20:46 22 Wrzesień 2017
Warszawa+ 15°C
Moskwa+ 13°C
Na żywo
    Wybuch jądrowyKorpus bomby atomowej B61 w Muzeum Lotnictwa w USA

    Na kogo USA mogą zrzucić nową bombę?

    © Fotolia/ TwindesignerCC0
    1 / 2
    Świat
    Krótki link
    Andriej Koc
    101680536

    Amerykańscy wojskowi przetestowali nową modyfikację atomowej bomby lotniczej B61 na pustyni w Nevadzie.

    Oświadczyło to Narodowe Centrum Badań Jądrowych Departamentu Energetyki USA. 

    Prezydent Rosji Władimir Putin na Kremlu
    © Sputnik. Alexei Druzhinin
    Jest to dwunasta z kolei modyfikacja podstawowego pocisku lotniczego sił odstraszania strategicznego Pentagonu, która została przetestowana w 2015 roku. Znamienne jest, że bomby zrzucały na cel nie ciężkie strategiczne samoloty bombowe, lecz lekkie myśliwce — F-16 i F-15E. Tym sposobem Amerykanom udało się zamienić samoloty taktyczne (których mają tysiące) w nośniki broni jądrowej. RIA Novosti pisze o tym, gdzie te bomby mogą zostać użyte oraz czy stwarzają zagrożenie dla Rosji.

    Iluzja bezpieczeństwa 

    Bomba lotnicza B61 została przyjęta do uzbrojenia przez Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych w 1968 roku zamiast przestarzałych B53 z niedoskonałą konstrukcją i nadmiarem mocy 9 Mt. Nowy pocisk był o wiele bardziej kompaktowy: przy wadze około 320 kg, długości 3,5 m i średnicy 33 cm mógł być wyposażany w element bojowy o mocy od 0,3 do 340 Kt. B61 zajęła w arsenale lotnictwa strategicznego USA niszę broni taktycznej i strategicznej średniej mocy. Łącznie zostało opracowanych 12 modyfikacji. 

    W latach zimnej wojny te bomby lotnicze były przeznaczone do prowadzenia działań zbrojnych ze Związkiem Radzieckim w Europie a także do atakowania strategicznie ważnych obiektów w pobliżu granicy państwowej Związku Radzieckiego. 

    Stworzenie nowej wersji starej broni świadczy o tym, że USA zamierzają zmodernizować swój arsenał taktycznych jądrowych środków rażenia. Cechą specyficzną 12. modyfikacji B61 jest jej usterzenie ogonowe i system nawigacyjny. Dzięki nim lot bomby można kontrolować, sam lot jest bardziej precyzyjny, co pozwala na jej wyrzucenie w pewnej odległości od celu, a nie bezpośrednio nad nim. Program modernizacji przewiduje przede wszystkim „tuning" wcześniejszych modyfikacji. W podobny sposób Amerykanie nadali nowe możliwości bojowe wolno spadającym fugasowym bombom lotniczym, modernizując je według programu JDAM i wyposażając w układ kontroli lotu. 

    Kolejną cechą charakterystyczną B61-12 jest wzmocniona konstrukcja, dzięki czemu może być przenoszona na zewnętrznym mocowaniu samolotu z prędkością naddźwiękową. Przypuszcza się, że w nowe bomby zostaną uzbrojone myśliwce typu stealth F-35 i F-22, lecz pozycja broni na zewnątrz samolotu znacznie zwiększa ich wykrywalność i zmniejsza prędkość. 12. modyfikacja ma zostać oddana do użytku nie wcześniej, niż w latach 2019-2020. 

    Amerykańskie myśliwce F-15
    © AP Photo/ Matthew Bruch/U.S. Air Force
    Moc jednej B61-12 wyniesie około 50 Kt (dwie-trzy „Hiroszimy"), a prawdopodobne okrężne odchylenie od celu nie przekroczy 30 metrów. Dzięki temu nowa broń będzie mogła punktowo razić pojedyncze cele — wzmocnione schrony, punkty dowodzenia wojsk oraz lotniska wojskowe. Tym nie mniej krytycy w samych USA uważają, że stosunkowo słaby i niedokładny pocisk jądrowy może obniżyć „próg" jego użycia. Kierownictwo wojskowe i polityczne państwa może mieć pokusę, by wykorzystać go nawet w konfliktach zbrojnych małej intensywności. Innymi słowy, taka bomba może dać iluzję bezpiecznego użycia broni jądrowej. 

    Za jednym zamachem

    Zresztą wielu ekspertów wojskowych wątpi, że nowa amerykańska broń jądrowa może stwarzać zagrożenie dla technologicznie rozwiniętego państwa. Aby dotrzeć do bombardowanego obszaru samolot najprawdopodobniej będzie musiał wlecieć w strefę zasięgu obrony przeciwlotniczej przeciwnika. Jakby daleko nie leciała 12. modyfikacja B61, zasięg jej lotu mimo wszystko ustępuje rakietom przeciwlotniczym. A więc jej nośnik może zostać zestrzelony. 

    „Jeśli państwo posiada zaawansowaną technologicznie broń i radary zdolne do namierzenia samolotu w pobliżu granicy państwowej, nie doleci do celu" — powiedział w wywiadzie dla RIA Novosti profesor Akademii Nauk Wojskowych, amerykanista Siergiej Sudakow. — Mamy takie środki — przeciwlotnicze systemy rakietowe S-300, nie mówiąc już o S-400. Zestrzelenie nośnika nie jest problemem. Przechowywanie tych bomb w Europie jest krokiem w większym stopniu politycznym. Tym sposobem USA udzielają moralnego wsparcia swoim sojusznikom w NATO. Bezpośredniego zagrożenia B61 dla nas nie stwarza. Może jednak stwarzać pośrednie".

    Według słów eksperta opracowanie 12. modyfikacji bomby jądrowej jest skierowane przeciwko państwom nie stwarzającym poważnego zagrożenia dla amerykańskiego lotnictwa taktycznego i strategicznego. Może do nich zaliczać się Korea Północna. Podstawę północnokoreańskiej obrony przeciwlotniczej tworzą przestarzałe radzieckie przeciwlotnicze systemy rakietowe S-75, S-125 i S-200. Poza tym krajowe siły powietrzne są uzbrojone w co najmniej 8 systemów KN-06, które po raz pierwszy zostały zaprezentowane na defiladzie w Pjongjangu w 2012 roku, lecz ich charakterystyki taktyczno-techniczne nie są znane. W każdym razie nie są w stanie przeciwstawić się armadzie powietrznej USA. 

    „Przypuśćmy, że jedna bomba jądrowa spadnie na północnokoreańską stolicę — wyjaśnił Siergiej Sudakow. — Z dużą dozą prawdopodobieństwa reżim Kim Dzong Una przestanie po tym istnieć. Jest to duża pokusa — za jednym zamachem rozwiązać wieloletni konflikt. Natomiast radioaktywna chmura po wybuchu może przemieścić się w kierunku naszego Dalekiego Wschodu — rosyjską granicę i Pjongjang dzielą jedynie dziesiątki kilometrów. Wówczas to już nam będzie źle. Obecnie róża wiatrów nie wskazuje na taki rozwój wydarzeń, ale co będzie w przyszłości — tego nie wiemy. (…) A więc powinniśmy obawiać się nie samych bomb, lecz tego, że Amerykanie mogą nimi uderzyć w naszych sąsiadów. Należy dokładać wszelkich wysiłków dyplomatycznych, by nie dopuścić do katastrofy".

    Zresztą istnieje inna opinia. Według słów redaktora naczelnego czasopisma Nacionalnaja Oborona Igora Korotczenki nowa modyfikacja B61 potencjalnie może być bronią do agresji przeciwko Rosji. Według niego wskazuje na to konfiguracja i scenariusz manewrów wojskowych, które NATO przeprowadza przy rosyjskiej granicy.

    „Podczas regularnych ćwiczeń, w tym na akwenie Bałtyku siły powietrzne państw NATO wielokrotnie wykonywały zadania ćwiczebno-wojskowe przewidujące taktyczne ataki jądrowe na obiekty na południowym zachodzie naszego państwa — poinformował RIA Novosti Korotczenko. — Dzisiaj na terytorium Litwy, Łotwy i Estonii do stacjonowania lotnictwa taktycznego NATO zostały przerobione bazy lotnicze pierwszej klasy. W przypadku zaostrzenia sytuacji wojskowo-politycznej mogą tam zostać przerzucone znaczne siły powietrzne przymierza". 

    Tym nie mniej to zagrożenie nadal można wyeliminować. Operacyjno-taktyczne systemy rakietowe Iskander-M bazujące w obwodzie kaliningradzkim mogą z dużym prawdopodobieństwem „dosięgnąć" te bazy. Natomiast 6. armia Sił Powietrzno-Kosmicznych strzegąca nieba na zachodniej granicy Rosji jest jedną z najsilniejszych formacji krajowych sił powietrznych.

    Zobacz również:

    USA pomyślnie przetestowały broń przeciwrakietową na Hawajach
    Co oznacza próba bomby atomowej B61-12 w USA
    USA przetestowały bombę atomową B61-12
    Tagi:
    bomba atomowa, B61-12, KRLD, USA
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz