21:36 21 Styczeń 2020
Świat
Krótki link
5283
Subskrybuj nas na

We Francji i Niemczech po raz pierwszy od XIX wieku zaczęto mówić o zagrożeniu ze strony drapieżników.

Co robić z wilkami, które się rozmnożyły – to ostatnio pierwszoplanowy problem w Paryżu, Berlinie i Brukseli. Wysokiej rangi urzędnicy Unii Europejskiej próbują zdecydować, jak walczyć ze stadami drapieżników, których odstrzał jest zabroniony przez konwencję berneńską 1979 roku. Po 150 latach od czasu, kiedy wilcze stada w Europie zostały praktycznie w pełni wytrzebione, europejscy rolnicy znów zaczęli mówić o nich jako o zagrożeniu. 

Władimir Putin podczas wizyty w Republice Tuwa
© Sputnik . Aleksey Nikolskyi
Dzięki konwencji O ochronie dzikiej flory i fauny oraz naturalnych siedlisk w Europie, która zakazuje masowych polowań na wilki, a także dzięki analogicznej dyrektywie Unii Europejskiej z 1992 roku, populacja tych zwierząt nie tylko została odnowiona, ale i zaczęła rosnąć. Według danych francuskiej agencji narodowej ds. polowań i dzikiej przyrody, które cytuje pismo "Politico", we Francji żyje obecnie od 250 do 350 wilków. W Niemczech para wilków, które przewieziono z Polski w 2000 roku, i ich potomstwo stały się pierwszą watahą od XIX wieku. 

Obecnie na terenie Niemiec znajduje się 47 watah o liczebności od 3 do 10 wilków. Ponieważ charakter tych zwierząt w ostatnich stuleciach się nie zmienił i nadal są dużymi drapieżnikami napadającymi na bydło, Europejczycy biją na alarm.

W 2016 roku rząd Francji wypłacił rolnikom odszkodowania za porwane przez wilki owce w wysokości 3,2 miliona euro, czyli o 400 tysięcy więcej niż rok wcześniej. I podczas gdy w Brukseli trwają rozmowy o tym, jak ludzie mogliby pokojowo współżyć z wilkami, rolnicy biorą się za rozwiązywanie problemów własnymi siłami. Co chwilę pojawiają się informacje o nielegalnym zabijaniu wilków, ostatni taki przypadek miał miejsce 10 października w niemieckiej Dolnej Saksonii. 

W Niemczech pytanie o odstrzał wilków stało się jednym z elementów niedawnej parlamentarnej kampanii wyborczej, przy czym politycy nie mogli porozumieć się odnośnie tego, jak podejść do problemu. Podczas gdy minister ekologii Barbara Hendriks w wywiadzie dla "Passauer Neuen Presse" wzywa do ochrony wilków i prosi, aby "nie zachowywać się jak na Dzikim Zachodzie", minister rolnictwa Christian Schmidt skierował do komisarza europejskiego ds. środowiska Carmena Bella list, w którym nalega na uproszczenie mechanizmów otrzymania zgody na odstrzał wilków. 

Szwecja, której prawo pozwala na wydanie odpowiednich licencji myśliwskich, regularnie otrzymuje ostrzeżenia ze strony Komisji Europejskiej. A we Francji minister ekologii pozwolił rolnikom na skorzystanie z wyjątku od konwencji i likwidację około 10% populacji tych zwierząt.

"Mam nadzieję, że nikt nie wątpi w moją radość z tego, że wilki powracają na nasze terytorium. Z drugiej jednak strony, czy mogę ignorować psychologiczny dyskomfort i strach pastuchów spowodowany tym, że wilki zabijają tysiące owiec?" – powiedział minister w specjalnym oświadczeniu. 

Zobacz również:

Tygrysy, lisy i inni pretendenci do roli zwierzęcia domowego
Jakie zwierzęta wyginą w najbliższym czasie
Wydra - mały intelektualista świata zwierząt
Tagi:
wilki, ekologia, Europa
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz