01:26 10 Sierpień 2020
Świat
Krótki link
2270
Subskrybuj nas na

Były dowódca Floty Bałtyckiej admirał Władimir Wałujew powątpiewa w to, że piloci Su-24, który rozbił się na lotnisku w Hmeimim w Syrii, mogli zacząć wzlot, nie upewniwszy się co do stanu samolotu.

Według danych źródła gazety "Kommiersant", Su-24 w chwili katastrofy znajdował się w "niewzlotowym położeniu" i dokonując rozbiegu na pasie startowym nie miał szans na oderwanie się od ziemi, co mogło być zarówno skutkiem błędu załogi, jak i technicznej usterki. 

"Trudno wyobrazić sobie, że w "niewzlotowym położeniu", jak piszą media, można było zacząć rozbieg. Przed wzlotem piloci sprawdzają wszystko według listy i dopiero, kiedy się upewnią, że pracuje ster, klapy i lotki, zaczynają pracę" – powiedział Wałujew dla RIA Novosti. 

Wałujew wyraził współczucie "bojowym przyjaciołom i rodzinom zmarłych bałtyckich lotników Jurija Miedwiedkowa i Jurija Kopyłowa". "W tej chwili konieczne jest określenie przyczyny katastrofy taktycznego bombowca Su-24M, aby w przyszłości nie dopuścić do tego typu tragedii. To mogła być albo usterka techniczna, albo błąd specjalistów" – dodał Wałujew.  

Rozmówca agencji zauważył, że "konieczne jest zwrócenie szczególnej uwagi na pilotażowe przygotowanie lotników bombowców, aby wykluczyć straty poza bojem". 

"Samoloty morskiego lotnictwa Su-24M należy przetestować zarówno na Flocie Bałtyckiej, jak i Czarnomorskiej, tam skierowano siedem takich bombowców. Oczywiście, konieczne jest sprawdzenie wszystkich Su-24, będących na wyposażeniu Sił Powietrzno-Kosmicznych Rosji" — podsumował admirał. 

Zobacz również:

Rosyjski Su-24 rozbił się podczas startu w Syrii
Rosyjskie Su-24M zniszczyły obiekty «przeciwnika»
Tagi:
Su-24, Władimir Wałujew, Syria, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz