01:55 19 Październik 2017
Warszawa+ 12°C
Moskwa+ 11°C
Na żywo
    Dron

    Roboty zabójcy. Drony w służbie amerykańskiej armii

    © Fotolia/ Chirnoagarazvan
    Świat
    Krótki link
    4709334

    Brandon Bryant, były pilot Sił Powietrznych USA opowiedział w wywiadzie dla Sputnika o tym, na czym polegała jego służba jako operatora dronów.

    Rozwój bezzałogowych statków powietrznych w Stanach Zjednoczonych rozpoczął się jeszcze za prezydentury George'a Busha.
    Wspólny projekt Sił Powietrznych (United States Air Force) i Marynarki Wojennej USA (United States Navy) „Wspólny bezpilotowy system lotniczy" (Joint Unmanned Combat Air Systems) miał za zadanie opracować nie tylko trudny do wykrycia dron, ale i metody samodzielnej koordynacji bezzałogowych statków powietrznych na polu walki, podejmowania przez nie decyzji taktycznych w oparciu o postawione zadania bojowe.

    Na początku pierwszej prezydentury Obamy, szef CIA Leon Panetta podkreślił, że drony były „jedyną możliwością" do walki z terrorystami w Pakistanie. Miał on na myśli nieudaną inwazję na Irak i Afganistan, której nikt nie chciał powtarzać.

    Brandon Bryant, były pilot Sił Powietrznych USA opowiedział w wywiadzie dla Sputnika o tym, na czym polegała jego służba jako operatora dronów.

    „Myślę, że zostałem operatorem dronów niemalże przypadkowo, nie powiedziałbym, że chciałem się tym zajmować. Płynąłem z prądem. Dorastałem w bardzo konserwatywnym, chrześcijańskim środowisku, w którym dominowały patriotyczne nastroje. Edukacja i wychowanie dały mi pewną zdolność do krytycznego myślenia, ale jednak w rzeczywistości żyłem we własnym świecie. Zostałem operatorem dronów, a potem zdałem sobie sprawę, że nie chcę się na to pisać i próbowałem odejść, ale zatrzymywali mnie — siłą, groźbami. Wtedy zdecydowałem się dać z siebie wszystko, co mi się udało. Pracowałem jako operator do kwietnia 2011 roku, a następnie przeszedłem do innego programu Sił Powietrznych, ale tam zostałem ranny. Armia nieszczególnie chciała zadbać o mnie i dlatego postanowiłem opowiedzieć światu swoją historię i pomóc ludziom spojrzeć na moralny aspekt naszej pracy.

    Dla rosyjskich żołnierzy te ćwiczenia są jednym z pierwszych doświadczeń w organizowaniu wspólnych szkoleń jednostek wojsk powietrznodesantowych przez oba kraje w Afryce.
    © Sputnik. Andrey Chapligin
    To zabawne: ciebie w rzeczywistości specjalnie do tego nie przygotowują. To znaczy, przeszedłem szkolenie w bazie «Creech», po 8 miesiącach w szkole zwiadowczej, a następnie w kwietniu 2006 roku zacząłem służyć jako operator. Ze względu na opóźnienia miałem możliwość wykucia instrukcji pilotowania drona, ale tam w rzeczywistości po prostu piszą, jak to kontrolować i to wszystko. Mieliśmy, nawiasem mówiąc, w trakcie szkolenia także loty treningowe, które wyglądały następująco: lataliśmy nad Strefą 51 w poszukiwaniu jakiegoś kamienia, który odgrywał rolę wyimaginowanego wroga i ostrzeliwaliśmy go z laserów i rakiet. To wszystko. Nikt nas nie przygotowywał na to, że będziemy polować na ludzi za pieniądze — a my w rzeczywistości tym właśnie się zajmowaliśmy. Śledziliśmy ich jak zwierzynę. Nasze szkolenia w żaden sposób mnie do tego nie przygotowały".

    Na pytanie o to, czy ktokolwiek czerpał zadowolenie z obrazu przekazywanego przez drony na monitory, były pilot odpowiedział:

    „Nazwaliśmy to «Predator Porno». Termin ten wymyśliliśmy po tym, jak obserwowaliśmy nasze starsze kierownictwo — przychodzili do nas wszyscy pułkownicy i inne osoby wysokiej rangi. Oni po prostu są uzależnieni od tego. Poważnie, na ich twarzach widać było pożądanie i ekstazę. To było bardzo dziwne patrzeć na taką reakcję. Istnieje coś takiego, nazywa się wojskowa wyprawka, ale tym ludziom dosłownie ślina spływała na widok możliwości naszej technologii.

    Pewnego razu jeden z nich przyszedł do nas, kiedy eskortowaliśmy konwój. Rutynowa misja, nic więcej. On na to: «To wszystko w czasie rzeczywistym, tak? Więc powiedzcie im, aby wyszli z samochodów, niech zaczną strzelać, chcę zobaczyć zadymę». Rozkaz oczywiście był nielegalny, ale on nawiązał łączność z dowódcą konwoju i prawie mu się udało. Oni oczywiście nie zaczęli strzelać, ale wyszli z samochodów, tym samym narażając swoje życie na niebezpieczeństwo".

    „Z czasem zlałem się z panującą tam kulturą, głównie dlatego, że chciałem być «swój», chciałem być dumny ze swojej pracy. Ale kiedy zwolniłem się i poważnie zacząłem się zastanawiać nad tym, czym się zajmowaliśmy, zdałem sobie sprawę, że stałem się osobą, którą dłużej nie chcę być. Wśród tych ludzi nie ma pojęcia honoru, nie istnieje pojęcie godności, oni nie dzielą tych wartości, o których mówi się w wojsku. To smutne zdać sobie z tego sprawę po tym, jak oddałeś programowi tak wiele wysiłku.

    Chciałem być liderem, chciałem dobrze wykonywać swoje obowiązki, nigdy się nie spóźniałem, zatrzymywałem, jeżeli trzeba było, zawsze dokładałem wszelkich starań, aby wykonać rozkaz, nawet jeśli nie podejmowałem go sam. Ale widzę, co tam się teraz dzieje, czytam, o czym piszą dziennikarze w mediach, rozmawiam z ofiarami takiej broni i rozumiem, co znaleźliśmy w tej puszce Pandory — w sensie duchowym i moralnym.

    I co tam jest?

    "Możemy zabijać prawie każdego, w dowolnym miejscu na świecie, mając o celu minimum informacji. Ludzie przekształcają się w algorytmy, zestaw określonych działań — i ja mówię o tych ludziach, którzy biorą udział w tym programie. Oni całymi godzinami siedzą w chłodnym pomieszczeniu przed monitorami i panelem sterowania, oddając maszynie swoje człowieczeństwo. Polujemy na ludzi, patrzymy na ich codzienne życie. I to nie my pozbawiamy ich człowieczeństwa, bo oni akurat żyją, jak zwykle: pozbawiamy go siebie, bo nawet nie patrzymy na wroga, lub tego, kogo nazywamy wrogiem, jak na człowieka. I oni nie postrzegają w nas ludzi: w ich oczach jesteśmy robotami zabójcami".

     

    Zobacz również:

    W Genewie rozpoczęły się międzysyryjskie negocjacje
    MO Rosji o sprzęcie pancernym, któremu nie straszna broń przeciwczołgowa
    Statua Wolności w Nowym Jorku wita uchodźców!
    Tagi:
    dron, armia, USA
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz