13:03 17 Grudzień 2017
Warszawa+ 2°C
Moskwa+ 6°C
Na żywo
    Władimir Putin w Muzeum narodowym w Chinach podczas szczytu BRICSDNA

    Władimir Putin obawia się nowych biotechnologii. Czy słusznie?

    © Sputnik. Mikhail Klementiew © flickr.com/ Stuart Cale
    1 / 2
    Świat
    Krótki link
    Anna Sokołowa
    9326

    Podczas wystąpienia na Światowym Festiwalu Młodzieży i Studentów rosyjski prezydent Władimir Putin mówił o inżynierii genetycznej jako o „technologii straszniejszej niż bomba atomowa".

    Czy obawy rosyjskiego prezydenta są uzasadnione? O komentarz poprosiliśmy dr Magdalenę Kozhevnikovą, bioetyka z Instytutu Filozofii Rosyjskiej Akademii Nauk.

      — Czy zgadza się Pani z opinią, że inżynieria genetyczna może być aż tak niebezpieczna?

    — Inżynieria genetyczna z pewnością wiąże się ze sporym ryzykiem, jak każda inna technologia. Ale może przynieść też wiele pożytku. Warto przypomnieć, że jest to tylko jeden z instrumentów nowych NBIC-technologii, czyli nano-, info-, bio- i kognotechnologii. Naukowcy na całym świecie próbują zastosować je w zakresie tzw. human enhancement (ulepszenia człowieka).

    Szarańcza na Kanarach
    © AFP 2017/ Samuel Aranda
    Przede wszystkim chodzi o polepszenie zdrowia i odporności ludzi, eliminację chorób genetycznych, chociaż nierzadko mówi się także o dodaniu ludziom tak fantastycznych cech jak widzenie w ciemności czy regeneracja kończyn. Filozofowie i naukowcy toczą spory na temat tego, na ile taka ingerencja w człowieka jest usprawiedliwiona. Niektórzy jako argument podają fatalną sytuację ekologiczną: jeśli jesteśmy w stanie zrobić coś dla naszych potomków, aby mogli przeżyć w świecie, w którym będzie na przykład mniej tlenu w powietrzu, to jesteśmy zobowiązani to uczynić.

     — Prezydent Putin wspomniał o ryzyku stworzenia żołnierza, który będzie mógł "walczyć bez strachu, współczucia czy żalu". Czy takie zagrożenie rzeczywiście istnieje?

    Ciężarówki z przemysłowymi butlami gazu
    © Sputnik. Maksim Bogodvid
     — Teoretycznie nic nie jest wykluczone. Ale trzeba sobie zdawać sprawę z tego, jak trudne jest stworzenie takiego genetycznie zmodyfikowanego żołnierza. Mówimy bowiem nie o zamianie genów u dorosłych ludzi, ale o tzw. designer baby, czyli tworzeniu "dzieci na zamówienie". Do tego potrzebne są gamety, kobieta gotowa wynosić taką ciążę, a narodzone dziecko nie jest od razu żołnierzem, ale jest właśnie dzieckiem, które musi zostać wychowane. Trudno mi sobie wyobrazić, żeby jakieś państwo chciało tracić swoje zasoby dla tak kosztownego i nieetycznego eksperymentu. Tym bardziej, że nieustraszonego żołnierza można uzyskać w inny sposób, równie stary jak prowadzenie wojen: poprzez pranie mózgów, szpikowanie narkotykami, ewentualnie za pomocą eksperymentalnych neurotechnologii. Ale to nie ma nic wspólnego z inżynierią genetyczną.

    Ryzyko inżynierii genetycznej związane jest z czym innym: z równym dostępem wszystkich chętnych do technologii. Etycy wyrażają obawy, że takie procedury będą kosztowne i w związku z tym dostępne dla osób bogatych, które i tak mają już wyższy status społeczny. Poprzez genetyczne ulepszenie ich dzieci będą miały jeszcze lepsze możliwości i różnica między bogatymi i biednymi będzie coraz większa. Ale to też nie jest fakt, ponieważ widzimy tendencję do spadku cen nowych technologii, np. testowanie genomu jest już cenowo dostępne praktycznie dla każdego.

    Ryż
    © Fotolia/ NorGal
     — Zatem inżynieria genetyczna to nie tylko zagrożenia, ale i szansa dla ludzkości, np. w  walce z chorobami?

    — Oczywiście. Jakby nie patrzeć, to jest część medycyny. To przede wszystkim możliwość usunięcia genów odpowiedzialnych za niektóre choroby. Próbuje się tego na dorosłych organizmach, ale to wiąże się z dużymi trudnościami, o wiele łatwiej jest pracować z embrionami. Przeciwnicy takiego zastosowania inżynierii genetycznej mówią o uprzedmiotowieniu nienarodzonego dziecka i wskazują, że nie może ono dać zgody na manipulacje na swoim genomie. Warto jednak uzmysłowić sobie, że nikt z nas nie dał zgody na opatrzenie go takim a nie innym kompletem genów, i że zastąpienie tej naturalnej loterii racjonalnym działaniem medycznym nie może być określone jako uprzedmiotowienie.

    Poza tym, inżynieria genetyczna rozwija się od dziesięcioleci i w niektórych sferach jest na stadium eksperymentalnym, a w innym jest już procedurą rutynową i z potwierdzoną skutecznością i pożytkiem. Przykładem tego może być uzyskiwanie insuliny z bakterii, w których genom zostały włączone ludzkie geny. Zatem biotechnologie to nie tylko ryzyko, ale i dużo pożytku. Wszystko zależy od tego, jak będziemy z nich korzystać.

    Zobacz również:

    Moskwa testuje „inteligentne” bransolety dla strażaków i ratowników
    Przed MŚ 2018 w Kazaniu pozbędą się komarów
    Transfuzja krwi okazuje się śmiertelnie niebezpieczna
    Tagi:
    inżynieria genetyczna, biotechnologie, Władimir Putin, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz