01:31 11 Sierpień 2020
Świat
Krótki link
Autor
4782
Subskrybuj nas na

„Sołncepiok" przypomina zarówno czołg, jak i słynną „Katiuszę". Islamiści w Syrii boją się go nie mniej niż samolotów rosyjskich Sił Powietrzno-Kosmicznych.

Nie wiem, co krzyczą rebelianci, gdy są atakowani z użyciem systemu artylerii rakietowej „Sołncepiok". Być może coś takiego: „Ratujmy się! Rosjanie skierowali na nas ogień piekielny!". I rzucają się do ucieczki. Zresztą, niewielu udaje się znaleźć schronienie. Salwa pokrywa obszar o powierzchni dwóch kilometrów kwadratowych. Ani pofałdowania terenu, ani zazielenienie nie pomogą.

Wojska USA w północnej Syrii
© AFP 2020 / AHMAD AL-RUBAYE
„Sołncepiok" przypomina jednocześnie czołg i słynną „Katiuszę". Rebelianci w Syrii boją się go nie mniej niż samolotów rosyjskich Sił Powietrzno-Kosmicznych. W Latakii, pod Palmirą, w prowincji Hama i innych wyzwolonych przez syryjską armię obszarach system dodatkowo podnosi i tak wysoką temperaturę. Nagranie, na którym widać, jak działa  „Sołncepiok", rozpowszechnione przez syryjską armię, obiegło cały świat. Zachodnie media ochrzciły rosyjski system artylerii rakietowej „straszną bronią".

Najpierw był „Buratino"

Dżihadyści poczuli na sobie siłę rażenia rosyjskiego systemu już 30 lat temu. Pierwsze TOS-1 „Buratino" rozmieszczono w Afganistanie pod koniec wojny. Stacjonowały w tym kraju krótko, ale — jak twierdzą świadkowie — pozostawiły po sobie niezatarte wyrażenie.

Rosjanie nagrodzili syryjskiego generała
Screenshot: Ministry of defence of the Russian Federation
Porażająca skuteczność „Buratino" opierała się na użyciu mieszanki  termobarycznej. Paliwem były pył metali i ciecz zapalająca. Mieszanina za pomocą niekierowanego pocisku była wystrzeliwana w kierunku przeciwnika, rozpylała się, mieszała się z powietrzem i wybuchała. Pocisk TOS wypalał wszystko na swej drodze, tworząc obszar, w którym zachodziły gwałtowne zmiany ciśnienia. Przed takim pociskiem nie ukryjesz się nigdzie — ogień piekielny dotrze wszędzie.

„Buratino" był 30-rakietową wyrzutnią rakiet oparta na podwoziu czołgu T-72A. Kaliber jednego pocisku — 220 mm o długości 3300 mm. Zasięg był niewielki — jedynie 3,6 km. Był to jeden z powodów dalszej modernizacji systemu.

Drugim powodem była niewystarczająca ochrona „Buratino". To nie „Smiercz", który ma zasięg 70 km i nie musi się obawiać odpowiedzi. „Buratino" jest systemem, który lokuje się w pobliżu pola walki, dlatego był narażony na ataki wrogiej artylerii. Nawet pocisk przeciwpancerny mógł zniszczyć podwozie.  W Afganistanie żołnierze specjalnie zostawiali je na obrzeżach, aby zbłąkana kula nie wyrządziła szkód.

Ponadto wóz transportowo-załadunkowy, bez którego „Buratino" mógł wystrzelić tylko jedną salwę, był zamontowany na platformie KrAZ-255B. Powodowało to, że był słabo chroniony, a jego przepustowość była znacznie gorsza niż samego systemu. Czasami zdarzało się, że z powodu błota i braku dróg wóz transportowo-załadunkowy nie mógł dowieść amunicji na pozycje ogniowe. W związku z tym wojskowi przedstawili inżynierom cały zestaw żądań.

Salwa w 12 sekund

TOS-1A „Sołncepiok", system artylerii rakietowej po modyfikacji, pojawił się na początku XXI wieku. Wyrzutnia rakiet została zamontowana na tym samym podwoziu czołgu T-72, ale tym razem z wozem załadunkowym.

„Sołncepiok" otrzymał nowe pociski — o tym samym kalibrze 220 mm, ale o długości 3700 mm i wadze 217 kg (długość 3300 mm i waga 173 kg w pierwotnej wersji). Standardowy zestaw TOS-1 po modyfikacji (TOS-1A) składa się z 24-prowadnicowej wyrzutni pocisków (BM-1) zamiast z 30. Inżynierowie, kosztem zmniejszenia wagi i oszczędności miejsca, umocnili konstrukcję. Teraz pocisk przeciwpancerny wystrzelony z odległości ponad 600 metrów nie przebije jej.

Nawiasem mówić, wróg nie zauważy, że pocisków jest znacznie mniej, bo nowa amunicja o większej sile rażenia obejmuje obszar o powierzchni 2000 m2. Z kolei TOS-2 ma zasięg 6 km (wcześniej 3,6).

„Sołncepiok" został wyposażony w system naprowadzania, składający się z celownika optycznego, dalmierza laserowego, czujnik przechyłu i elektronicznego komputera balistycznego. Dalmierz laserowy określa odległość z dokładnością do 10 metrów. Dane automatycznie są wprowadzane do komputera, który oblicza kąt ostrzału, uwzględniając przechył i odchylenie.Nowy TOS posiada też zadziwiającą mobilność: od momentu zatrzymania pojazdu do gotowości do oddania salwy mija jedynie półtorej minuty. Sam wystrzał odbywa się automatycznie. W zależności od sytuacji wystrzały mogą być pojedyncze albo podwójne. W pierwszym przypadku zajmuje to 12 sekund, a w drugim — 6.

Załoga pojazdu składa się z trzech osób: kierowcy i mechanika w jednej osobie, celowniczego i dowódcy.  Do jego ochrony przewidziano dodatkowe uzbrojenie: karabin maszynowy RPK-74 z amunicją 1440 pocisków, karabin automatyczny,  granatnik przeciwpancerny RPG-26 i dziesięć granatów ręcznych F-1.

Ponadto „Sołncepiok" został wyposażony w urządzenia do kopania, cztery instalacje do granatów dymnych oraz termiczne urządzenia dymne, które tworzy zasłonę do 400 metrów.

Postrach terrorystów

Pomimo wszystkich zalet, rosyjska armia otrzymała niewiele tych systemów. W sumie kilkadziesiąt egzemplarzy. Dlaczego? Okazało się, że TOS jest źle przystosowany do prowadzenia tradycyjnej wojny okopowo-pozycyjnej. Nawet po zwiększeniu zasięgu  „Sołncepiok" musi być lokowany zbyt blisko linii frontu i może stać się dobrym celem dla wrogiej artylerii. Łatwiej jest zaatakować z użyciem systemu „Smiercz", wystrzeliwując te same pociski termobaryczne.

Z kolei do walki z terrorystami, gdy nie ma dokładnie wytyczonej linii frontu, „Sołncepiok" okazał się doskonałą bronią. Walki z formacjami dżihadystów najczęściej odbywają się na stosunkowo małej przestrzeni. Minimalny zasięg „Smiercza" to 25 km. Nie dosięgnie znajdujących się w pobliżu terrorystów. Ale zrobi to „Sołncepiok". Rozmieszcza się go i uruchamia znacznie szybciej niż systemy dalekiego zasięgu: pociski lecą, a TOS-2 zmienia pozycje.„Sołncepiok" najlepiej się nadaje do prowadzenia działań w górach, do eliminowania z pola walki lekko opancerzonych pojazdów i samochodów — tak lubianych przez dżihadystów pick-upów. Dlatego TOS-1A jest tak niezastąpiony w tej wojnie, którą przy wsparciu Rosji prowadzi syryjska armia.    

Zobacz również:

Kto dostarcza broń chemiczną do Syrii?
Departament Stanu ogłosił konkurs na zakup nieśmiercionośnej broni dla Ukrainy
W Korei Południowej chcą rozmieścić amerykańską broń jądrową
Tagi:
broń, Afganistan, Syria, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz