16:50 20 Wrzesień 2017
Warszawa+ 12°C
Moskwa+ 17°C
Na żywo
    Granica Naddniestrza w Mołdawii

    Ostrzeżenie przed burzą. Rumunia i Ukraina „idą” na Naddniestrze

    CC BY-SA 2.0 / Clay Gilliland / The border between Transnistria and Moldova
    Świat
    Krótki link
    Jelena Gliszczinskaja
    72881364

    Konflikt naddniestrzański przestał być konfliktem, a przywódcy Mołdawii i Naddniestrzańskiej Republiki Mołdawskiej objęli kurs na zbliżenie i współpracę. Ale taki stan rzeczy nie odpowiada prorumuńskim siłom. Jako pierwszy zaatakował Trybunał Konstytucyjny kraju.

    Z kryzysu władzy w Mołdowie, gdzie nie ustaje konflikt między rządem a prezydentem, mogą skorzystać najbliżsi sąsiedzi republiki, przy czym w interesach swojego przyjaciela zza oceanu.

    Wystarczy wspomnieć o niedawnej instalacji ukraińsko-mołdawskich punktów kontrolnych na granicy z Naddniestrzem. Wtedy prezydent Ukrainy obiecał, że pomoże zlikwidować Naddniestrzańską Republikę Mołdawską i pozbyć się rosyjskich wojsk. Co prawda nikt nie potraktował go poważnie. Niemniej jednak wskazano wektor polityki w tej kwestii.

    Przypomnę, że rosyjscy negocjatorzy pokojowi znajdują się w regionie na podstawie porozumienia pokojowego z 1992 roku i przez cały ten czas nie było tam żadnego konfliktu, a już tym bardziej starć zbrojnych. Konflikt przestał być konfliktem, a przywódcy Mołdawii i Naddniestrza objęli kurs na zbliżenie i współpracę. W każdym razie w oświadczeniach prezydentów.

    Ale taki stan rzeczy nie odpowiada prorumuńskim siłom w Mołdawii. Jako pierwszy zaatakował Trybunał Konstytucyjny kraju, w którym duża część sędziów jest obywatelami Rumunii. Uznał on Naddniestrze za „okupowaną część Republiki Mołdawii” i wydał decyzję o nielegalnej obecności rosyjskich wojsk w składzie misji pokojowej. Dziwnym zbiegiem okoliczności tego samego dnia MFW przyznał Mołdawii 21,5 miliona dolarów.

    Następnie parlament Mołdawii, a później również rząd, zwrócił się do Zgromadzenia Ogólnego ONZ z prośbą o wycofanie rosyjskich wojsk z Naddniestrza. Jednocześnie nie mają zupełnie nic przeciwko amerykańskim wojskowym, którzy przy okazji zamierzają zbudować osiem nowych obiektów wojskowych w bazie w mołdawskiej wsi Bulboaca.

    A następnie oligarcha — „ gospodarz Mołdawii” Vladimir Plahotniuc opowiada się za jednostronnym zerwaniem rosyjsko-mołdawskiego porozumienia w sprawie wprowadzenia sił pokojowych do Naddniestrza.

    Kto i dlaczego musiał jątrzyć starą ranę i wszcząć nowy konflikt w Naddniestrzu? Przecież zerwanie porozumienia pokojowego jest równoznaczne z wypowiedzeniem wojny.

    Oświadczenia i protesty obecnego prezydenta Mołdawii Igora Dodona nie liczą się, o wszystkim decydują bez niego. Uprawnienia rządu i parlamentu pozwalają podejmować decyzje i ignorować opinię obecnego prezydenta. Społeczeństwo jest podzielone, a konfrontacja jest postrzegana jako pewna norma. Taka sytuacja całkowicie odpowiada laikom, dla których problemy bezrobocia i korupcji są ważniejsze.

    Obawy, że Mołdawia przy pomocy tego samego trybunału konstytucyjnego i parlamentu zbliży się do NATO i wdroży najbardziej radykalne prozachodnie reformy, zmusiły Igora Dodona do ogłoszenia opracowania koncepcji stałej neutralności republiki. Taka inicjatywa niewątpliwie zmusi jego przeciwników do odwetu.

    Jedyną rzeczą, która może zakończyć ten spór, są wybory parlamentarne w Mołdawii, do których został nieco ponad rok.

    A Naddniestrze przetrwa i przeżyje nowe wyzwania. Republika przeszła poważniejsze wstrząsy. Ma potencjał gospodarczy i wojskowy, aby pewnie patrzeć w przyszłość.

    Zobacz również:

    Klincewicz: Naddniestrze to polityczny instrument nacisku na Rosję
    Czy Naddniestrze doczeka się specjalnego statusu?
    Ukraina: Naddniestrze w Doniecku, Bandera w Odessie
    Tagi:
    Mołdawia, Naddniestrze, Rumunia, Ukraina
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz