18:56 12 Grudzień 2017
Warszawa+ 9°C
Moskwa+ 1°C
Na żywo
    Pjongjang, Korea Północna

    Wojny w Korei nie będzie: o czym wie Putin?

    © Sputnik. Ilya Pitalev
    Świat
    Krótki link
    Anatolij Wasserman
    271073

    Na Światowym Forum Ekonomicznym prezydent Rosji Władimir Putin wyraził przekonanie, że na Półwyspie Koreańskim nie dojdzie do konfliktu wojskowego na wielką skalę, a szczególnie do konfliktu z użyciem broni masowego rażenia.

    U wszystkich stron wystarczy odpowiedzialności i zdrowego rozsądku, dlatego "damy radę rozwiązać problem sposobami dyplomatycznymi" – powiedział Putin. Przypomniał, że już w 2005 roku praktycznie udało się porozumieć w zakresie programu jądrowego KRLD: "Osiągnięto porozumienia, zgodnie z którymi Korea Północna wzięła na siebie określone zobowiązania w zakresie redukcji programu rakietowo-jądrowego. A inni uczestnicy procesu obiecali w tym pomóc. Ale później, niestety, ktoś zażądał od Korei tego, czego ona nie obiecywała". W związku z tym sytuacja rozwinęła się aż do stanu obecnego. 

    A kim jest ten "ktoś", którego Putin dyplomatycznie nie nazwał? 

    W znanym dowcipie zwierzęta w lesie zaczęły grać w karty ze słowami: "A kto będzie oszukiwać, te dostanie w bezczelną rudą mordę". Wiadomo, kto ma w lesie rudą mordę. W danym konflikcie też wiadomo, kto mógł zażądać od Północy Korei tego, czego Północ nie obiecywała. 

    Mowa o tym, o kim prezydent Rosji kilka dni temu na konferencji prasowej podsumowującej szczyt BRICS powiedział, że to ludzie mylący Austrię z Australią. 

    Obie Koree doskonale pamiętają doświadczenie ludobójstwa, które im zgotowano i obie nie mają ochoty pozwolić komukolwiek na powtórzenie tego doświadczenia. A państwo, które do tej pory ludobójstwo tylko urządzało innym, a nie odczuło go nigdy samo, naturalnie nie bardzo się rozumie, dlaczego innym państwom to się nie podoba. 

    Biorąc pod uwagę te okoliczności, obecnie najrozsądniejsza droga to zachowanie prezydenta Korei Południowej, który harmonicznie połączył przypomnienie o niebezpieczeństwach stylu zachowania KRLD z obietnicą porządnego udziału we wzajemnie korzystnych projektach ekonomicznych. 

    W początkowym okresie sporów wokół sytuacji na Półwyspie Koreańskim USA obiecały KRLD rozwiązanie szeregu poważnych problemów energetycznych drogą dostaw wystarczającej ilości zasobów energetycznych po średniej światowej cenie i stworzenia na północy Korei jądrowego kompleksu energetycznego w amerykańskiej technologii, gwarantującej niemożliwość wykorzystania tego kompleksu w celach wojskowych. 

    Koreańczycy ochoczo zgodzili się na te propozycje. I potem Amerykanie, z jakiegoś banalnego powodu, odmówili spełnienia własnej obietnicy. Tym samym Północ Korei została zmuszona do poprowadzenia własnego projektu energetycznego i to właśnie dlatego pojawiła się u niej możliwość stworzenia broni jądrowej. Zatem Amerykanie nie tylko zażądali od KRLD tego, czego ona nie obiecywała, ale i złamali własne obietnice, przy czym w taki sposób, że doprowadzili do zaostrzenia sytuacji. 

    Myślę, że Amerykanom było to potrzebne, dlatego, że bez zaostrzenia sytuacji ryzykowaliby utratę politycznego pretekstu do rozmieszczenia swoich sił zbrojnych na południu Półwyspu Koreańskiego. Choć nie wykluczam, że były również inne powody złamania obietnicy. 

    Czy obecnie jest ktoś zainteresowany wojną? Raczej nie. I prezydent Rosji, jak się zdaje, też o tym wie. 

    Zobacz również:

    Prezydent Korei Południowej obdarował Władimira Putina
    Korea Północna świętuje udany test bomby wodorowej
    Trump i Xi Jinping omówili sytuację na Półwyspie Koreańskim
    Tagi:
    wojna, Władimir Putin, Półwysep Koreański, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz