05:04 16 Lipiec 2018
Na żywo
    Lekki pływający niszczyciel czołgów przeznaczony dla wojsk powietrznodesantowych Sprut-SD podczas pokazu sprzętu wojskowego w obwodzie moskiewskim.

    „Lotos" - nowe zabójcze działo Wojsk Powietrznodesantowych Rosji

    © Sputnik . Evgeny Biyatov
    Świat
    Krótki link
    20880

    Zwalić się z nieba na głowę przeciwnika, odpiąć spadochrony i przejść do ofensywy, niszcząc tylne drogi i oczyszczając przyczółki - to, co dla innych rodzajów wojsk może wydawać się niemożliwe, dla desantowców zapisano w instrukcjach bojowych.

    Na tyłach i w oderwaniu od głównych sił potężne wsparcie artyleryjskie nie jest luksusem, lecz koniecznością. Przemysł obiecał do 2020 roku uruchomić dla Wojsk Powietrzno-Desantowych seryjną produkcję najnowszej desantowanej artylerii samobieżnej „Lotos” kalibru 120 mm. O tym, jaki jest obecnie główny kaliber „skrzydlatej piechoty” i dlaczego potrzebuje nowej broni — w materiale Sputnika.

    Lekki pływający niszczyciel czołgów przeznaczony dla wojsk powietrznodesantowych Sprut-SD podczas pokazu sprzętu wojskowego w obwodzie moskiewskim.
    © Sputnik . Michaił Woskriesenskij
    Lekki pływający niszczyciel czołgów przeznaczony dla wojsk powietrznodesantowych Sprut-SD podczas pokazu sprzętu wojskowego w obwodzie moskiewskim.

    Artyleria desantowa

    Główną różnicą między desantową bronią samobieżną a ich lądowym odpowiednikiem jest możliwość transportu drogą powietrzną i zrzutu na spadochronie, w tym wraz z załogą. Powinna mało ważyć, pozostając przy tym maksymalnie skuteczna, fizycznie chroniona, a co najważniejsze — mieć wysoką skuteczność ogniową. W tego typu sprzęcie jest powszechnie stosowany odporny na ogień moździerzowy aluminiowy pancerz i szczególnie trwałe gatunki stali.

    Na uzbrojeniu Wojsk Powietrznodesantowych z artylerii pozostają dość stare radzieckie moździerze samobieżne 2S9 „Nona-S” kalibru 120 mm i bardziej nowoczesne 125 mm 2S25 „Sprut-SD”. Obie bronie są dość interesujące, każda na swój sposób.

    „Sprut” został opracowany w latach 90. na bazie bojowego wozu piechoty BMD-3 i był wielokrotnie modernizowany. Inżynierowie do korpusu BMD przykręcili nową wieżę z gładkolufowym działem czołgowym 2A75, w rezultacie otrzymując najprawdziwszy lekki pływający czołg, przy czym desantowy. Maszyna rozpędza się na bezdrożu do 70 km/h i jest porównywalna pod względem siły ognia do głównych rosyjskich czołgów T-72 i T-90, wyposażonych w niemal identyczne lufy. Zagraniczni „partnerzy” nie mają jeszcze takiego sprzętu.

    Bojowy wóz piechoty BMD-4 i „Sprut”
    © Sputnik . Alexander Vilf
    Bojowy wóz piechoty BMD-4 i „Sprut”

    Pogromca czołgów

    „Sprut” wyposażony jest w przebiegły system stabilizacji broni, który pozwala na strzelanie z wody nawet przy trzystopniowym sztormie. Zostało to doświadczalnie udowodnione podczas testów na Morzu Północnym. Moździerz samobieżny rozwija na wodzie prędkość do 10 km/h, co sprawia, że ​​jest niezbędnym narzędziem nie tylko dla Wojsk Powietrznodesantowych, ale także dla morskich operacji desantowych. Zwrotne „Spruty” są bardzo dobre do przebijania szyków bojowych wroga i wsparcia dla desantu.

    Osoba, która nie ma pojęcia o artylerii, może mieć wrażenie, że Wojska Powietrznodesantowe „są wściekłe z przesytu” — zamawiają opracowanie nowego moździerza samobieżnego, choć posiadają dość nowoczesny „Sprut”, który ma do tego duży potencjał modernizacji. Ale to nie takie proste. W parku desantowców „Lotos” powinien zastąpić nie „Sprut”, lecz inny system — „Nonę-S”.

    Przy całej pozornej uniwersalności „Sprut” jest jednak raczej przeznaczony do rażenia czołgów w odległości bezpośredniego naprowadzenia. Żadna z niego haubica ze względu na niewielki kąt podwyższenia lufy.

    Sprut na Russian Expo Arms-2013
    © Sputnik . Paweł Lisicyn
    Sprut na Russian Expo Arms-2013

    Wszystkożerna haubica

    Ta sama „Nona” w tym sensie jest zupełnie innym narzędziem. Może unosić lufę praktycznie pionowo i wycelować ciężkie pociski na wysokie przeszkody, na przykład w wieżowce, a także pracować z zamkniętych stanowisk. Eksplozja jednego pocisku burzącego wielkiej mocy „Nony” tworzy w ziemi pięciometrowy lej i rozsypuje wokół ponad trzy tysiące odłamków, rażąc wszystko, co żywe. Zasięg strzału takim pociskiem wynosi do dziewięciu kilometrów. Można również ładować pociski kumulacyjne i razić czołgi w odległości do kilometra.

    Demonstracja koncepcji pasażerskiego urządzenia latającego opracowanego przez koncern „Kałasznikow”
    © Sputnik . Press service of Kalashnikov Concern
    Ciekawy i mało znany fakt: ponieważ desantowa „Nona” była przygotowywana do walk na tyłach wroga, może strzelać nie tylko krajowymi pociskami, ale również potencjalnie „zdobytymi” zagranicznymi. Działo jest dosłownie wszystkożerne — z powodzeniem przetestowano na nim 120 mm miny odłamkowo-burzące od moździerzy armii innych krajów, w tym Niemiec, Francji, Izraela, Hiszpanii i Chin.

    Moździerz samobieżny wykorzystuje korygowaną amunicję, która jest naprowadzana przez laserowy celownik i uderza w czołg wroga z góry. Uderzenie w słabą górną półkulę likwiduje czołg z prawie 100% prawdopodobieństwem.

    Ćwiczenia desantników Rosji, Serbii i Białorusi w Kraju Krasnodarskim, Rosja
    © Sputnik . Nikolay Hiznyak
    Ćwiczenia desantników Rosji, Serbii i Białorusi w Kraju Krasnodarskim, Rosja

    Jednak przy wszystkich swoich zaletach „Nona” nie jest wieczna — jest produkowana od lat 70. i stopniowo staje się przestarzała, więc nic dziwnego, że dowództwo Wojsk Powietrznodesantowych myśli o opracowaniu nowego działa.

    Nowe pokolenie

    Francuski lotniskowiec „Charles de Gaulle”
    © AP Photo / Christophe Ena
    „Zmiennikiem” mogłaby stać się artyleryjska samobieżna armata tajnego projektu „Zauralec-D”, o której kilka lat temu mówił głównodowodzący Wojsk Powietrznodesantowych generał Władimir Szamanow. Perspektywiczne działo samobieżne, które miało powstać w wersji 120 mm i 152 mm, pod względem zasięgu i siły ognia miałoby przewyższać wszystkie istniejące systemy. Ze względu na dużą elastyczność mogłoby być używane zarówno jako moździerz, haubica i działo. Jednak spółka projektant CNIIToczmasz doprowadziła projekt do etapu testowania i z inicjatywy Ministerstwa Obrony Rosji wstrzymała prace.

    Rosyjsko-egipskie ćwiczenia Obrońcy przyjaźni 2017
    © Sputnik . Witalij Timkiw
    Rosyjsko-egipskie ćwiczenia "Obrońcy przyjaźni 2017"

    Później dyrektor generalny przedsiębiorstwa Dmitrij Semizorow powiedział, że zgromadzone podczas tworzenia „Zauralca” prace technologiczne postanowiono wykorzystać w innym projekcie o nazwie „Lotos”, w ramach którego opracowywane są najnowsze 120 mm armaty. Oczekuje się, że rosyjscy desantowcy otrzymają pierwsze „Lotosy” już w 2019 roku.

    Czołg T-90 S
    © Sputnik . Ramil Sitdikov
    Chociaż na razie mało jest ogólnodostępnych danych na jej temat, oczywiste jest, że będzie to uniwersalne i potężne działo na nowym podwoziu, które pod względem parametrów przewyższy planowaną serię „Zauralec-D”. W szczególności powstaje dla niego unikalny pocisk ze zmodernizowanym zapasem, nowy system sterowania i lufa ze zwiększonym zasobnikiem. Wraz z dostarczeniem takiego systemu na uzbrojenie siła ognia Wojsk Powietrznodesantowych Rosji znacznie wzrośnie.

    Zobacz również:

    Haubica „Koalicja-SW” otrzyma pocisk z nawigacją satelitarną
    Z dna Morza Czarnego wydobyto działo przeciwlotnicze czasów II wś
    Rogozin: czołg „Armata” będzie wyposażony w nowe działo z potężną amunicją
    Tagi:
    Wojska Powietrznodesantowe FR, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz