15:51 14 Grudzień 2017
Warszawa+ 3°C
Moskwa+ 1°C
Na żywo
    Kim Dzong Un podczas wystrzału międzykontynentalnej rakiety balistycznej Hwasong-15

    Koreańska ruletka

    © REUTERS/ KCNA
    Świat
    Krótki link
    Ilja Charłamow
    2232

    Korea Południowa i USA ćwiczą obok beczki z prochem.

    Jest jasne jak słońce, że sankcje i groźby nie działają na Pjongjang. Waszyngton najwyraźniej uważa, że rozmowy popsują ich wizerunek bezkompromisowego „pogromcy zła". I oto prężą muskuły pod nosem KRLD. Byleby nie skończyło się źle. 

    Kolejne ćwiczenia USA i Korei Południowej są na dobrą sprawę bezpośrednim wyzwaniem dla bezpieczeństwa regionu, gdzie bez tego panuje wybuchowa sytuacja. Na pierwszy rzut oka oczywiście może się wydawać: niech ćwiczą, i „Hwasong" z nim. Czyżby po raz pierwszy? Jednak manewry są pewnego rodzaju przekonującym kontrargumentem „cywilizowanego świata" w świetle testów wspomnianych północnokoreańskich Hwasongów. 

    Jak twierdzi Pjongjang, rakiety są w stanie dosiągnąć celu w każdym punkcie USA, i to nie są cele naukowe. Czy to zgadza się z rzeczywistością — to pytanie otwarte. Jednak Kim Dzong Un wraz ze swoimi wojskowymi jest w stanie dosięgnąć niektórych amerykańskich terytoriów. Cóż można powiedzieć o Korei Południowej i Japonii — sojusznikach USA. Te państwa są narażone nie tylko na atak rakietowo-jądrowy, lecz również na zwykły atak artyleryjski sąsiedniego surowego państwa, zresztą dość destrukcyjne. Wydawać by się mogło, że w tych warunkach trzeba schować swoje ambicje i względy wewnątrzpolityczne do kieszeni i zasiąść do stołu negocjacyjnego. I chociażby spróbować znaleźć kompromis. 

    Tym nie mniej nic się nie dzieje. Owszem, Biały Dom od czasu do czasu składa oświadczenia w sprawie gotowości do dialogu z Pjongjangiem, które natychmiast zastępują nowe groźby. W rezultacie brak konsekwentnego stanowiska bądź trendu, jak przyjęło się mówić. Kompletne zamieszanie. Natomiast kolejne ćwiczenia amerykańsko-południowokoreańskie, które łagodnie mówiąc denerwują północnokoreańskie władze są faktem dokonanym. Przy czym są to największe ćwiczenia. Bierze w nich udział około 12 tys. wojskowych i ponad 230 jednostek sprzętu wojskowego, łącznie z lotnictwem. Te treningi potrwają niecały tydzień. Czy wzmocnią bezpieczeństwo w regionie i poczucie pewności dnia jutrzejszego USA i Korei Południowej, jak i innych? Moim zdaniem odpowiedź jest oczywista. Będzie dokładnie odwrotnie.

    Mimo wszystko te i analogiczne manewry odbywają się regularnie, ponieważ ich organizatorzy stali się zakładnikami własnego wizerunku nieugiętych, brutalnych i bezkompromisowych „pogromców zła". Dotyczy to przede wszystkim Amerykanów. Taka oto mimowolna eskalacja, a niekiedy i świadoma. Jasne jak słońce, że sankcje i groźby na Pjongjang nie działają: jest tu potrzebna bardziej subtelna „inżynieria" polityczna. Istnieje przecież rosyjsko-chiński plan obustronnego zamrożenia: USA i Korea Południowa zawieszają ćwiczenia, a KRLD — testy. A następnie na trzeźwo strony zaczynają się zastanawiać, jak żyć dalej. Tyle że ten plan nie wzbudza szczególnego zainteresowania Waszyngtonu. Nie brutalny, tylko jakiś „ospały".

    Tymczasem czas płynie. I w Korei Północnej coraz głośniej słychać oświadczenia, że rozmowy z Waszyngtonem są możliwe tylko w przypadku uznania KRLD za mocarstwo jądrowe. Nawet dziecko wie, że Amerykanie nie mogą sobie pozwolić na taki krok. Przecież mowy o tym w ogóle nie było! Czyli Waszyngton w pewnym sensie zmarnował okazję. I teraz Pjongjang podwyższył stawkę. W odpowiedzi — nie konstruktywne chociażby w minimalnym stopniu podejście, lecz kolejne ćwiczenia, które bardzo denerwują północnokoreańskich partnerów. Jednym słowem siedzimy na beczce z prochem. Dookoła niej biegają różni śmieli faceci z pochodniami i petardami w ręku.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Odpowiedź Seulu i Waszyngtonu na „prowokacje Korei Północnej"
    Korea Północna ostrzega: To może doprowadzić do wojny jądrowej
    Korea Północna nie zamierza się rozbrajać
    Korea Północna nie zaatakuje USA bez powodu
    Tagi:
    ćwiczenia wojskowe, sankcje, Korea Południowa, Korea Północna, USA
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz