11:08 15 Grudzień 2017
Warszawa+ 1°C
Moskwa+ 2°C
Na żywo
    Fragmenty brzozy we wraku Tupolewa

    MAK o brzozie, brakujących sekundach i ekspertyzie pirotechnicznej

    © Zdjęcie: MAK
    Świat
    Krótki link
    Śledztwo smoleńskie (88)
    20887

    Przewodniczący Komisji Technicznej MAK do badania przyczyn katastrofy Tu-154M Rzeczypospolitej Polskiej Aleksiej Morozow w wywiadzie dla Sputnika opowiada o szczegółach rosyjskiego śledztwa.

     — Jak wiadomo, rok temu Polska powołała własną komisję do badania okoliczności katastrofy smoleńskiej. Polacy wciąż widzą konieczność przeprowadzenia ponownego śledztwa w sprawie tragedii w związku z tak zwaną „niepewnością wyników i działań" podjętych zarówno przez Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK), jak i komisje powołane pod kierownictwem ówczesnego premiera Polski Donalda Tuska. Jednym z głównych zarzutów do śledztwa jest stosowanie Załącznika 13 Konwencji Chicagowskiej. Dlaczego Polakom nie odpowiada Załącznik 13? Na czym polega treść tego dokumentu?  

    — Od samego początku zarówno rosyjski rząd, jak i rząd Rzeczypospolitej Polskiej postanowiły przeprowadzić dochodzenie techniczne w sprawie katastrofy samolotu Tu-154M z udziałem Komisji Technicznej MAK, kierując się przy tym zasadami i praktyką Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego (ICAO) (Załącznik 13 do Konwencji o Międzynarodowym Lotnictwie Cywilnym dotyczący Badania Incydentów i Wypadków Statków Powietrznych).

    Na miejscu katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem, Dzień trzeci.
    © Sputnik. Ilya Pitalev
    Na miejscu katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem, Dzień trzeci.

    Biorąc pod uwagę zarówno status, jak i wszystkie okoliczności zapowiedzianego lotu, obopólna decyzja w sprawie zastosowania tych właśnie zasad była oczywista i bardziej niż uzasadniona. Załącznik 13 pozwolił na przeprowadzenie rzeczywiście niezależnego śledztwa w sprawie tej katastrofy, zapewniając jego otwartość i dostępność a także uwzględniając interesy RP. Czyli w pierwszej kolejności zastosowanie tego załącznika było uwarunkowane właśnie interesami Polaków! Żadne inne międzynarodowe regulaminy nie byłyby w stanie zapewnić pełnego zaangażowania się w dochodzenie wszystkich zainteresowanych stron. 

    Na wszystkich etapach w dochodzeniu uczestniczył pełnomocny przedstawiciel RP i bezprecedensowo duża grupa (około 30 osób) doradców cywilnych i wojskowych. 

    Chcę także dodać, że MAK jest międzynarodową organizacją regionalną zarejestrowaną jako taka w Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego. Kompetencja i niezależność MAK w sferze śledztwa w sprawie wypadków lotniczych były wielokrotnie potwierdzane, w tym również przez audytorów ICAO. MAK przeprowadziła ponad 750 śledztw w sprawie wypadków lotniczych, z nich ponad 40% w 76 państwach świata. 

     — Wspomniał Pan o udziale Polaków w śledztwie. Od jakiego momentu strona polska zaangażowała się w niego? Ile jeszcze komisji badało katastrofę smoleńską?

    — Pełnomocny przedstawiciel RP i doradcy dołączyli do współpracy kilka godzin po katastrofie. Od pierwszego dnia polscy specjaliści współdziałali z Komisją Techniczną MAK zgodnie z zasadami i praktyką Załącznika 13 do Konwencji ICAO. Jak wspomniałem, cała współpraca z RP w ramach śledztwa odbywała się przez pełnomocnego przedstawiciela, pana Edmunda Klicha. Co się tyczy innych komisji pracujących w RP (komisja ministra spraw wewnętrznych i administracji pana Millera), to bezpośrednio z tymi komisjami my (Komisja Techniczna MAK) nie współdziałaliśmy. 

    Minister obrony Polski Antoni Macierewicz
    © REUTERS/ Agencja Gazeta/Marcin Stepien
    W lipcu 2016 roku do MAK zwrócił się przewodniczący polskiej Podkomisji ds. ponownego zbadania katastrofy lotniczej w Smoleńsku pan Berczyński. Przewodniczący MAK przez ambasadę RP powiadomił pana Berczyńskiego o gotowości do spotkania, jednak żadnych kolejnych kontaktów nie było. 

    Chcę także podkreślić, że śledztwo w sprawie katastrofy dobiegło końca już w styczniu 2011 roku, co jest bezprecedensowe dla takiej skali wydarzeń. Zdając sobie sprawę z odpowiedzialności i znaczenia jak najszybszego zakończenia tego głośnego śledztwa, nasi specjaliści dosłownie pracowali 24 godziny na dobę, bez wolnych i świąt. 

    Jak wiedzą Państwo, po zakończeniu dochodzenia jego wyniki zostały niezwłocznie podane do wiadomości publicznej w języku rosyjskim i angielskim podczas specjalnej konferencji prasowej, a na oficjalnej stronie MAK w Internecie został opublikowany ostateczny raport i mnóstwo potwierdzających dokumentów. 

    O wynikach śledztwa zostało także poinformowane kierownictwo ICAO i państw członkowskich Międzynarodowego Zrzeszenia Bezpieczeństwa Transportu  (ITSA), w którego skład wchodzi 16 czołowych państw (USA, Kanada, Francja, Holandia, Australia, Japonia etc).

     — Strona polska twierdzi, że „wiele rzeczy było przed nimi ukrywanych". Czy rzeczywiście istniały materiały, do których Polacy nie mieli dostępu i jeśli tak, to dlaczego?

    — Od razu trzeba podkreślić, że strona polska miała dostęp do wszystkich dokumentów dotyczących tej sprawy.

    W ramach pracy komisji MAK polskim specjalistom od pierwszego dnia umożliwiono udział we wszystkich aspektach śledztwa zarówno na miejscu zdarzenia (polscy specjaliści przystąpili do pracy na miejscu zdarzenia w dniu katastrofy), jak i w trakcie odczytu zapisów rejestratorów pokładowych i naziemnych a także pozyskanie całej niezbędnej informacji oraz dostęp do wszystkich materiałów dotyczących sprawy.

    Poza tym komisja techniczna MKL podczas śledztwa wykazała się bezprecedensową otwartością. Oprócz pełnego dostępu do informacji pełnomocnego przedstawiciela i doradców, możliwość bezpośredniego zapoznania się z informacją, w tym z oryginałem zapisów rejestratora pokładowego, otrzymało szereg najwyższych urzędników RP, na przykład, minister spraw wewnętrznych i administracji pan Miller oraz minister obrony narodowej Bogdan Klich. Załącznik 13 ICAO nie uwzględnia tych procedur. Jednak, biorąc pod uwagę ciężkie konsekwencje katastrofy i zdając sobie sprawę ze znaczenia śledztwa w tej sprawie dla RP, zdecydowaliśmy się na ten krok. 

    Podczas śledztwa komisja MAK przekazała stronie polskiej ponad 370 dokumentów dotyczących sprawy składających się z ponad 20 000 stron. Nieporozumień profesjonalnych ani językowych nie było. 

    Co się tyczy materiałów, do których strona polska rzekomo nie miała dostępu (red. — o czym nadal mówi się na wszystkich szczeblach przy każdej okazji), to chodzi tylko o  dokumentację dotyczącą zasad lotów rosyjskiego lotnictwa państwowego, których w tym przypadku w ogólne nie można było zastosować.

    „W trakcie prowadzenia czynności procesowych w zakresie identyfikacji zwłok strona Polska nie zgłaszała pretensji i uwag wobec Strony Rosyjskiej dotyczących przeprowadzonych czynności i ich rezultatów”.
    © Zdjęcie: Izwiestija
    „W trakcie prowadzenia czynności procesowych w zakresie identyfikacji zwłok strona Polska nie zgłaszała pretensji i uwag wobec Strony Rosyjskiej dotyczących przeprowadzonych czynności i ich rezultatów”.

      — Podkomisja ds. ponownego zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej sensacyjnie ogłosiła, iż odkryła zniknięcie z odczytu polskiej czarnej skrzynki 3 sekund, a z rosyjskiej — 5 sekund. Podkomisja Macierewicza twierdzi, że właśnie te sekundy zawierały informację o uszkodzeniu pierwszego silnika, radiowysokościomierzy, gdy samolot leciał na wysokości 15 metrów. Padły takie słowa, jak „sfałszowane" i „manipulacja". Jak można wyjaśnić zniknięcie tych sekund? Skąd pojawił się zarzut o brakujące w odczycie zapisu polskiej czarnej skrzynki 3 sekundy? Czy Polska przedstawiła rzeczowe dowody na swoje zarzuty?

    — Jest oczywiste, że chodzi o rejestratory pokładowe notujące parametry lotu. Samoloty Tu-154M są domyślnie wyposażone w system rejestracji (typu MSRP-64), na który składają się dwa nośniki informacji: zabezpieczony, zdolny do rejestrowania informacji nawet w przypadku wypadku lotniczego oraz użytkowy wyposażony w wymienną kasetę i zazwyczaj wykorzystywany do regularnej analizy lotów podczas użytkowania. Lista parametrów rejestrowanych przez nośnik zabezpieczony i użytkowy jest identyczna.

    Samolot, który uległ wypadkowi lotniczemu, był dodatkowo wyposażony w rejestrator użytkowy ATM-QAR polskiej produkcji. Co ciekawe, jego zainstalowanie nie zostało uzgodnione ani z producentem samolotu (koncern Tupolew), ani z producentem systemu rejestracji (spółka Pribor). Ten rejestrator był podłączony „równolegle" z domyślnym systemem rejestracji i rejestrował prawie identyczne parametry. 

    Zapisy polskiego rejestratora ATM-QAR były odczytywane w Polsce. Ustalono, że przerwał rejestrację o 2,5 s wcześniej niż domyślne czarne skrzynki  — polski rejestrator nie był projektowany do przetrwania katastrofy, czyli nie był zabezpieczony, dlatego niewiarygodność lub brak informacji na nim wskutek znacznych uszkodzeń są w pełni zrozumiałe.

    Być może właśnie to jest źródłem informacji o pewnych brakujących 3 sekundach. Jednak tu ważne jest, by zwrócić uwagę na to, że te 3 sekundy są ostatnimi sekundami nagrania z odstępu czasowego tuż po uderzeniu samolotu w przeszkodę (brzozę), które spowodowało jego intensywne zniszczenie. Czyli z odstępu czasowego, w którym nastąpiły nieodwracalne skutki katastrofy, której zapobiegnięcie było już niemożliwe.

    Co się tyczy wbudowanego rejestratora parametrów lotu, to w ostatecznym raporcie MAK podano pełny odczyt zapisów z całego zarejestrowanego odstępu czasowego, aż do momentu, gdy urządzenie przestało być zasilane.

    Pięć sekund z tego nagrania nigdzie „nie zniknęło".

    Z całym nagraniem, włącznie z rzekomo brakującymi sekundami, można się zapoznać również dzisiaj w raporcie na stronie MAK zarówno w języku rosyjskim, jak i angielskim. 

    Jednocześnie 5 sekund to akurat ten czas, który minął od momentu uderzenia samolotu w drzewo, które doprowadziło do jego intensywnego zniszczenia, do przerwania nagrywania. Na tamtym etapie lotu z powodu rozpoczęcia się procesu rozpadania się samolotu rzeczywiście została zarejestrowana informacja o uszkodzeniu szeregu systemów, w tym pierwszego silnika i radiowysokościomierza.

    Jednak jak już zwróciłem uwagę wcześniej, w tamtym momencie katastrofa była już nieodwracalna, samolot prawie się przechylił na skrzydło poniżej wysokości podchodzenia do lądowania i stracił sterowność. Samolot chaotycznie i intensywnie rozpadał się, odpadały od niego części, czemu towarzyszyła informacja o zaprzestaniu pracy różnych systemów i przyrządów, analizowanie przyczyn których — jest to oczywiste nie tylko dla specjalistów, ale również po prostu myślących ludzi — nie ma żadnego sensu. 

    Chciałbym również powiedzieć kilka słów o momencie «zamrożenia» danych FMS i wydarzeniu #38 TAWS (jeden z punktów zarejestrowanych przez dany system) — dwóch «wydarzeniach», na które aktywnie zwracali uwagę polscy przedstawiciele jesienią ubiegłego roku podczas swojej konferencji prasowej (sensacyjne ujawnienie tej informacji, podobnie jak «tajemnicy» brakujących sekund Polacy planowali jeszcze 8 miesięcy temu, ale w końcu tego nie zrobili).

    Oba wskazane wydarzenia również miały miejsce w odstępie czasowym po uderzeniu w brzozę i rozpoczęciu rozpadania się samolotu. Czyli wszystko co się działo w tych chwilach, choć i działo się w powietrzu na małej wysokości, już nie mogło wpłynąć na dalsze wydarzenia. Jak pokazało śledztwo, po uderzeniu w brzozę sytuacja była nieodwracalna. Tym nie mniej ostateczny raport komisji MAK zawiera zarówno analizę punktu #38 TAWS, jak i punktu «zamrożenia» pamięci FMS, czyli wstrzymania pracy przyrządu".

     — Storna polska do tej pory nie przedstawiła żadnych dowodów bądź uzasadnień dla podobnych prowokacyjnych oświadczeń z ubiegłej jesieni. Aczkolwiek Polacy nadal utrzymują, że ich śledczy przeprowadzili wiele doświadczeń, w tym aerodynamiczne, obliczeniowe, nawet symulacje wybuchów, aby zobaczyć, jak rozpadnie się samolot. Twierdzą, że samolot zaczął się rozpadać na części z powodu uszkodzenia jeszcze przed uderzeniem w ziemię i brzoza nie miała żadnego wpływu na katastrofę. Utrzymują, że fragmenty samolotu znaleziono w odległości 60 i 30 m od tej brzozy. Czy podczas śledztwa MAK zostały przeprowadzone doświadczenia potwierdzające lub obalające wersję, że uderzenie skrzydła w pień brzozy przyczyniło się do katastrofy samolotu?

    — Po pierwsze chciałbym przypomnieć, że przyczyną katastrofy było obniżenie lotu samolotu po podjęciu przez załogę odpowiedniej decyzji pomimo braku widoczności znaków naziemnych poniżej bezpiecznej wysokości 100 m ustalonej dla ówczesnych warunków podejścia do lądowania. Dodam, że do podobnego wniosku doszła komisja Millera. Właśnie tę wysokość podał załodze kontroler lotów z lotniska Smoleńsk w charakterze wysokości do drugiego podejścia do lądowania.

    Teraz o brzozie. Ponieważ z brzozy wydobyto fragmenty skrzydła samolotu, a ze skrzydła — fragmenty brzozy a także na podstawie wyników kompleksowej analizy całej istniejącej informacji, włącznie z faktem niekontrolowanego przechylenia statku powietrznego po uderzeniu w brzozę, komisja MKL doszła do jednoznacznego wniosku, że właśnie to uderzenie zapoczątkowało rozpad statku powietrznego. Żadnych wątpliwości co do tego nie ma. 

    fragmenty brzozy we wraku prezydenckiego Tupolewa
    © Zdjęcie: MAK
    fragmenty brzozy we wraku prezydenckiego Tupolewa

    Pierwsze fragmenty samoloty zostały znalezione akurat w pobliżu brzozy i w niej samej. Z całą odpowiedzialnością oświadczam, że żadnych fragmentów zarówno w odległości 30, jak i 60 m nie było. 

    Co więcej we wszystkich pracach związanych z zachowanymi szczątkami statku powietrznego zarówno na miejscu wypadku lotniczego, jak i później w procesie ich „składania" uczestniczyli polscy specjaliści. Po złożeniu fragmentów statku powietrznego został sporządzony wspólny akt uzgodniony z pełnomocnym przedstawicielem RP. 

    Wrak Tu-154 w Smoleńsku
    © Zdjęcie: MAK
    Wrak Tu-154 w Smoleńsku

     — Na początku kwietnia zastępca prokuratora generalnego Polski Marek Pasionek oznajmił, że podczas ich własnego śledztwa według stanu na dzisiaj zostały zebrane dowody (znów nie wiadomo jakie), które pozwoliły na sformułowanie nowych oskarżeń pod adresem rosyjskich dyspozytorów a także osoby trzeciej, która znajdowała się w wieży kontroli lotów, o umyślne spowodowanie katastrofy, w której zginęło wielu ludzi. Na ile podobne oskarżenia są uzasadnione?

    — Podkreślę, że zgodnie z zasadami Załącznika 13 ICAO celem śledztwa komisji MAK było nie ustalenie stopnia czyjejś winy lub odpowiedzialności. Dotyczy to także wszystkich innych śledztw przeprowadzanych w ramach Załącznika 13. Przeprowadzone przez Komisję Techniczną MAK z udziałem licznej grupy polskich specjalistów dochodzenie miało na celu ustalenie przyczyn zdarzenia i przygotowanie zaleceń dotyczących zwiększenia bezpieczeństwa lotów w przyszłości. A więc stawianie zarzutów nie leży w gestii Komisji Technicznej. 

    Moskiewski Kreml
    © Sputnik. Natalia Seliversrtova
    Podkreślę jednak, że Komisja Techniczna nie ustaliła związku przyczynowo-skutkowego między działaniami grupy specjalistów z grupy kontroli lotów i wypadkiem lotniczym. Ustalono, że poszczególne niedociągnięcia w pracy grupy kontroli lotów odnotowane w ostatecznym raporcie nie wpłynęły na zakończenie lotu.

    W ogóle nie rozumiem, o jakie „umyślne spowodowanie katastrofy" chodzi, kiedy właśnie z inicjatywy grupy kontroli lotów jeszcze podczas eskortowanego lotu w przestrzeni powietrznej Białorusi załoga została poinformowana o nieodpowiednich do lądowania warunkach atmosferycznych na lotnisku.

    Po nawiązaniu przez załogę łączności radiowej z grupą kontroli lotów z lotniska Smoleńsk kontroler lotów jednoznacznie poinformował dowódcę sił powietrznych o braku warunków na lotnisku do przyjęcia samolotu.

    Na wniosek załogi sił powietrznych „do próbnego podejścia do lądowania" pozwolono na obniżenie lotu tylko do bezpiecznej wysokości 100 m odpowiadającej minimalnym warunkom atmosferycznym. Ważne jest, że grupa kontroli lotów nie wydała pozwolenia na lądowanie. Załoga kontynuowała obniżenie lotu poniżej ustalonej wysokości 100 m bez powiadomienia grupy kontroli lotów.

    Premier Rosji Władimir Putin i minister spraw nadzwyczajnych Siergiej Szojgu na miejscu katastrofy polskiego samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem, 2010 r.
    © Sputnik. Aleksey Nikolskyi
    Premier Rosji Władimir Putin i minister spraw nadzwyczajnych Siergiej Szojgu na miejscu katastrofy polskiego samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem, 2010 r.

    Chcę także podkreślić, że według AIP Rosji, zgodnie z którym miał się odbywać ten międzynarodowy nieregularny lot pasażerski, kapitanowie zagranicznych statków powietrznych podejmują samodzielną decyzję w sprawie możliwości lądowania, biorąc na siebie pełną odpowiedzialność za podjętą decyzję. Ten punkt jest zgodny z powszechnie przyjętą praktyką międzynarodową.

     — Jednak mimo to pan Marek Pasionek oznajmił, że według ich danych ostatnim etapem tragedii był wybuch na pokładzie, który rozerwał samolot na części i dziesiątki tysięcy odłamków, zabijając jednocześnie pasażerów? Czy ta wersja była sprawdzana podczas śledztwa MAK?

    — Jak wynika z rozdziału 1.17.5 ostatecznego raportu, Komisja Techniczna przeanalizowała wyniki ekspertyzy balistycznej i pirotechnicznej przedstawione w komisji przez komitet Śledczy Rosji. Nie wykryto żadnych śladów substancji wybuchowych, które mogły mieć wpływ na katastrofę!

    Poza tym niestety my w MAK mamy duże doświadczenie w badaniu zarówno wybuchów na pokładzie statków powietrznych, które doprowadziły do ich zniszczenia w powietrzu, w tym typu Tu-154, jak i zniszczenia samolotów w powietrzu z innych powodów.

    Podczas katastrofy w Smoleńsku ani charakter rozrzucenia szczątków, ani ich stan (zadane uszkodzenia), ani charakter zapisów środków obiektywnej kontroli nie potwierdzają wersji wybuchu na pokładzie samolotu, ani jego rozpadu w powietrzu przed uderzeniem w przeszkodę. Znów nie ma żadnych dowodów potwierdzających te wnioski.

    Tematy:
    Śledztwo smoleńskie (88)

    Zobacz również:

    Rosyjskie media publikują nowe dokumenty ws. katastrofy smoleńskiej
    Tagi:
    brzoza, Tu-154, katastrofa smoleńska, Międzynarodowy Komitet Lotniczy, Jerzy Miller, Antoni Macierewicz, Lech Kaczyński, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz