21:03 27 Luty 2021
Świat
Krótki link
1312
Subskrybuj nas na

Moskwa uważa za jawną dyskryminację decyzję estońskich władz, które odmówiły korespondentom MIA „Rossiya Segodnya" akredytacji na nieformalne spotkanie szefów ministerstw spraw zagranicznych państw UE - oświadczył rosyjski resort spraw zagranicznych.

O akredytację wnioskowało trzech korespondentów, którym konsekwentnie, bez podania przyczyny odmówiono udziału w spotkaniu. Agencja po raz pierwszy zetknęła się z takimi ograniczeniami w naświetlaniu spotkań na szczeblu ministerialnym pod egidą Unii Europejskiej.

„Jawna dyskryminacja jednej z największych agencji informacyjnych po raz kolejny pokazuje, czego są warte obłudne oświadczenia władz Estonii o poszanowaniu wolności słowa i dostępu do informacji. Niezależnie od tego, czy ten incydent jest inicjatywą własną estońskiej prezydencji czy też podszeptem Brukseli, ograniczenia Tallinna tak czy inaczej podkopują autorytet Unii Europejskiej" — czytamy w komentarzu MSZ.

Resort wezwał międzynarodowe struktury do tego, by „zwróciły szczególną uwagę na ten oburzający incydent i podjęły kroki w celu niedopuszczenia do ograniczania praw rosyjskich dziennikarzy".

Europejska Federacja Dziennikarzy nazwała wcześniej decyzję Estonii sprawującej prezydencję w UE „poważnym atakiem" na wolność mediów.

Władze państw bałtyckich regularnie utrudniają prace rosyjskich mediów. Rosyjskie MSZ zauważyło wcześniej, że podobne przypadki „„dobitnie pokazują, czego są w istocie warte demagogiczne oświadczenia Wilna, Rygi i Tallinna o poszanowaniu zasad demokracji i wolności słowa".

Spotkanie szefów resortów spraw zagranicznych państw Unii Europejskiej odbędzie się w Tallinnie w dn. 7-8 sierpnia.

Zobacz również:

Izba Społeczna zwróci się do OBWE z powodu odmowy Estonii akredytować Rossiyę Segodnya
Rada Europy poprosi Estonię o wyjaśnienie incydentu z dziennikarzami „Rossiya Segodnia”
Simonian podziwia odwagę Gutiérreza
Tagi:
akredytacja, MIA Rossiya Segodnya, Estonia, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz