04:17 17 Listopad 2019
Japoński kuter patrolowy

KRLD kolejną próbą rakietową chciała „nieco podrażnić" Japończyków

© AP Photo / Eugene Hoshiko
Świat
Krótki link
2122
Subskrybuj nas na

Rankiem 29 sierpnia KRLD wystrzeliła pocisk, który przeleciał nad Japonią i po 14 minutach spadł w odległości 1180 km od przylądka Erimo na Hokkaido. Zasięg lotu wyniósł 2,7 tys. km.

Po raz pierwszy od kwietnia 2009 roku, gdy KRLD wystrzeliła satelitę z rakietą Taepodong-2, pocisk przeleciał nad terytorium Japonii.

Minister obrony Japonii Itsunori Onodera oświadczył, że rakieta takiego typu, który wystrzeliła we wtorek Korea Północna, mogła dolecieć do Guam.

Wojskowi uważają, że prawdopodobnie był to pocisk balistyczny Hwasong-12. Japońskie Siły Samoobrony nie zdecydowały się na jego zestrzelenie, bo doszły do wniosku, że nie stwarza on dla kraju zagrożenia.

Wcześniej tymczasowy chargé d'affaires Korei Północnej w Rosji Zin Jeong Hep w wywiadzie dla RIA Novosti powiedział, że Pjongjang zakończył przygotowania do ataku na Guam i przeprowadzi go, jeśli USA nie będą „zachowywać się rozsądnie". W rejonie Guam położona są amerykańska baza lotnicza Andersen i baza morska Apra Harbor.

Profesor z Kookmin University w Seulu Andriej Łańkow na antenie radia Sputnik zaznaczył, że Japonia ma podstawy do niezadowolenia w związku z tym startem.

 — Gdy obce rakiety, wystrzeliwane przez potencjalnie wrogo nastawione kraje, latają nad twoim terytorium, nikomu się to nie podoba. Można zrozumieć emocje Japończyków. Z drugiej strony nie ma bezpośredniego zagrożenia. Nikt nie zamierza atakować Japonii. Północnokoreański program jądrowy, obiektywnie mówiąc, dotychczas miał charakter obronny. Na razie jest to demonstracyjne zachowanie skierowane w stronę i Japończyków, i Amerykanów: jeśli zechcemy, to możemy. Tym razem postanowili wystrzelić pocisk, który przeleciał nad terytorium Japonii. W poprzednich latach unikali tego, wystrzeliwując pociski po wysokiej trajektorii. Ale teraz zdecydowali się trochę pogrozić — powiedział Andriej Łańkow.

Podczas niiedawnej wymiany ostrymi replikami pomiędzy Pjongjangiem a Waszyngtonem prezydent USA Donald Trump obiecał, że jego kraj udzieli „niespotykanej" odpowiedzi, jeśli KRLD „zrobi coś z Guam". Jednak Korea Północna nie potraktowała tej groźby na poważnie, twierdzi profesor.

 — Pjongjang doskonale rozumie, jak jest cena wypowiedzi byłego wybitnego showmana. Jest zrozumiałe, że Amerykanie nie podejmą żadnych działań militarnych — jeśli dojdzie do konfrontacji, Korea Północna zaatakuje Seul. W rezultacie dojdzie do wielkiej wojny w Azji, która obecnie nie jest nikomu potrzebna. Dlatego będą nadal trzymać przeciwnika pod kontrolą i testować własne technologie — ocenił Łańkow.

Rada Bezpieczeństwa ONZ przeprowadzi nadzwyczajne posiedzenie w sprawie kolejnego północnokoreańskiego startu rakietowego. Zdaniem eksperta, wobec KRLD zastosowano już wszystkie możliwe sankcje.

— Powiedzą, że Koreańczycy z Północy bardzo źle postąpili. Być może nawet zostaną podjęte jeszcze jakieś dodatkowe środki. Choć jakie jeszcze sankcje można nałożyć na Koreę Północną? Pojawi się jakaś potępiająca rezolucja, w której będzie mowa, że Korea Północna łamie wszystkie obowiązujące rezolucje ONZ. Sprawa zostanie zamknięta do kolejnych testów, na które nie trzeba będzie długo czekać. Bo Korea Północna ma podstawy, aby bać się świata zewnętrznego — podkreślił Andriej Łańkow.

Zobacz również:

Korea Północna żąda dyskusji w Radzie Bezpieczeństwa ONZ
Korea Północna przeprowadziła kolejną próbę balistyczną
Ujawniono lokalizację Sztabu Sił Strategicznych KRLD
Tagi:
próba rakietowa, USA, Japonia, Korea Północna
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz