Widgets Magazine
13:35 25 Sierpień 2019
Emmanuel Macron

WikiLeaks znalazła „rosyjski ślad" w zhakowanej korespondencji sztabu Macrona

© REUTERS / Pascal Rossignol
Świat
Krótki link
7632

Organizacja WikiLeaks oświadczyła, że w zhakowanej korespondencji pracowników sztabu wyborczego Emmanuela Macrona aż dziewięć razy pojawia się nazwisko pracownika rosyjskiej firmy.

„#MacronLeaks (hasztag oznaczający wyciek korespondencji ekipy Macrona - red.): nazwisko pracownika firmy „Eureka", pracującej na zlecenie rosyjskiego rządu, pojawia się dziewięć razy w danych archiwum, które wyciekło do sieci xls_cendric.rar" - napisała organizacja na swoim blogu na Twitterze.

WikiLeaks opatruje też swój wpis zrzutem ekranu przedstawiającym tablicę z danymi. W niej też figuruje niejaki Roszka Georgij Pietrowicz.

Przedwyborcza debata we Francji
© AFP 2019 / Martin Bureau
WikiLeaks nie precyzuje, o jaką konkretnie „Eurekę" chodzi, ale wyjaśnia, że mowa o firmie, która „według danych rosyjskich mediów, otrzymała od FSB licencję na działalność w sferze ochrony tajemnicy państwowej". Wśród rosyjskich firm specjalizujących się w technologiach IT znajduje się „Eureka", której stałym klientami, jak czytamy na oficjalnej stronie firmy, są MSZ, Ministerstwo Rozwoju Gospodarczego, Ministerstwo Zdrowia, Federalna Służba Celna, Bank Centralny, Fundusz Emerytalny i Izba Obrachunkowa Federacji Rosyjskiej. Na stronie czytamy też, że „Eureka" oferuje produkty i rozwiązania zgodne z „otrzymanymi, w oparciu o zgłoszone rodzaje działalności, licencjami i certyfikatami".

Ria Novosti nie dysponuje jak na razie komentarzami firmy „Eureka".

Marine Le Pen i Emmanuel Macron
© AP Photo / Francois Mori
Dosłownie na kilka godzin przed nastąpieniem ciszy wyborczej wprowadzającej do drugiej tury wyborów prezydenckich we Francji do sieci wyciekły dziesiątki tysięcy dokumentów ze sztaba wyborczego lidera ruchu „En marche!" („Naprzód!" - tłum.) Emmanuela Macrona, faworyta wyścigu do fotela prezydenckiego. Sztab kandydata na urząd prezydenta potępił ataki hakerskie, a francuskie władze wezwały media, by nie publikowały otrzymanych danych. USA już znalazły winnych ataku - jak zawsze okazali się nimi „rosyjscy hakerzy".

Przy tym WikiLeaks zauważa, że dokumenty wyciekły „zbyt późno, by mogły wpłynąć na przebieg wyborów". Na dany moment pracownicy strony zajmują się weryfikacją autentyczności dokumentów.

Zobacz również:

Ani Macron, ani Le Pen
Francuscy socjaliści w służbie Le Pen
MSZ: Polska sprzeciwia się imperialnej Rosji!
Tagi:
wybory prezydenckie, WikiLeaks, Emmanuel Macron, Francja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz