Świat
Krótki link
Autor
3780
Subskrybuj nas na

W najbliższych dniach prezydent USA Donald Trump ma dać Kongresowi jednoznaczną odpowiedź: Czy Iran przestrzega porozumienia nuklearnego i czy w ogóle Waszyngton musi pozostać w tej umowie? Jeśli nie - trzeba będzie powrócić do kwestii sankcji istniejących przed rokiem 2015. I tutaj u Stanów pojawiają się problemy.

Amerykańska polityka nie jest już tak skuteczna, jak w przeszłości i europejscy partnerzy jej nie poprą, nie wspominając już o takich dużych graczach, jak Rosja i Chiny. Stany Zjednoczone ryzykują pozostaniem sam na sam z Iranem.

Nikomu się nie opłaca

Donald Trump stara się zburzyć wielostronny traktat Iranu z wiodącymi państwami świata. Z jednej strony to porozumienie ogranicza zdolności Teheranu w opracowywaniu broni jądrowej, a z drugiej — zdejmuje z Islamskiej Republiki wieloletni ucisk międzynarodowych sankcji, mówi RIA Novosti ekspert klubu dyskusyjnego „Wałdaj”, docent katedry Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu w Teheranie Mohammad Marandi.

Według niego jeśli USA wycofają się z umowy, Teheran zostanie zmuszony do podjęcia odpowiednich środków. „Teoretycznie państwa europejskie będą musiały podnieść swój głos przeciwko takiej decyzji Waszyngtonu” — powiedział Marandi.

Rozwiązanie umowy jądrowej nie jest korzystne dla żadnego z państw europejskich. Stosunki Iranu z większością z nich po jej zawarciu znacznie wzmocniły się, zarówno w dziedzinie ekonomiki, jak i polityki. Ale przede wszystkim umocniły się z Rosją, a następnie z Chinami — twierdzi Marandi.

Nie ma drogi powrotnej

Dowódca Sił Powietrznych Korpusu Strażników Rewolucji Islamskie generał Amir Ali Hadżizade
© AFP 2020 / Amir Kholoosi / ISNA News Agency
Dla krajów europejskich — przede wszystkim dla Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec — wycofanie się z reżimu sankcji w stosunkach z Iranem dwa lata temu był wielką ulgą i będzie bardzo ciężko Białemu Domowi znowu nakłonić ich do powrotu do niego, przekonuje dyrektor Centrum Kompleksowych Europejskich i Międzynarodowych Studiów Wydziału Światowej Ekonomii i Polityki Światowej Wyższej Szkoły Ekonomicznej Timofej Bordaczew. Ponadto, przypomina, Teheran przestrzega warunków umowy jądrowej i jak na razie nikt nie udowodnił naruszeń.

„Oświadczenia amerykańskiej administracji są emocjonalne i elokwentne, ale całkowicie gołosłowne. Słowa sekretarz stanu Nikki Haley o naruszeniu przez Iran «ducha porozumienia» to w ogóle coś z dziedziny duchowości” — mówi Bordaczew.

Próbując wywierać presję na Londyn, Paryż, Berlin i inne europejskie stolice w obecnej sytuacji jest również absolutnie bez perspektyw, uważa analityk. Próba rozważenia nałożenia sankcji wobec państw trzecich naruszających jednostronne amerykańskie środki ograniczające nieuchronnie napotka na twardy opór Unii Europejskiej.

Głównym nabywcą irańskiej ropy jest Europa, ale oprócz tego importują ją Chiny, Indie, Korea Południowa i Japonia. Ich rezygnacja z dostaw ropy naftowej z Iranu będzie oznaczać co najmniej skok cen nośników energii, co jest niewygodne dla krajów importujących. Jeśli w ciągu ostatnich lat amerykańscy dyplomaci drogą perswazji i szantażu przekonywali ich do przyłączenia się do blokady gospodarczej Teheranu, to teraz możliwości dla takich manewrów są poważnie ograniczone, ponieważ USA muszą pracować z tymi i wieloma innymi państwami, w tym z Rosją, aby zapewnić sobie ich wsparcie w poskromieniu Korei Północnej.

„Biorąc pod uwagę szereg czynników, należy zauważyć, że wszystkie mocne wypowiedzi Trumpa i jego zespołu w kwestii porozumienia nuklearnego z Iranem nie są niczym więcej niż kolejną demonstracją bezsilności” — podsumowuje Bordaczew.

Zachować status quo

Waszyngton nie przywykł do brania pod uwagę interesów swoich partnerów i raczej nie zamierza teraz tego robić, uważa politolog, przewodniczący prezydium Rady Polityki Zagranicznej i Obronnej Fiodor Łukianow. A samo w sobie wycofanie się USA z transakcji jądrowej oznaczałoby jej zerwanie, przekonuje.

„Jednak bardziej realistyczna wydaje mi się inna opcja, w której Stany Zjednoczone nie wyjdą z wielostronnej umowy z Teheranem, ale przy tym nałożą nowe sankcje przeciwko niemu, zachowując w ten sposób status quo porozumienia jądrowego i jednocześnie zarzucając na Iran nową pętlę. To z kolei pozwoli Trumpowi znacznie wzmocnić swój autorytet w samych Stanach” — prognozuje Fiodor Łukianow.

Takie stanowisko Biały Dom najpierw zaprezentował w lutym na konferencji bezpieczeństwa w Monachium. Ono sprowadza się do prostej formuły: tak, uważamy porozumienie jądrowe za obrzydliwe, ale pozostajemy w nim, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, aby nadal karać Iran za nowe przewinienia — na przykład za realizację jego programu rakietowego. Co USA już częściowo zrobiły, wprowadzając nowe sankcje wobec Teheranu, Pjongjangu, a jednocześnie też przeciwko Moskwie, przypomina ekspert.

Jednocześnie niezadowolenie i niepokój, które brzmią ostatnio w Europie — szczególnie w Niemczech — z powodu gróźb kar za współpracę z Rosją przy budowie gazociągu „Nord Stream — 2”, pokazują, że Europa coraz mniej ochoczo godzi się być wiecznie winną przed Ameryką.

Zobacz również:

Trump oskarżył Iran o współpracę z Koreą Północną
Iran przeprowadził testy rakiety balistycznej
Iran przetestował pocisk balistyczny (wideo)
Iran: Mamy potężną bombę konwencjonalną
Tagi:
Iran, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz