11:07 19 Grudzień 2018
Na żywo
    Meteoryt w pobliżu Ziemi

    Asteroida zabójca sprawiła, że Ziemia „zatrzeszczała w szwach”

    © Fotolia / James Thew
    Świat
    Krótki link
    1132

    Upadek asteroidy, który spowodował wyginięcie dinozaurów, sprawił, że planeta „zatrzeszczała w szwach” i wywołał serię potężnych erupcji wulkanów położonych na styku płyt tektonicznych na dnie oceanów Ziemi, czytamy w artykule opublikowanym w czasopiśmie Science Advances.

    „Znaleźliśmy dowody na to, że poziom aktywności wulkanicznej wzrósł dramatycznie na całym świecie podczas masowego wymierania. Nie mówimy, że właśnie to wydarzenie zgubiło dinozaury, po prostu wskazujemy, że tej katastrofie towarzyszyła anormalnie wysoka częstotliwość erupcji wulkanicznych na dnie mórz i oceanów” — zaznacza Joseph Byrnes z Uniwersytetu Minnesoty w Minneapolis (USA).

    Większość paleontologów i geologów uważa teraz, że ostatnie masowe wymieranie na Ziemi, które miało miejsce 65,5 miliona lat temu, zostało spowodowane przez uderzenia asteroidy, który pozostawił po sobie gigantyczny 300-kilometrowy krater Chicxulub na dnie morza u wybrzeży południowego Meksyku. Co do jego upadku nikt nie ma wątpliwości, ale jego rola w wyginięciu dinozaurów i gadów morskich jest nadal przedmiotem dyskusji.

    Na przykład w 1989 roku obecnie znany paleontolog Mark Richards z Uniwersytetu Kalifornii w Berkeley (USA) przedstawił alternatywne wyjaśnienie wyginięcia dinozaurów — jego zdaniem powodem ich zniknięcia były ogromne wylewy magmy i erupcje wulkaniczne w miejscu obecnej wyżyny Dekan w Indiach, które miały miejsce mniej więcej w tym samym czasie. Według jego obliczeń takie zdarzenia powinny występować co 20-30 milionów lat z powodu podnoszenia się gorących strumieni magmy, tak zwanych „pióropuszy”, z głębi na powierzchnię Ziemi.

    Byrnes oraz jego zespół odkryli, że oba te wydarzenia mogą być powiązane ze sobą, badając, jak zmieniała się struktura skał górskich na dnie mórz Ziemi w pierwszych latach po upadku asteroidy.

    Jak zaznaczają naukowcy, pomysł ten pojawił się u nich dwa lata temu, gdy przeczytali jedną z ostatnich publikacji Richardsa, w której opisał możliwy związek między erupcją wulkanów w Indiach i upadkiem asteroidy. Zmusiło to Byrnesa i jego kolegę Leifa Karlströma do przyjęcia, że fale sejsmiczne wygenerowane przez asteroidę powinny ​​„rozbudzić” nie tylko wulkany na wyżynie Dekan, ale również w innych „gorących punktach” planety.

    Kierując się tą ideą, naukowcy przeanalizowali, w jaki sposób zmieniało się rozmieszczenie anomalii grawitacyjnych — obszarów o niezwykle wysokiej lub niskiej sile grawitacji — na dnie oceanu pod koniec kredy i na początku paleogenu, następnej epoki geologicznej. To pozwoliło im zrozumieć, jak często ogólnie wybuchały wulkany i gdzie miały miejsce te erupcje.

    Jak się okazało, upadkowi meteorytu w przyszłym Meksyku towarzyszyła seria potężnych erupcji wulkanicznych rozmieszczonych wzdłuż „szwów” pomiędzy morskimi płytami tektonicznymi. Podobne „pękanie” kory dotknęło całej planety, jednak najbardziej znaczące zmiany zaszły na Oceanie Indyjskim i Pacyfiku.

    Masowe wybuchy podwodnych wulkanów w pierwszy milion lat od początku katastrofy, jak wierzą naukowcy, doprowadziły do ​​wyrzutu ogromnych ilości gazów siarkowych i dwutlenku węgla do wód oceanów Ziemi, co mogło przyspieszyć wymieranie flory i fauny morskiej i pogorszyć to, co się działo na lądzie. Byrnes i jego współpracownicy mają nadzieję, że ich odkrycie pomoże pogodzić zwolenników hipotezy wulkanicznej i asteroidalnej wyginięcia dinozaurów i innych „wizytówek” ery mezozoicznej.

    Zobacz również:

    Czy asteroida Oumuamua to statek kosmiczny obcych?
    Asteroida-zabójca lekarstwem na raka
    Koniec świata nastąpi: asteroida, która zgubi Ziemię, wkrótce wróci
    Asteroida „kartofel" jutro przeleci obok Ziemi
    Tagi:
    dinozaury, wulkan, asteroida
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz