23:23 04 Lipiec 2020
Świat
Krótki link
Autor
1213
Subskrybuj nas na

W Moskwie odbył się debiutancki koncert polskiego saksofonisty Grzegorza „Grzecha” Piotrowskiego.

Uchodźcy na serbsko-węgierskiej granicy
© Sputnik . Aleksandar Djorović
Wspaniale, kiedy udaje się połączyć czas przeznaczony na kulturę z pracą. Wspaniale, kiedy można usiąść wieczorem w kawiarni w centrum Moskwy i słuchać jazzu, zainspirowanego poetyckim dziedzictwem Jana Twardowskiego:

— Jest w Polsce sześć pór roku, chyba więcej nie ma: przedwiośnie, wiosna, lato, dwie jesienie — jedna ze złotem ucieka, w drugiej kalosz przecieka, i zima.

Cykl „Six Seasons" ze swojego najnowszego albumu wykonał na scenie klubu jazzowego „Esse" Grzech Piotrowski - wybitny saksofonista jazzowy i kompozytor. W porywającej podróży muzycznej po porach roku akompaniowali mu rosyjscy wykonawcy — jazzowe trio i kwartet smyczkowy.

Ulubione „dziecko muzyczne", któremu kompozytor poświęca swój cały nieposkromiony zapał twórczy — to projekt muzyczny World Orchestra, zrzeszający wirtuozów z całego świata, w tym również z Rosji. Obecnie muzycy pracują nad stworzeniem symfonii na motywach legendy o trzech słowiańskich braciach — Lechu, Czechu i Rusie.

Więcej o muzyku i jego rozumieniu świata udało mi się dowiedzieć w czasie krótkiego wywiadu przed koncertem.

—  Panie Grzechu, nieustanne poszukiwania muzyczne znow zaprowadziły Pana do Rosji. Czy ma Pan jakieś plany na tę podróż?

— To jest dopiero moja druga wizyta w Rosji. Raz graliśmy w gigantycznym składzie z moją World Orchestra w Kaliningradzie, w Filharmonii. To jest mój pierwszy raz w Moskwie. Bardzo żałuję, że jestem tylko dzisiaj — jutro rano bladym świtem lecę do Ufy, Baszkirii i będę tam dyrygował ogromną Symfoniczną Orkiestrą Baszkirii. Zagramy tam kilka moich utworów razem z moim przyjacielem Azatem Bikczurinym, który gra na narodowym instrumencie baszkirskim — kuraju. Udało mi się umówić, żebyśmy zaczęli  wymianę kulturalną pomiędzy Moskwą a World Orkiestrą. Bardzo się cieszę, ze mogę tutaj zagrać z fantastycznymi muzykami rosyjskimi.

Ja bardzo ubolewam nad jednym faktem, że Warszawa i Moskwa nie są za bardzo zakolegowane artystycznie. Ja uważam, że trzeba to zmienić, na pewno dołożę wszelkich starań, żebyśmy to zrobili.

 — Wracając do słowiańszczyzny… co Pana natchnęło, żeby sięgnąć po tematykę bajkową, mówię tutaj o Legendzie o trzech braciach Lechu, Czechu i Rusie?

— Ja jestem takim gościem, który bardzo lubi monumentalne historie. Na mnie to działa. Lubię legendy, bo one zawsze mają morał. Jest cała gama filmów Gladiator, Władca Pierścieni…

Wokalistka Julia Samojłowa
© Zdjęcie : Channel One Russia/Courtesy of PR-service of Yuliya Samoylova
A ja sięgam po polskie legendy, które są nawet troszeczkę zapomniane, chociaż nie wiem czemu? Mamy piękną historię. W ogóle mitologia słowiańska jest fantastyczna. Bardzo lubię odnosić się do takich tematów, ponieważ pobudzają moją wyobraźnię do monumentalnych dzieł symfonicznych, które łączą elementy klasyki, jazzu, folkloru, ethno, otwartej improwizacji nowej kreacji.

 — Najważniejszy Pana projekt World Orchestra wykonuje muzykę w różnych gatunkach. Jak udaje się łączyć formy klasyczne z improwizacją?

— To jest tak naprawdę coś, co ja nazywam NuArt, albo po prostu nowa sztuka. Faktycznie mamy wiele stylistyk, zawartych czasem w jednym dziele i w jednym performance scenicznym, ale to właśnie dzięki temu słuchacz połyka w całości ten nasz koncert. Ja przez wiele lat produkowałem wiele płyt: mniej czy bardziej znane projekty i bardzo dużo słucham jazzu, muzyki improwizowanej. To, co mnie zaczęło od pewnego czasu nużyć, to swojego rodzaju powtarzalność.

W trakcie przygotowań do występu
© Sputnik . Wiktoria Daniłowa
Przygotowania do występu...

Taki mam odbiór nie jako muzyk, ale zwykły słuchacz. Z tego punktu, patrząc na World Orchestra, postanowiłem tak poprowadzić koncerty, tak zbudować nastrój koncertu, albo tak skonstruować symfonię, żeby były zmiany barw, tempa, dynamiki, zwroty akcji, żeby widzowi się wydawało, że był w kinie. W dodatku kino w twojej głowie jest inne niż u twojego przyjaciela, kogokolwiek obok ciebie na publiczności. Po prostu pobudza to wyobraźnię i o to mi chodzi.

 — No i ostatnie pytanie na koniec: koncerty World Orchestra odbywają się w najróżniejszych zakątkach świata: na wodzie, nieopodal wulkanu… Przyroda Rosji też obfituje w naprawdę spektakularne krajobrazy. Czy wybrałby Pan któryś z nich jako scenę dla swojego występu?

— Jako artysta i jako zwykły podróżnik, człowiek poszukujący ciekawych miejsc na świecie, z największą przyjemnością zwiedziłbym również muzycznie, artystycznie całą Rosję.

Troszkę ubolewam, że te dwa fantastyczne i piękne narody są po prostu politycznie skłócane.

Wybory parlamentarne-2015 w Polsce, kampania wyborcza w Bierzwniku
© Zdjęcie : Zofia Bąbczyńska-Jelonek
Nie chcę za bardzo się zagłębiać, ale nieprawdą jest to, że na przykład Polacy nie lubią Rosjan. W każdym kraju na świecie znajdą się ludzie o skrajnych poglądach, natomiast ja nigdy nie spotkałem się ze złym odbiorem w Rosji. Zawsze moje kontakty z Rosjanami były bardzo ciepłe. Jak już powiedziałem, my mamy podobne korzenie i na pewno odczuwamy sztukę, przyrodę, mamy podobną wrażliwość. To jest to, co nas bardzo mocno łączy, gdyby udało się nam w World Orkiestrze bardziej połączyć z Rosją, to byłoby fantastycznie. Bardzo bym sobie tego życzył.

Zobacz również:

Julia Samojłowa „informacyjnym żołnierzem” Eurowizji
Ulubiona muzyka działa jak narkotyk
Tagi:
muzyka, koncert, Six Seasons", World Orchestra, Lech, Czech i Rus, Grzech Piotrowski, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz