21:50 21 Styczeń 2020
Świat
Krótki link
Autor
3840
Subskrybuj nas na

Żadnych nowych stanowisk przeciwrakietowych Stanów Zjednoczonych w Korei Południowej się nie planuje – to raz. Korea Południowa nie będzie brać udziału w amerykańskim systemie obrony przeciwrakietowej – to dwa. Współpraca Seulu, Waszyngtonu i Tokio nie będzie przeradzać się w sojusz wojskowy – to trzy.

Oświadczenia na ten temat są oficjalne, a należą do minister spraw zagranicznych Korei Południowej Kang Kyung-wha. 

Oczywiście, są pytania, na przykład: a co ze starymi, czyli już zainstalowanymi systemami obrony przeciwrakietowej? Szczególnie że Rosji dotyczy historia z dwiema Koreami i ciągłe rozmowy o wojnie jądrowej, którą straszą się wzajemnie to Pjongjang, to Waszyngton. 

Mowa o zaplanowanym systemie THAAD, który może trzymać pod kontrolą radarową niemałe terytoria rosyjskiego Dalekiego Wschodu i Chin. A dalej: to ta sama "tarcza", która jest gorsza od "miecza". Przypomnieć należy długą historię tego, jak USA wyszły z umowy o obronie przeciwrakietowej z Rosją i zaczęły umieszczać swoje tarcze w Europie i Azji. Taka obrona tworzy iluzję bezkarności i otwiera drogę do marzeń o własnym, pierwszym ataku jądrowym. 

A Korea Północna ze swoją niepowściągliwą retoryką (wciąż grozi, że zniszczy wszystkich, i USA, i Koreę Południową…) okazała się dla Stanów Zjednoczonych bardzo wygodnym pretekstem, aby rozwinąć THAAD na Dalekim Wschodzie. Ale tylko do tego. 

Przypomnieć można wstrząsającą historię o tym, jak poprzednia administracja Stanów Zjednoczonych planowała dostarczyć te systemy do Korei Południowej, dopóki tam do władzy nie doszła administracja, wcześniej występująca przeciwko temu pomysłowi. W rezultacie sześć stanowisk wwieziono w okresie pomiędzy rządami obu administracji. Nowa władza, ta sama, która była przeciw, postanowiła zamrozić proces, aby zbadać, jak te rakiety wpłyną na – uwaga – środowisko naturalne. 

Ekologia to taki nie do zdarcia dyplomatyczny argument, w rodzaju molestowania seksualnego w dziedzinie prawnej: powiesz to słowo i wszyscy wokół powinni siąść i zacząć się bać. Nawet wojna jądrowa poczeka. 

I jeszcze jedno: jak widać, niewpuszczanie do państwa nowych stanowisk rakietowych jest o wiele prostsze niż usunięcie tych, które już tam są. I to dobra strawa do rozmyślań dla liderów państw europejskich: wwiozą wam coś szybko, ani zdążycie się obejrzeć, a wywieźć to — to już inna sprawa. I to nie żart obrazić jedno z mocarstw, czyli USA. 

Wiadomo, że przed nami kwestia czysto techniczna. THAAD to system, którego rozmieszczenie musi zająć długie miesiące. Teraz specjaliści muszą odpowiedzieć na pytanie, co będzie dalej z amerykańskimi planami i jaką rolę będą w nich odgrywać stanowiska w Korei Południowej. A my teraz poobserwujemy coś innego: wspaniały wątek dyplomatyczny, w którym udział wezmą wszyscy światowi gracze dyplomacji: USA i Chiny, Rosja i Japonia. No i obie Koree.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Chiny: System THAAD w Korei Południowej podważa bezpieczeństwo Rosji
„System THAAD w Korei Południowej jest wymierzony w Rosję i Chiny"
USA przetestowały system THAAD na Alasce
Tagi:
THAAD, Sputnik, South Korea, Korea Południowa, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz