09:37 17 Październik 2018
Na żywo
    Ochroniarze w centrum dla więźniów w Pekinie

    „Zachód atakuje system geopolityczny naszego kraju": Europa prowokuje Chiny

    © AFP 2018 / Ed Jones
    Świat
    Krótki link
    Igor Gaszkow
    6403

    Aresztowanie dziennikarza Gui Minhaia podważyło zrozumienie wzajemne między Chinami i UE.

    Sam aresztowany nazywa siebie „śledczym od spraw korupcyjnych", natomiast oficjalny Pekin i wielu sinologów uważa go za autora publikacji w bulwarówkach, a nawet profesjonalnego prowokatora. 

    Poza tym Gui jest winny nieumyślnego zabójstwa. W 1996 roku otrzymał szwedzkie obywatelstwo i w chwili aresztowania towarzyszył szwedzkim dyplomatom. 

    „Witamy w różnorodnym świecie"

    To nie pierwsze aresztowanie chińskiego opozycjonisty, jednak teraz może wybuchnąć głośny skandal. Minister spraw zagranicznych Szwecji Margot Wallström zażądała „niezwłocznego zwolnienia" Gui. Według słów rzecznika MSZ kraju Sztokholm podejmuje „energiczne wysiłki" na najwyższym szczeblu, ponieważ rozpatruje sprawę jako „niezwykle poważną". W kampanię w obronie opozycjonisty zaangażował się ambasador UE w Chinach Hans Dietmar Schweisgut. „Chodzi o obywatela europejskiego" — podkreślił. Wsparcie Gui proponuje organizacja ochrony praw człowieka Human Rights Watch rozpatrująca aresztowanie jako „szokujący rozwój wydarzeń".

    Chińskie władze, które zetknęły się z międzynarodową presją, nie chcą pójść na ustępstwa. Zdaniem bliskiej kręgom rządowym gazety Global Times zachodnie media, które stanęły po stronie Gui, „dążą do manipulowania informacją o Chinach, by atakować system polityczny kraju". W artykule redakcyjnym czytamy: „Niezależnie od obywatelstwa Gui Minhai jego działalność w Chinach powinna być zgodna z prawem. Nie ma prawa naruszać chińskich interesów narodowych. Doniesienia w zachodnich mediach zależą od ich ideologii, podczas gdy Pekin w swoich sprawach kieruje się prawem. Witamy w różnorodnym świecie".

    Władimir Putin i Xi Jinping
    © Sputnik . Press Service of the President of the Russian Federation
    Konfrontacja między Chinami i UE w sprawie Gui Minhaia wybuchła po wizycie prezydenta Francji Emmanuela Macrona w Pekinie. Wówczas między stronami zarysowało się ostrożne zbliżenie: kwestię praw człowieka europejski gość postanowił usunąć z agendy. Teraz ten kruchy konsensus został podważony.

    „Gui sprowokował Chiny"

    Droga życiowa Gui Minhaia wielokrotnie prowadziła go do konfliktu nie tylko z chińskim rządem, lecz również z opinią publiczną. Wielu krytykowało śledztwo antykorupcyjne za powierzchowność jednych twierdzeń i bezzasadność innych. Pracownik Instytutu Dalekiego Wschodu Wasilij Kaszyn w wywiadzie dla RIA Novosti nazwał Gui „komercyjnym pisarzem zbierającym pikantne fakty o chińskim kierownictwie".

    Opozycjonista wydał prawie 200 książek, których jakość wielu specjalistów poddało w wątpliwość. „Gui interesował się zyskami, nie cieszył się międzynarodowym autorytetem" — mówi Kaszyn. Często w pracach opozycjonisty pojawiały się pikantne szczegóły dotyczące spraw miłosnych elity politycznej i intryg administracyjnych, natomiast realne fakty korupcji czerpał z otwartych źródeł i publikował, kiedy wszyscy już o nich wiedzieli.

    Dwojakość działalności publicystycznej Gui balansującego pomiędzy demaskacją najwyższych rangą urzędników a „historyjkami bulwarowymi" pisanymi pod publiczkę podkreśla profesor Wyższej Szkoły Ekonomii Aleksiej Masłow. W rozmowie z RIA Novosti nazwał Gui Minhaia przedstawicielem gatunku „hongkońskie śledztwo", który a priori nie cieszy się dużym zaufaniem. „W pracach opozycjonisty zostały połączone realne fakty i plotki i nie można traktować tego rezultatu jako poważne śledztwo. Jest to prasa bulwarowa" — uważa Masłow. 

    O konflikcie między Gui Minhaiem i Pekinem zadecydowały dwa wydarzenia. W 2003 roku w stanie upojenia alkoholowego potrącił dziecko i wystraszony prawdopodobnymi konsekwencjami uciekł z kraju. W 2014 roku w Hongkongu, w kraju rodzinnym Gui doszło do masowych akcji protestacyjnych przeciwko chińskim władzom. Pekin związał zamieszki z działalnością opozycyjnych wydawców, część z których została zatrzymana i wysłana do kontynentalnych Chin. W 2015 roku wśród aresztowanych znalazł się także Gui: został znaleziony w Tajlandii i siłą ekstradowany do domu na podstawie oskarżenia o nieumyślne zabójstwo. Opozycjonista spędził w chińskim więzieniu dwa lata: w 2017 roku został wypuszczony na wolność po publicznym okazaniu skruchy. 

    Afgański Bruce Lee, Abbas Alizadeh
    © Zdjęcie : Provided by the secretary of Abbas Alizadeh
    W świetle tego wszystkiego decyzja opozycjonisty, by z własnej woli udać się do środkowych Chin w towarzystwie zagranicznych dyplomatów, wygląda dość dziwnie. Aleksiej Masłow wprost nazywa postępek Gui Minhaia „prowokacją". „Jego pojawienie się w Chinach jest bardzo dwuznaczne, ktoś wykorzystuje Gui, by zmusić chińskie władze do odwetowych działań" — mówi badacz. 

    Według niego znaczenie tej postaci jest wyolbrzymione: „Jeśli zapoznamy się z historią sprawy, zobaczymy, że chińscy dysydenci byli często wykorzystywani do presji na ChRL. Nie najwybitniejsze postacie zamieniały się w symboliczne figury. To samo można powiedzieć o Gui Minhaiu. Gdyby nie sztuczny rozgłos zdecydowana większość Chińczyków nigdy nie dowiedziałaby się o nim, a może i nie wie do tej pory".

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Chiny chcą zjednoczyć się z Rosją przeciwko USA
    Chiny zbudowały największy na świecie oczyszczacz powietrza
    Chiny: Nadeszła chwila prawdy w kwestii Korei Północnej
    Tagi:
    prowokacja, dziennikarz, media, Chiny, Zachód, Europa
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz