01:02 22 Wrzesień 2017
Warszawa+ 12°C
Moskwa+ 11°C
Na żywo
    Władimir Putin

    Zły Putin na okładce „Time”. O mrocznym kulcie zachodnich mediów

    © Sputnik. Alexei Druzhinin
    Świat
    Krótki link
    Igor Pszenicznikow
    321583545

    Poinformowano, że 30 lipca pismo „Time” po raz kolejny pokaże na okładce Władimira Putina.

    Zwykli Amerykanie nie mają wątpliwości: Rosjanie „zhakowali” prezydenckie wybory w USA i doprowadzili do władzy Donalda Trumpa. Za wszystkim stoi prezydent Putin. Amerykanin jest przekonany, że tak właśnie jest. A jakże inaczej, jeśli na stronie internetowej gazety „New York Times” znajduje się już pokryta pajęczyną rubryka „Rosyjski atak cybernetyczny i wpływ na wybory w USA. Pełna relacja z rosyjskiej kampanii zerwania wyborów prezydenckich 2016 roku”. 

    Wśród głównych materiałów tej rubryki znajduje się schemat „Związki: od rosyjskich hakerów do wyborów w USA”. Ale jeśli się wczytać, to w wyjaśnieniach do schematu pojawiają się słowa w rodzaju „być może” czy „wydaje się”. 

    „Przedstawiciele amerykańskich służb specjalnych twierdzą, że uważają…”, „grupa hakerska, być może związana z FSB, główną spadkobierczynią KGB…”, „śledczy są zdania, że GRU lub grupa hakerska…”, „pracownicy wywiadu oceniają z wysokim stopniem prawdopodobieństwa…” i tak dalej. Ani jednego dowodu. 

    I gdyby była to tylko „New York Times”… Analogiczne „przypomnienia” o „rosyjskiej ingerencji” w wybory w USA zostały umieszczone w głównej telewizji Stanów Zjednoczonych – CNN. Widnieją w postaci stałych bannerów. A jakież mają nazwy: „Wszystko, co musisz wiedzieć o śledztwie wobec Rosji” albo „Kto jest kto w sadze Trump-Rosja”. Wiadomo, że główna postać tego „śledztwa” i tej „sagi” to Władimir Putin. Pierwszy banner bije po oczach odwiedzających stronę internetową CNN od 7 czerwca, a drugi – od 28 maja. To jest już część „obiektywnej” rzeczywistości.  

    Prezydent Rosji Władimir Putin
    © Sputnik. Sergey Guneev
    Analogiczny obraz widzimy w Europie. Brytyjskie tabloidy w rodzaju „The Sun” czy „Express” poraziły swoich czytelników, informując, że Putin „zgodnie z barbarzyńską tradycją kąpie się w krwi z jelenich rogów”. Ani słowa o tym, że mowa o znanych ze starożytności  pantowych kąpielach, które są uznawane za procedury lecznicze w każdym ałtajskim sanatorium. Ale kogo to interesuje? Zresztą, wszyscy Rosjanie to barbarzyńcy. 

    Światowy liberalny establishment, który finansuje i koordynuje wiodące amerykańskie i zachodnioeuropejskie media, za pomocą tychże mediów zrodził niejaki „kolektywny rozum” Zachodu. Jego cecha szczególna to przywiązanie do „liberalnego katechizmu”. 

    Odnośnie zaistniałej sytuacji odbiór nastawiony jest na jedną tylko falę: Rosja to zło (ponieważ nie wpisuje się w liberalny system wartości), a same liberalne wartości to dobro. Kuratorzy zachodnich mediów, jeśli nawet zechcą nadawać na innych falach, to do audytorium już nie dotrą: nie ta fala.

    Są poważne obawy, że degradacja tego „kolektywnego rozumu” już minęła punkt, z którego nie ma powrotu. 

    Nieszczęście polega na tym, że organizatorzy psychologicznej przemocy nad społeczeństwem zachodnim za pomocą mediów są częścią tego społeczeństwa. I sami padają ofiarami swojej agitacji. Liberalno-globalistyczny establishment żyje w stanie paranoi i psychozy. Najwyraźniej będzie nadal tak żyć, póki sam się nie unicestwi. 

    Zobacz również:

    Putin podziękował Izraelowi za potępienie demontażu pomników radzieckich
    Kusturica: Putin stosuje w polityce metody judo
    Putin opowiedział o ukochanym samochodzie
    Tagi:
    media, Władimir Putin, USA, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz