Widgets Magazine
09:56 23 Październik 2019
Renifer

Naukowcy obalili mit o „nieśmiertelnym” wągliku niemieckich szpiegów

© Sputnik . Alexandr Graschenkov
Świat
Krótki link
3130
Subskrybuj nas na

Żywe bakterie z ampułek z „nieśmiertelnym” wąglikiem wykorzystanym przez niemieckich szpiegów do zatrucia renów w Norwegii w 1917 roku okazały się celową lub przypadkową podróbką – wyjaśnili genetycy w artykule opublikowanym w piśmie „mBio”.

„Praca naukowców, którzy po raz pierwszy zbadali bakterie pochodzące z tych ampułek, często cytowana jest jako dowód, że pałeczki wąglika mogą żyć na przestrzeni 80 lat, jeśli znajdują się w cieczy. Teraz wiadomo, że w rzeczywistości tak nie jest: amupłki zawierały DNA laseczek wąglika, ale nie żywe mikroby” – powiedział Paul Keim z Uniwersytetu Arizony w Flagstaff (USA). 

Tajna broń cesarza

Ta niemal detektywistyczna historia, jak opowiada naukowiec, ma swój początek w 1917 roku, kiedy szwedzki sportowiec Otto von Rosen, będący jednocześnie niemieckim szpiegiem, został schwytany w mieście Karasjok w Norwegii z dziwnym ładunkiem. W jego bagażu policjanci Ententy znaleźli wiele butelek z kurarą, a także kilka większych kawałków cukry, wewnątrz którego mieściły się probówki z laseczkami wąglika (Bacillus anthracis).

Ten cukier, jak uznali pracownicy organów śledczych, von Rosen planował podać miejscowym renom. Były one wykorzystywane do dostawy prowiantu i broni dla wojsk Ententy, rozlokowanych w tundrze na granicy ze Szwecją, która dostarczała rudy żelaza i inne surowce Cesarstwu Niemieckiemu. 

Cukier i probówki były przechowywane w pierwotnej postaci w muzeum policji Norwegii w Oslo do 1997 roku, skąd i przywieziono je do laboratorium Ministerstwa Obrony Wielkiej Brytanii w celu zbadania.  Po roku w piśmie „Nature” opublikowano sensacyjny artykuł, w którym pracownicy laboratorium wyjaśnili, że udało im się „odrodzić” wąglika, którego laseczki przeleżały w ampułkach przez ponad 80 lat. 

Jak opowiada Keim, nikt nie wątpił w wyniki tych eksperymentów, ponieważ technologie sekwencjonowania genomu i metody ich porównania ze sobą wówczas były na początkowym etapie rozwoju. Pierwsza poważna próba pokazała, że brytyjscy naukowcy, prawdopodobnie, sami się oszukali. 

Keim i jego koledzy dokonali tego odkrycia przypadkowo, badając jeden z przypadków wysłania laseczek wąglika w kopertach do instytucji państwowych w USA w 2001 roku. 

Próbując znaleźć źródło tych bakterii na prośbę FBI, genetycy przeanalizowali i porównali między sobą geny różnych szczepów wąglika, które udało im się zdobyć, w tym również „szpiegowski” szczep z Norwegii. 

"Laseczki Busha"

Wówczas Keim zauważył, że genom tych „szpiegowskich” mikrobów był podejrzanie podobny do DNA wąglika tzw. „szczepu z Ames”, który do dziś wykorzystuje się do opracowania szczepionek. Nie przywiązał do tego znaczenia, ponieważ jego głównym zadaniem było znalezienie źródła „szczepu Busha”, a nie odkrycie tej historii. 

Krymska bajka: rezerwat przyrody Karadag
© Sputnik . Sergey Malgavko
W 2013 roku historia znów pojawiła się w życiu Keima, kiedy o pomoc  zwrócili się do niego naukowcy ze struktur zbliżonych do Ministerstwa Obrony Niemiec, które miały próbki, jak wówczas uważano, oryginalnych bakterii z probówek von Rosena. 

Połączywszy siły, amerykańscy i niemieccy naukowcy całkowicie rozszyfrowali genomy tych mikrobów i porównali je z danymi brytyjskich genetyków i z DNA innych szczepów wąglika, w tym również „szczepu z Ames”.

Ku wielkiemu zdziwieniu naukowców okazało się, że DNA z probówek von Rosena i rzekome „żywe” bakterie z nich pochodzące należą do dwóch różnych szczepów wąglika, których genomy różnią się 65 niewielkimi mutacjami. Z kolei genomy „żywych” bakterii de facto całkowicie zgadzały się z DNA „szczepu z Ames” i różniły się tylko dwiema mutacjami. 

To od razu wskazało na to, że „odrodzenie” niemieckiego wąglika dokonane przez brytyjskich naukowców było albo niezamierzonym błędem, albo celowym oszustwem. Chodzi o to, że „szczep z Ames” został po raz pierwszy wyizolowany z ciała teksaskiej krowy, która umarła na wąglika w 1981 roku, czyli 64 lata po tym, jak zarejestrowano laseczki wąglika von Rosena. Nie mogły one zatem w żaden sposób trafić do probówek lub do kultur ich szczepów, tylko poprzez celowe lub przypadkowe działanie naukowców. 

Jak uważa Keim, jest to związane z tym, że w laboratoriach Ministerstwa Obrony Wielkiej Brytanii często prowadzone są dośwadczenia z wąglikiem, a część laseczek mogła zachować się na urządzeniach lub na ścianach pomieszczeń. 

Kiedy brytyjscy genetycy próbowali kultywować laseczki z probówek von Rosena, te mogły przypadkowo trafić do szalki Petriego i rozmnożyć się, tworząc wrażenie, że laseczki „odrodziły się” po 80 latach snu. Tak powstała legenda o „nieśmiertelnym” wągliku niemieckich szpiegów, która jest ciekawa, ale nieprawdziwa – podsumowują naukowcy. 

Zobacz również:

Fluorescencyjne bakterie będą szukać i „podświetlać” miny
Biolodzy odkryli bakterie zamieniające zwierzęta w „seksbomby”
Biolodzy odkryli bakterie zdolne do zjadania „butelkowego” plastiku
Tagi:
wąglik, broń biologiczna, bakterie, Paul Keim, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz