy przestać łatać wiecznie rozpadającą się tkaninę blokady. 

Malinowski nie ujawnia żadnych tajemnic – wszystko i tak jest doskonale znane w Białym Domu i na Kremlu. Działanie amerykańskich sankcji w żaden sposób nie przeszkodzi Trumpowi i Putinowi w porozumieniu, jesli tylko tego zechcą. Dlatego, że oni będą porozumiewać się ponad barierami, które zbudowała globalna elita w celu zablokowania takich osób jak Putin i suwerenna Rosja, oraz Trump z jego ideą przywrócenia USA suwerenności narodowej. Ciekawe, że Malinowski także to rozumie: 

„Poza tym, Trump może uczynić to, czego najbardziej potrzebuje Putin: zrezygnować z wariackiego amerykańskiego przyzwyczajenia nalegać na to, że prawa człowieka to uniwersalna norma; zatrzymać naszą denerwującą kampanię przeciwko korupcji i praniu brudnych pieniędzy; pozwolić takim państwom jak Ukraina samodzielnie płynąć lub tonąć; i przestać bez przerwy powtarzać główny dogmat moskiewskiej propagandy o tym, że zachodnia demokracja wcale nie jest lepsza niż Rosja, a dlatego nie ma prawa nikogo krytykować”. 

Zatem rosyjsko-amerykańskie stosunki ułożą się, kiedy USA zrezygnują z pretensji do panowania nad światem, a Trump może to zrobić.

Zobacz również:

Ławrow: „Nie omawiałem z Tillersonem antyrosyjskich sankcji"
Senatorzy chcą uniemożliwić Trumpowi zniesienie sankcji
Komu zaszkodziły amerykańskie sankcje?
Tagi:
sankcje antyrosyjskie, Donald Trump, USA, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz