20:45 15 Lipiec 2018
Na żywo
    Amerykański lotniskowiec CVN-78 Gerald R. Ford

    Zatopić „Forda”. Czym amerykański superlotniskowiec zagraża Rosji

    © Zdjęcie: U.S. Navy / Mass Communication Specialist 2nd Class Ridge Leoni
    Świat
    Krótki link
    Wadim Saranow
    221390

    Stany Zjednoczone przyspieszają testy najnowszego lotniskowca CVN-78 Gerald R. Ford, który już kosztował USA rekordową kwotę 12,9 miliarda dolarów.

    Niedawno dowództwo Marynarki Wojennej USA wysłało do Pentagonu wniosek o zniesienie testów szturmowych lotniskowca. Pozwoli to przyspieszyć testy i wyprowadzić okręt do pierwszego bojowego patrolu w 2022 roku. O tym, do czego zdolny jest ten oceaniczny potwór i dlaczego USA tak się śpieszą z wprowadzeniem go do obrony demokracji — w materiale RIA Novosti.

    Chiny zwodowały pierwszy lotniskowiec własnej produkcji. 26 kwietnia 2016 roku
    © REUTERS / Stringer
    Testy szturmowe przechodzą praktycznie wszystkie nowe typy okrętów Marynarki Wojennej USA. Pozwalają ocenić stabilność systemów okrętowych do ekstremalnego obciążenia bojowego. Dowództwo floty proponuje Pentagonowi przeprowadzenie programu testów szturmowych na drugim okręcie tej serii — lotniskowcu John F. Kennedy, którego przekazanie Marynarce Wojennej USA planowane jest w 2024 roku. Tymczasem, według amerykańskich ekspertów wojskowych, taki pośpiech może wyjść flocie bokiem: „Ford” jest wyposażony w szereg zasadniczo nowych systemów i nikt nie wie, jak będą się zachowywać w trudnych warunkach.

    Budowa lotniskowca CVN-78 Gerald R. Ford rozpoczęła się w 2009 roku i został on przekazany flocie w czerwcu 2017 roku. Okręty tej serii mają zastąpić atomowe lotniskowce klasy Nimitz, pierwszy z których wszedł do amerykańskiej floty prawie 43 lata temu. Być może najciekawszą innowacją „Forda” jest elektromagnetyczna katapulta (EMALS). Od tradycyjnej parowej wyróżnia się większą niezawodnością i „szybkostrzelnością”. W trybie normalnym „Ford” zapewnia do 160 startów i lądowań dziennie, a u Nimitza wskaźnik ten nie przekracza 140. W sumie od momentu przekazania flocie z pokładu „Forda” zostało już wykonanych ponad 700 startów i lądowań. W celu poprawy bezpieczeństwa lądowań na okręcie wykorzystywany jest „inteligentny” turboelektryczny aerofiniszer sterowany komputerowo.

    „Ford” otrzymał nową instalację atomową — dwa reaktory A1B o łącznej mocy cieplnej około 700 megawatów. To o 25% więcej niż w reaktorach atomowym A4W „Nimitza”. Przy czym nowy reaktor może działać bez ładowania przez 50 lat — co odpowiada szacowanemu okresowi eksploatacji okrętu. Oczywiście to znacznie obniży koszty eksploatacji okrętów.

    Inna decyzja podyktowana jest względami ekonomii — maksymalnie możliwe wprowadzenie systemów automatyzacji, dzięki czemu załogę i liczebność personelu lotniczego udało się zmniejszyć o 500-900 osób. Łącznie USA planują zbudować 10-12 lotniskowców tej klasy, trzy pierwsze — Gerald R. Ford, John F. Kennedy i Enterprise — powinny wejść do eksploatacji do 2027 roku. Podstawę skrzydła lotniczego nowych okrętów stanowią myśliwce bombardujące F-35, F/A-18E/F Super Hornet, pokładowe samoloty wczesnego ostrzegania E-2D Advanced Hawkeye, samoloty WRE EA-18G EW i wielozadaniowe śmigłowce MH-60R/S.

    Pośpiech z wprowadzeniem „Forda” w skład sił stałej gotowości bez przeprowadzenia pełnego cyklu testowego może być spowodowany „głodem lotniskowców”, którego doświadcza Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych w ostatnich latach. Zgodnie z amerykańskim prawem Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych musi dysponować 11. lotniskowcami. Formalnie po oddaniu „Forda” Amerykanom udało się zlikwidować lukę, która istniała przez kilka lat (od grudnia 2012 roku do czerwca 2017 roku flota Stanów Zjednoczonych dysponowała tylko 10 lotniskowcami), jednak okręt osiągnie pełną gotowość dopiero do roku 2021-2022. Testy szturmowe, które proponują znieść admirałowie, mogą jeszcze przesunąć termin o co najmniej dwa kolejne lata. Tymczasem 11 lotniskowców wcale nie jest granicą marzeń morskich strategów.

    Amerykanie planują wykorzystać 12 szturmowych grup lotniskowców — przede wszystkim są one potrzebne do monitorowania morskich szlaków handlowych — powiedział RIA Novosti redaktor naczelny magazynu „Arsenał Ojczyzny” Wiktor Murachowski.

    „Część tych grup będzie w remoncie, część zapewni gotowość operacyjną skrzydeł lotniczych, ale rdzeń w składzie 7-9 lotniskowych grup szturmowych powinien być w pełnej gotowości”.

    Według Murachowskiego największą aktywność amerykańskie grupy lotniskowców wykażą na obszarach o najgęstszym ruchu morskim — w rejonie Pacyfiku, na Północnym Atlantyku, na Morzu Czerwonym. Grupy lotniskowców, tak jak i wcześniej, będą musiały wykonywać zadania ekspedycyjne — zapewniać wsparcie piechocie morskiej, siłom desantowo-szturmowym i siłom lądowym na odległych teatrach operacji wojskowych. Jednak w samych Stanach lotniskowce są coraz częściej krytykowane, w tym w związku z wysoką ceną dla budżetu. Ponadto wraz z pojawieniem się nowych pocisków przeciwokrętowych, w tym rosyjskich hipersonicznych „Cyrkonów”, odporność amerykańskich pływających lotnisk jest coraz bardziej wątpliwa. Co prawda ​​eksperci uważają, że nie można lekceważyć możliwości i niebezpieczeństwa lotniskowców.

    Zobacz również:

    Laszko zniszczył rosyjski lotniskowiec (wideo)
    Lotniskowiec „Ronald Reagan” obrał kurs na Koreę Południową
    Brytyjski lotniskowiec to „wygodny cel morski”
    Tagi:
    lotniskowiec, USA
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz