11:44 19 Kwiecień 2018
Warszawa+ 13°C
Moskwa+ 7°C
Na żywo
    Ceremonia uruchomienia Nord Stream

    Niemcy rzuciły Ukrainę do stóp „Gazpromu”

    © Sputnik . Dmitrij Astakhov
    Świat
    Krótki link
    Iwan Daniłow
    291310

    Firma Nord Stream 2 AG, operator „Gazociągu Północnego 2”, otrzymała zgodę na budowę i eksploatację morskiej część rurociągu na niemieckich wodach terytorialnych i części lądowej w pobliżu miasta Greifswald.

    Firma Nord Stream 2 AG, operator „Gazociągu Północnego 2”, otrzymała zgodę na budowę i eksploatację morskiej część rurociągu na niemieckich wodach terytorialnych i części lądowej w pobliżu miasta Greifswald. To nie jest ostatnie pozwolenie, które jest niezbędne do budowy i eksploatacji rurociągu, ale jest to silny gest niemieckiej strony jego wsparcia i został wykonany mimo wszystkich wysiłków USA, Polski i Ukrainy zablokowania projektu.

    Szef firmy „Naftogaz Ukrainy” Andriej Kobolew skomentował odpowiedź niemieckich władz na swojej stronie w Facebooku: „Kolejny dzwonek ostrzegawczy dla nas wszystkich (w tym specjalistów grup roboczych). Nie jest ostatni, ale zostało bardzo mało czasu do działania ze stroną ukraińską”. Z całym szacunkiem dla urzędnika warto zwrócić uwagę, że można u niego zauważyć poważne problemy ze słuchem lub nawet słuchowe halucynacje. Decyzja niemieckich władz nie jest dzwonkiem, lecz sygnałem pociągu historii, którym w świetlaną dal i cudze kieszenie odjeżdżają trzy miliardy dolarów rocznie — o tyle mniej otrzyma Ukraina po przerwaniu tranzytu rosyjskiego gazu. Można oczywiście próbować kłaść się na torach przed pociągiem historii, ale wynik będzie trochę przewidywalny.

    Decyzja niemieckiego rządu wygląda szczególnie odważne, a nawet do pewnego stopnia wyzywająco, w kontekście wydanej w tym tygodniu „kremlowskiej listy”, która teoretycznie powinna uczynić z rosyjskich urzędników, kierowników korporacji i biznesmenów całkowicie „toksycznych” i „bez możliwości podania im ręki” dla całego zachodniego biznesu. Tak, lista (na razie) nie przewiduje konkretnych sankcji personalnych, ale amerykańscy eksperci i politycy nigdy nie ukrywali jej zasadniczego celu — zrobić tak, aby nikt na Zachodzie nie chciał mieć nic wspólnego z jej figurantami co najmniej ze strachu trafienia pod sankcje i pod karzącą rękę amerykańskiej sprawiedliwości, sławnej ze swojej eksterytorialnej bezczelności. I oto mimo tego, że prezes zarządu „Gazpromu” Aleksiej Miller figuruje na liście pod numerem 96, niemieckie władze postanowiły wydać zgodę na budowę na niemieckich wodach terytorialnych i na niemieckiej ziemi gazociągu — głównego projektu „Gazpromu”. Okazuje się, że zamiast zerwania stosunków, zerwania kontaktów, usunięcia numeru z pamięci telefonu i pobiegnięcia z biciem się w pierś do Departamentu Stanu za bliskie kontakty trzeciego stopnia z przedstawicielami uniwersalnego zła w obliczu rosyjskiego koncernu gazowego, niemieccy urzędnicy postanowili zrobić kolejny ważny krok na poparcie „Gazociągu Północnego 2”, jednoznacznie demonstrując ograniczone możliwości amerykańskich „list zakazów”.

    Gdyby USA mogły bezkarnie nakładać ograniczenia wobec europejskich partnerów „Gazpromi” i przeciwko „Gazociągowi Północnemi — 2”, to już dawno by to zrobiły i Ukraina z Polską nawet nie musiałyby wzywać Departament Stanu czy Departament Skarbu USA do takich środków. Samoograniczenie Waszyngtonu zostało spowodowane wyłącznie względami pragmatycznymi: Niemcy publicznie zagroziły sankcjami odwetowymi dla ukarania Stanów Zjednoczonych za eksterytorialne stosowanie własnego ustawodawstwa. Minister gospodarki Niemiec nazwał to „naruszeniem prawa międzynarodowego”. Nie trzeba być jasnowidzem, żeby zrozumieć: wśród środków odwetowych figurowałby zakaz dostaw LNG do Europy — przynajmniej dlatego, aby nie dać politykom Stanów realizacji wymienionych celów sankcji (czyli promowania swojego LNG na europejskim rynku). Logiczne, że Waszyngton preferuje scenariusz, w którym można zarobić choć trochę pieniędzy na sprzedaży gazu swoim europejskim wasalom zamiast opcji, gdy do utraty europejskiego rynku LNG dla Stanów Zjednoczonych dodałoby się sankcje wobec narodowych przedsiębiorstw energetycznych działających w Europie i zmasowany skandal dyplomatyczny.

    Gazowe dylematy Europy
    © Sputnik . Vitaliy Podvitski
    Jest zbyt wcześnie, aby mówić o tym, że „Gazociąg Północny 2” zostanie na pewno zbudowany, ale w celu wdrożenia negatywnych scenariuszy pozostaje coraz mniej czasu. Ostateczny zestaw zezwoleń zostanie uzyskany przez Nord Stream 2 AG w pierwszym kwartale tego roku, a następnie realną szansę zatrzymania jego budowy będzie miała wyłącznie Komisja Europejska — i to tylko w przypadku, jeśli w Niemczech jakimś cudem radykalnie zmieni się stosunek do projektu. Sądząc po tym, że europejscy partnerzy już żądają od „Gazpromu” zapewnienia im w 2019 roku przesyłu gazu bezpośrednio do Niemiec, a nie przez Ukrainę, można stwierdzić, że energetyczne giganty Europy nie wątpią w powodzenie „Gazociągu Północnego — 2”. „Nie będę ujawniać nazwisk, ale wielu partnerom zaoferowano możliwość zachowania tranzytu przez Ukrainę po 2019 roku, na co powiedzieli: Nie, dziękujemy, chcemy odbierać gaz w nowym punkcie” — powiedział zastępca przewodniczącego „Gazpromu” Aleksander Miedwiediew. Europejscy giganci energetyczni faktycznie nalegają na to, aby ukraińska sieć gazowa stała się złomem, a teraz tylko cud może uratować ją przed tym losem.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Media poinformowały, jak USA zamierzają „zadusić” „Gazociąg Północny 2”
    Dlaczego Gazociąg Północny 2 jest problemem dla USA
    Komisja Europejska uznała „Gazociąg Północny 2” za niepotrzebny
    Tagi:
    Gazociąg Północny - 2, Niemcy, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz