08:25 13 Lipiec 2020
Świat
Krótki link
0 131
Subskrybuj nas na

W miniony weekend na placu moskiewskiej fabryki „Kristall” odbył się festiwal antykwaryczny „Zlot kolekcjonerów”. O tym, jakie niezwykłe trofea można zdobyć na takiej imprezie – w naszym materiale.

Amatorzy i zawodowcy

Rakieta Falcon 9
© AFP 2020 / Bruce Weaver
Sezon jarmarków antykwarycznych w Moskwie dopiero się zaczyna. Oprócz „Zlotu kolekcjonerów" i jarmarku „Moskiewskie starocie" w Centralnym Domu Artysty, 19 lutego startuje comiesięczny pchli rynek na podwórku Muzeum Moskwy. Kilka razy do roku odbywa się tradycyjny festiwal na Tyszynce, regularnie odbywają się spotkania antykwaryczne w parku „Sokolniki" i innych miejscach stolicy Rosji. 

Każde z tych wydarzeń ma swój profil. W Muzeum Moskwy tradycyjnie już zagwarantowane sa miejsca „socjalne" dla emerytów, w ten sposób na jarmarku reprezentują się nie tylko zawodowcy, ale i zwykli moskwianie starszego pokolenia. „Zlot kolekcjonerów" w „Kristallu" to co innego: to królestwo profesjonalnych antykwariuszy. Oto, co między innymi kupują tam odwiedzający:

Ikony

Dzięki pisarzowi Władimirowi Sołouchinowi stare ikony pół wieku temu stały się jedną z najbardziej pożądanych kategorii antykwarycznych. Obecnie popyt na nie nieco podupadł, ale i wciąż jest wielu sprzedawców i nabywców ikon. 

„Najbardziej interesująca jest tu ikona Feodorowskiej Matki Bożej z XIX wieku — opowiada Marina, pracownica kostromskiego sklepu antykwarycznego „Ipatiewskij". — Prawie wszystkie ikony są wiejskie, z naszego regionu, domowe. Są też ikony świątynne, duże, ale obecnie pozostało ich niewiele".

Ikony kosztują różnie: od 1-2 tysięcy rubli do cen niemalże nieskończonych. W zależności od rozmiaru, wieku i poziomu artystycznego. Sprzedających jest wielu. Szczególnie często oglądane są „deski" w srebrnych i miedzianych okładach. Ale kupujący nabywają teraz ikony nie tyle do kolekcji, co do modlitwy.

„Nie mogłam przejść obojętnie — opowiada Anna, która kupiła niedużą ikonę Cudotwórców Wałaamskich. — Zobaczyłam, poszłam już do innej sali, ale czuję, że ta ikona na mnie patrzy i prosi, aby ją uratować". 

Japońskie miecze

Miecze, kabury od pistoletów, części zbroi — nie ma mężczyzny, który by nie przystanął obok tego stoiska. Sprzedaje Andriej Szczekotow, właściciel salonu „Strzelec", który tym razem wystawił japońską część swojego asortymentu. Broń XVII-XVIII wieku, sprzed reform Meiji, które pozbawiły Japonię narodowych rycerzy, samurajów. 

„Nie, to nie katana — pobłażliwie wyjaśnia Andriej. — Katana nie ma szarfy i jest noszona z „cywilnym" ubraniem. A taki miecz nazywa się tati i noszony jest ze zbroją. Chociaż rzeczywiście są podobne". 

Ceny, co oczywiste, robią wrażenie. Ale społeczność miłośników samurajskich atrybutów w Moskwie jest znaczna, liczy kilkaset osób. Zatem klienturę Szczekotow ma, przy tym zaprzyjaźnioną i znajomą między sobą.  

Republika Ałtaju, Rosja
© Sputnik . Aleksander Kriażew
„Czyżby oryginalny?!" — dziwi się jeden z odwiedzających. Ale patrzy nie na miecz i nie ma wakizashi (rycerski kindżał), ale na samurajski róg bojowy. Został wykonany z ogromnej muszli, oprawiony w srebro, a iczy sobie około trzystu lat. 

Porcelana

O ile kolekcjonowanie broni to wciąż głównie męska rozrywka, to wiele branży antykwarycznych ma niemal wyłącznie „żeński" charakter. Na przykład porcelana — zarówno statuetki, jak i naczynia. Sprzedawać porcelanę mogą osoby obu płci, ale kupują… 

„A to prawdziwy Gardner połowy XIX wieku!" — zamiast przywitania krzyczy antykwariusz Siergiej. Jego salon znajduje się w Marino i aż trudno uwierzyć, ile ciekawej, rzadkiej i pięknej porcelany przynoszą tam moskiewscy emeryci. Ale kolega Siegieja od razu się śmieje: „Ty dziewczynom proponuj swoje filiżanki, po co one facetowi? Pora już brać pieniądze za fotografie, przynajmniej arenda miejsca nam się zwróci!" 

Rosyjscy kibice przed meczem Anglia - Rosja podczas Euro-2016
© Sputnik . Vitaliy Belousov
Miejsce na antykwarycznym festiwalu kosztuje kilka tysięcy rubli. A jeśli mowa o dużym stoisku w ożywionym miejscu, powiedzmy, na „Tiszynce", to i kilkadziesiąt tysięcy. 

Porcelana to jedna z najbardziej dochodowych kategorii staroci. Kolekcjonerzy statuetek to szczególna kasta, a filiżanki, czajniki i sosjerki częst kupują również osoby nie zajmujące się kolekcjonerstwem. Po prostu dlatego, że takich subtelnych i pięknych rzeczy już się nie produkuje. 

„Proszę spróbować kupić coś podobnego u obecnych spadkobierców Gardnera i Kuzniecowa — mówi Marina Kuzikowa, która kupiła kilka filiżanek. — Kultura produkcji upadła tak dalece, że po prostu niczego nie można wybrać Są angielskie marki, ale chciałoby się coś rodzimego".  

Znaki masońskie

Funkcjonariusze FSB Rosji
© Zdjęcie : Public relations center of Federal Security Service
A niektórym potrzebny jest właśnie angielski towar. Na przykład, melchiorowe czajniki z pracowni Dressera, który już w 1880-ych wymyślił styl, później nazwany awangardowym. Takimi rzeczami na „Zlocie kolekcjonerów" też się handluje: ojciec i syn Parszencewowie, którzy specjalizują się w starociach z Wielkiej Brytanii. 

„Na mnie są prawdziwe znaki angielskich masonów — młodszy antykwariusz, Oleg Parszencew, pozwalając się obejrzeć. — Ta subkultura była bardzo popularna w okresie wiktoriańskim. Komplet takich znaków kosztuje około 15 tysięcy, niekiedy więcej. To jest symbolika konkretnego klubu-loży i znaki rozpoznawcze właściciela. Istniały też specjalne dekoracyjne walizeczki do przechowywania takich relikwii".

Masońskie „fartuchy" ze znakami oglądane są wprawdzie często, ale kupowane są rzadko. Za to naczynia, brzytwy i inne przedmioty użytkowe cieszą się popularnością. A także modele samochodów, wśród których bywają i rzadkie egzemplarze, na przykład, z okresu II wś. 

Tank armii Serbii w zniszczonej wiosce Lapaštica w Kosowie, 1999 rok
© AFP 2020 / Alphonso
Gramofony

„Ten patefon kosztuje 15 tysięcy, a ten — 35 tysięcy — opowiada Grigorij, widoczny z daleka pod ogromnymi tubami gramowfonów. Patefon to kompaktowy gramofon, który można złożyć w walizce. — Skąd różnica? Różnica stąd, że jeden jest radziecki, a drugi to prawdziwa „Kolumbia" z podwójną sprężyną". 

Aby uruchomić u siebie w domu prawdziwy gramofon z piękną tubą, trzeba zapłacić kilkadziesiąt tysięcy rubli. Patefony są o wiele tańsze — można je kupić za 5-6 tysięcy. Ale najczęściej kupiony egzemplarz trzeba będzie zreperować, choć czasami kupującemu może się poszczęścić. 

Są też płyty: radzieckie kosztują po 100 rubli za sztukę, a rzadkie i ciekawe — kosztują różnie. Za to pokręcisz rączką, postawisz igłę, opuścić na czarną płytę i zaczyna się magia. Można na chwilę zostać bohaterem starych filmów. Albo masonem. Albo samurajem. Zdaje się, że właśnie po to to wszystko…

  • Moskiewski zlot kolekcjonerów
    Moskiewski zlot kolekcjonerów
    © Sputnik . Григорий Сысоев
  • Moskiewski zlot kolekcjonerów
    Moskiewski zlot kolekcjonerów
    © Sputnik . Григорий Сысоев
  • Moskiewski zlot kolekcjionerów
    Moskiewski zlot kolekcjionerów
    © Sputnik . Григорий Сысоев
  • Moskiewski zlot kolekcjonerów
    Moskiewski zlot kolekcjonerów
    © Sputnik . Григорий Сысоев
  • Moskiewski zlot kolekcjonerów
    Moskiewski zlot kolekcjonerów
    © Sputnik . Григорий Сысоев
  • Sezon jarmarków antykwarycznych w Moskwie dopiero się zaczyna.
    Sezon jarmarków antykwarycznych w Moskwie dopiero się zaczyna.
    © Sputnik . Григорий Сысоев
  • Moskiewski zlot kolekcjonerów
    Moskiewski zlot kolekcjonerów
    © Sputnik . Григорий Сысоев
  • Moskiewski zlot kolekcjonerów, centrum Cristal Expo
    Moskiewski zlot kolekcjonerów, centrum Cristal Expo
    © Sputnik . Григорий Сысоев
1 / 8
© Sputnik . Григорий Сысоев
Moskiewski zlot kolekcjonerów

Zobacz również:

Simonian: Oskarżając RT o kłamstwo, Zachód sam nie mówi prawdy
Poroszence udowodnią skorumpowanie?
Kadry z zabójstwa Kim Dzong Nama
Maslenica ze Sputnikiem: Dzień pierwszy (wideo)
Czołg "Armata" zostanie uzbrojony w inteligentną amunicję
Tagi:
antykwariat, muzeum, Moskwa
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz