19:38 23 Listopad 2017
Warszawa+ 6°C
Moskwa-4°C
Na żywo
    System rakietowy S-400 Triumf

    Turcja stanęła w kolejce po S-400

    © Sputnik. Kirill Kallinikov
    Świat
    Krótki link
    154365

    Wydaje się, że rzeczywiście negocjacje ws. dostaw Turcji najnowszych rosyjskich rakietowych systemów przeciwlotniczych S-400 „Triumph” wychodzą na ostatnią prostą.

    Informację agencji Bloomberg w tym temacie w piątek pośrednio potwierdził ambasador Turcji w Rosji Hüseyin Dirioz, który oświadczył, że „członkostwo w NATO nie uniemożliwia prowadzenia wielowektorowej polityki zagranicznej Turcji, w tym dostarczenia jej systemów S-400”.

    Jednocześnie szef Pentagonu James Mattis dał do zrozumienia, że USA nie będą starać się odwodzić od tego kroku Ankary. Na pytanie dziennikarzy, czy on zatwierdza możliwy zakup przez Turcję najnowszych rosyjskich rakietowych systemów przeciwlotniczych, sekretarz obrony USA odpowiedział lakonicznie: „Jest to suwerenna decyzja, to wszystko”. James Mattis dodał, że systemy S-400 nie są skoordynowane ze sprzętem wojskowym Sojuszu Północnoatlantyckiego, którego uczestnikiem jest Turcja.

    „Problem w tym, w jaki sposób zapewnić współdziałanie systemu NATO z rosyjskimi systemami. One nigdy nie będą kompatybilne” — powiedział Mattis, który wezwał do poczekania na dalszy rozwój wydarzeń i sprawdzenia, czy umowa rzeczywiście zostanie zawarta i zrealizowana. Sceptycyzm Mattisa odnośnie ewentualnego kontraktu na S-400 podzielają również niektórzy rosyjscy eksperci wojskowi.

    Dyrektor Centrum Koniunktury Strategicznej Iwan Konowałow, mówiąc o możliwości rosyjsko-tureckiej umowy, przekonuje, że „na razie jest to gra polityczna, ale niczego w obecnej sytuacji nie można wykluczyć, biorąc pod uwagę nieprzewidywalność polityki prezydenta Erdogana”. Ekspert wojskowy Aleksander Perendżiew podkreśla, że ​​możliwa transakcja ws. S-400 jest „wspólną operacją informacyjną Rosja i Turcja”, zaprojektowaną, aby śledzić reakcję sąsiednich krajów na ten temat i wykazać zdolność Rosji do prowadzenia współpracy wojskowo-technicznej z krajami NATO.

    Z takimi argumentami możemy się zgodzić, jednak nie możemy ignorować oficjalnych informacji, w których zarówno rosyjscy, jak i tureccy urzędnicy podkreślają możliwość takiej transakcji. Pod koniec czerwca, na przykład, doradca prezydenta Rosji ds. współpracy wojskowo-technicznej Władimir Kożin oficjalnie poinformował, że kontrakt na dostawę Turcji systemów obrony rakietowej S-400 został uzgodniony. Co prawda on wskazał na to, że „kwestia kredytu nie została jeszcze rozwiązana”. Następnie kwestię finansowania kontraktu 30 czerwca skomentował minister przemysłu i handlu Rosji Denis Manturow. „Obecnie nie mówimy o kredycie. Oni mają własne środki” — powiedział. Minister obrony Turcji Fikri Yshik na antenie tureckiej telewizji 4 lipca stwierdził bez ogródek, że jego kraj potrzebuje niezawodnego systemu obrony powietrznej. „Możemy zaspokoić nasze najpilniejsze potrzeby w tej kwestii, kupując S-400 od Rosji — powiedział. — Planujemy również stworzyć własny system obrony powietrznej. W tym celu planowana jest współpraca z Francją i Włochami”.

    Zobacz również:

    Indie kupią od Rosji S-400
    Moskwa: Systemy rakietowe S-400 „Triumf” w stanie gotowości bojowej
    Turcja porozumiała się z Rosją ws. zakupu S-400
    Putin i Erdogan omówią dostawy wyrzutni S-400 do Turcji
    MO Turcji: S-400, które Turcja chce kupić od Rosji, nie będzie ingerował w tarczę NATO
    Tagi:
    S-400 Triumf, Turcja, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz